czwartek
| 26 kwietnia 2018
 

Czy Adam Michnik powinien przeprosić za swojego brata – stalinowskiego zbrodniarza?

Bartłomiej Orzeł: | 19 lipca 2017

Adam Michnik jest niestety wręcz święcie przekonany, że słowo "przepraszam" nikomu się od niego nie należy, a upewniają go w tym tuzy intelektualnej opozycji spod znaku Mateusza Kijowskiego i jemu podobnych wytworów środowiska "Gazety Wyborczej".

W ostatnich dniach na nowo rozgorzała dyskusja (nie wiem. czy to dobre słowo, bo ta dyskusja nigdy nie zgasła) na temat tego, czy Adam Michnik powinien przeprosić za swojego brata Stefana. Przyrodni brat naczelnego "Gazety Wyborczej" jest oskarżany w Polsce o zbrodnie stalinowskie, a co do jego winy chyba nikt zdroworozsądkowo myślący nie ma wątpliwości.

Był sędzią w procesach chociażby porucznika Andrzeja Czaykowskiego (żołnierza Armii Krajowej, cichociemnego) czy majora Zefiryna Machalli (żołnierza Wojska Polskiego, który został pozbawiony prawa do obrońcy), na koncie ma dziewięciu niewinnych ludzi, z których część trafiła na szafot. Stefan Michnik wskazywany był nawet przez komunistów z komisji Mariana Mazura za jednego z sędziów łamiących praworządność. Co ciekawe przyrodni brak naczelnego "GW", nigdy nie był dyplomowanym prawnikiem, gdyż niewątpliwe niedostatki intelektualne nie pozwoliły mu przeskoczyć wyżej niż I stopnia studiów.

Późniejsza działalność, a więc wspieranie "Solidarności", Radia Wolna Europa i publikowanie w paryskiej "Kulturze" w żaden sposób nie zamazują jego wcześniejszych win (które były spowodowane "młodzieńczą naiwnością"). 

Pojawiają się głosy, że Adam Michnik wcale nie powinien przepraszać za działalność swojego brata (ani pozostałych członków rodziny, w tym przede wszystkim rodziców – zagorzałych komunistów), gdyż dzieci czy bracia nie powinni odpowiadać za grzechy swoich rodziców i rodzeństwa. Owszem, nie powinni, dlatego Adam Michnik nie jest sądzony karnie za zbrodnie brata.

Co innego jednak odpowiedzialność społeczna. Naczelny "GW" nie powinien być oczywiście na starcie napiętnowany z powodu przynależności do klanu Michników, nigdy zresztą nie był. Ale społeczeństwo ma prawo domagać się od niego przeprosin i odcięcia się od grzechów rodziny. I jeśli nie przeprosin dla wszystkich Polaków, a to dla rodzin tych, którym niewątpliwą krzywdę Stefan Michnik wyrządził swoją działalnością. Zwłaszcza w sytuacji, w której stawia się (lub ktoś stawia jego, a on nie zaprzecza, tylko w tę rolę wchodzi) w roli moralizatora, a swoich oponentów porównuje.. do parodii Stalina. Jeśli chce się pozować na moralny autorytet to innej drogi nie ma.

Pytanie nie brzmi więc "czy", ale "kiedy" powinien to zrobić. Ostatnie wydarzenia, czyli odpowiedź "ty skurw*synu" na to właśnie pytanie, wskazują, że raczej nieprędko, być może nawet nigdy.

Adam Michnik jest niestety wręcz święcie przekonany, że słowo "przepraszam" nikomu (a zwłaszcza rodzinom ofiar jego brata) się od niego nie należy, a upewniają go w tym tuzy intelektualnej opozycji spod znaku Mateusza Kijowskiego i jemu podobnych wytworów środowiska "Gazety Wyborczej". Środowiska, którego wpływ i znaczenie kurczy się w tempie wprost proporcjonalnym do zysków Agory.

Bartłomiej Orzeł
Fot. ICR Bucuresti/flickr.com/YouTube 


Zobacz więcej z kategorii: Polska | Świat | Gospodarka | Opinie | Bez komentarza | Po godzinach | wSensie.tv
wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Ta strona wykorzystuje do swojego działania pliki Cookies. Możesz je zablokować w ustawieniach swojej przeglądarki. Blokada może spowodować niepoprawne działanie strony lub brak dostępu do niektórych jej funkcji. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zamknij