niedziela
| 20 maja 2018
 

Rasizm i narodowcy? Wolne żarty, przecież jest Aondo-Akaa

Piotr Lekszycki: | 21 listopada 2016

Bawer i Bader na jednym byli marszu. Jeden wśród swoich, drugi jako, chyba nie za bardzo proszony, gość. Chodzi oczywiście o Bawera Aondo-Akaa i Jacka Hugo-Badera, którzy wybrali się na tegoroczny Marsz Niepodległości. Obaj, ze względu na kolor skóry (w przypadku reportera "Gazety Wyborczej" była to charakteryzacja), wyglądali na pochodzie narodowców troszkę nietypowo.

Z relacji obu panów wynika, że większe nieprzyjemności związane z kolorem skóry miał chwilowo "czarny" Hugo-Bader, który zdradził, że 11 listopada padł ofiarą zaczepek nie tylko słownych, ale też fizycznych. Ponoć o mały włos po prostu nie "dostał w ryja" od – jak opisywał potencjalnych napastników reporter i podróżnik – "dwóch solidnie zbudowanych, trzydziestoparoletnich na oko, zakapturzonych mężczyzn w czarnych kurtkach i czapkach ze znakiem Swarzycy". Na szczęście w obronie Hugo-Badera stanęli inni uczesttnicy pochodu (a może to byli tajniacy?) i udało mu się wyjść z "eksperymentu" bez szwanku.

Zgoła odmienne wrażenia z Marszu Niepodległości miał prawdziwie czarnoskóry Bawer Aondo-Akaa, który wręcz nie może nachwalić się naszej patriotycznej młodzieży.

– Na Marszu Niepodległości byłem drugi raz w życiu z małżonką, a trzeci w ogóle. Czuję się tam bezpiecznie, w tym roku byłem wręcz entuzjastycznie witany przez innych uczestników Marszu. Ludzie zaczęli się ze mną witać, przybijać piątki

– mówił polityk Prawicy RP w rozmowie z wSensie.pl. Zapewnił przy tym, że nikt go "nie obrzucał bananami". Na swoim profilu na Faceboooku napisał z kolei:

"Idąc pod flagami ONR, byłem bezpieczny".

Czyli wszystko jasne – żadnego rasizmu wśród narodowców nie ma, a jeśli ktoś nie wierzy, to niech spyta pana Bawera. On potwierdzi, że ONR-owcy to łagodne jak baranki, otwarte na inność chłopaki.

Coś tu jednak nie gra. Po pierwsze, Bawer Aondo-Akaa to nie jest postać anonimowa w środowisku prawicy. Działacz partii Marka Jurka prawdopodobnie ma w szeregach radykalnej prawicy wielu znajomych, więc nic dziwnego, że był "entuzjastycznie witany" na Marszu Niepodległości. Nacjonalistom taki sojusznik się przydaje, bo właśnie dzięki niemu mogą bronić się przed oskarżeniami o rasizm. Aondo-Akaa zatem, chcąc nie chcąc, spełnia rolę kwiatka do kożucha. Po drugie, polityk porusza się na wózku inwalidzkim, więc trudno, żeby ktoś go szarpał czy próbował bić (chyba, że jakiś skrajny zwyrodnialec).

Ze sprawnym i anonimowym przebranym Hugo-Baderem na marszu narodowców nikt już "piątek" nie przybijał. Nie słuchać też o innych niebiałych uczestnikach Marszu Niepodległości, którzy zapewnialiby o tym, że czują się bezpiecznie, "idąc pod flagami ONR" na pochodzie, na którym jednym z głównych haseł było: "Polska dla Polaków".

Piotr Lekszycki

Fot. FB Bawer Aondo-Akaa

 

Zobacz więcej z kategorii: Polska | Świat | Gospodarka | Opinie | Bez komentarza | wSensie.tv
wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Ta strona wykorzystuje do swojego działania pliki Cookies. Możesz je zablokować w ustawieniach swojej przeglądarki. Blokada może spowodować niepoprawne działanie strony lub brak dostępu do niektórych jej funkcji. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zamknij