piątek
| 23 lutego 2018
 

Przywileje zagranicznych koncernów szkodzą… zdrowiu

Redakcja: | 29 sierpnia 2017

W zdrowej gospodarce rynkowej wszyscy powinni mieć równe prawa i obowiązki. Tymczasem, mimo że od upadku PRL minęły już prawie trzy dekady, a od ostatnich wyborów upłyną za chwilę dwa lata, wciąż szereg grup interesów cieszy się u nas różnymi przywilejami.

Obóz rządzący co prawda odebrał wysokie emerytury byłym funkcjonariuszom SB i nie hołubi już ponad miarę zagranicznych inwestorów kosztem polskiego podatnika, jak to robili poprzednicy. Jednak wielu przywilejów, nazwijmy je - bardziej ukrytych, wciąż z naszego prawodawstwa pozbyć się nie możemy

Wyjaśnijmy tę kwestię na przykładzie piwa.

Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi z 1982 roku, a właściwie jej nowelizacja z 2001 roku, zakazuje promocji i reklamy napojów alkoholowych, z wyjątkiem piwa. Dlaczego? Tego nie wiemy. Wiemy, że ten zapis to źródło wielu problemów, a dla gospodarki kolejna legislacyjna dysproporcja w swobodzie działalności pomiędzy różnymi sektorami tej samej branży.

Dodajmy, że, jak podali analitycy PKO BP 10 kwietnia br.: "W siedmiu spośród 26 średnich i dużych firm wytwarzających piwo dominuje kapitał zagraniczny, ich udział w przychodach ogółem w 2016 r. sięgał 87%, a w zysku netto 93%. Ponad 80% rynku piwa należy do trzech producentów: Kompanii Piwowarskiej (właścicielem jest japońska grupa Asahi), Grupy Żywiec (grupa Heineken) oraz Carlsberg Polska (grupa Carlsberg)".

Piwo cieszy się zresztą w Polsce wieloma osobliwymi przywilejami. Kolejny przykład to niższe opłaty za zezwolenia na sprzedaż detaliczną. Inny, jeszcze bardziej drastyczny, bo wprost dotyczący finansów, wynika z metodologii liczenia akcyzy. Tylko w przypadku napojów spirytusowych bazuje ona - i słusznie - na zawartości czystego alkoholu. Dla wina jednak punktem odniesienia jest już litr gotowego wyrobu. Dla piwa natomiast - stopień zawartości ekstraktu. W rezultacie, etanol w piwie kupujemy prawie trzykrotnie taniej niż w wódce czy whisky, a mocne piwa bywają opodatkowane niżej niż te słabe.

Co jeszcze ciekawsze, butelka nawet 10-procentowego piwa nie musi być opatrzona banderolą, podczas gdy ta z 4-procentowym cydrem i owszem.

Efekty tak niespójnej polityki fiskalno-zdrowotnej państwa są już widoczne. Najwięcej czystego alkoholu Polacy spożywają właśnie w piwie. Jesteśmy pod tym względem na pierwszym miejscu w Europie. Prześcignęliśmy nawet Niemców. Tylko czy powinniśmy być z tego dumni?

dr Marian Szołucha/Fot. Fraser Eliot/CC-BY-NC 2.0/flickr.com


Zobacz więcej z kategorii: Polska | Świat | Gospodarka | Opinie | Bez komentarza | Po godzinach | wSensie.tv
wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Ta strona wykorzystuje do swojego działania pliki Cookies. Możesz je zablokować w ustawieniach swojej przeglądarki. Blokada może spowodować niepoprawne działanie strony lub brak dostępu do niektórych jej funkcji. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zamknij