piątek
| 23 lutego 2018
 

Jaki, być może ostatni polski minister odwagi

Robert Wyrostkiewicz: | 03 września 2017

 

Casus ministra Patryka Jakiego, młodego wiceministra sprawiedliwości, pokazuje coś więcej niż spór o karę śmierci. To być może ostatni minister, który odważył się w "poprawnościowym" XXI wieku powiedzieć to, co myśli większość Polaków. Dożywocie i karmienie gwałcicieli za podatki ich ofiar nie jest wymiarem sprawiedliwości, ale wymiarem krzywdy. To tylko emocjonalnie wyrzucił z siebie Jaki. I wystarczyło…

Wystarczyło, by porwać dyżurne autorytety tzw. michnikowszczyzny do rzucenia się na ministra za jego wpis na Twitterze, gdzie dla bydlaków z Rimini, imigrantów, którzy przez wiele godzin gwałcili Polkę na oczach jej skatowanego męża domagał się dla podobnych zwierząt przywrócenia tortur i kary śmierci.  Zgorszony mainstream zawył. Posypały się uczesane w piórka erudycji anatemy. Co jednak się stało? Czy wiceminister sprawiedliwości, młody mężczyzna, mąż i ojciec synka z zespołem Downa, nie miał prawa poczuć zwykłego gniewu, emocji adekwatnych do zbrodni z Rimini; do tego dokonanej przez wpuszczanych tu tzw. uchodźców, a wpuszczanych do Europy masowo przez europejskich polityków będących adwersarzami środowiska Jakiego? Nie miał prawa wyrzucić z siebie tego, co myśli większość z nas? Za to na pewno ministra Jakiego i jego emocjonalną opinię warto zapamiętać. Być może to ostatni minister sprawiedliwości, który nie bał się powiedzieć słów, które w co drugim polskim domu padły przed telewizorami, kiedy Polacy dowiedzieli się o zbrodni z Rimini. A teraz wróćmy do tego co jest normalnością dla pochlebców unijnych standardów w sprawiedliwości i więziennictwie.

Zazwyczaj zgwałcona kobieta nie tylko żyje ze świadomością, że po kilku, kilkunastu latach jej oprawca wyjdzie na wolność; że w więzieniach będzie przebywał w izolatkach (by współwięźniowie nie wymierzali mu kary za gwałt, który jest uważany za ohydny nawet wśród więźniów) i będzie karmiony z podatków (także swojej ofiary!). Taka jest europejska rzeczywistość.

Tymczasem minister Jaki póki co nie wniósł pod obrady sejmu ustawy rządowej o karze śmierci i torturach. Napisał jedynie na portalu społecznościowym, że kara ma mieć aspekt prewencyjny, adekwatny do ciężary czynu i postawił nam wszystkim pytanie, jaka kara byłaby sprawiedliwa w stosunku do tego, co zrobili Polakom zbrodniarze z Rimini? Takiej adekwatności na pewno nie znajdziecie dla nich w Europejskich Regułach Więziennych o czym Jaki doskonale wie, jako prawnik i minister sprawiedliwości. Dlatego jego krzyk należy docenić jako wołanie na pustyni, a nie gorszyć się na modłę hipokrytów, którzy zapraszają do Europy najgorszy sort imigrantów (to jednak dobre sformułowanie), a potem bronią ich prawa do godnie odbywanych wyroków (jak w przypadku opisywanych gwałcicieli).

Na koniec, szczytem hipokryzji zgorszonych wypowiedziami Jakiego mediów jest zasłanianie się Kościołem, który - co przywołuje wyjątkowo i chwilowo nawrócony portal Natemat.pl - w osobie Episkopatu długo będzie pamiętał ministrowi jego słowa… Być może, ale tylko dlatego, że od niedawna (w stosunku do całej historii Kościoła) pojawiają się głosy całkowicie przeciwne karze śmierci (m.in. papież Franciszek). Dlatego katolik powinien wiedzieć, że są to tylko opinie, nawet jeśli wypowiadają je papieże. Znane są bowiem dziesiątki opinii innych papieży, którzy karę śmierci popierali. Co ważniejsze, sam św. Tomasz z Akwinu, najważniejszy teolog katolicki, precyzyjnie udowadniał w Sumie Teologicznej, że kara śmierci jest de facto wyrazem miłosierdzia dla skazanego, bowiem poza pożytkiem z pełnej izolacji takiej jednostki od społeczeństwa, daje jest szanse największej pokuty i stawia w obliczu śmierci dając nadzieję na skuteczne nawrócenie (tu niezbędny jest spowiednik, który zawsze w Kościele dysponowany był do więźniów) i wieczne zbawienie. Można się zgadzać z taką wizją lub nie, ale kiedy liberałowie wycierają sobie po raz kolejny gębę teologią powołując się na Episkopat Polski, to warto im przypomnieć, że na szczęście to nie episkopaty narodowe stanowią o Magisterium ecclesiae.

- Za #rimini dla tych bydlaków powinna być kara śmierci. Choć dla tego konkretnego przypadku przywróciłbym również tortury – to dokładnie napisał minister Patryk Jaki na Twitterze po wiadomości o tym, że pięciu zwyrodnialców na oczach skatowanego męża przez wiele godzin brutalnie gwałciło jego żonę… I dokładnie tych kilka słów tak bardzo zbulwersowało współczesnych mężów i współczesne kobiety? Niestety… Te same osoby nie rozdzierają szat, kiedy zbrodniarze w warunkach europejskich siedzą w więzieniach grając w gry na konsolach video i wygrywając sprawy w sądach, jak Anders Behring Breivik, który skutecznie domagał się lepszych warunków odbywania kary…

To są dwa światy. Jakiego (odchodzący w niepamięć, chociaż w Polsce tożsamy z uczuciami, które żywi jeszcze większość z nas) i "nowoczesnej" Europy, która więcej robi dla zabijania nienarodzonych, eutanazji starych i pielęgnuje w imię praw człowieka komfortowe warunki odbywania kar (najlepiej krótkich) przez zbrodniarzy. To obraz współczesnego świata. Krzyk gniewu Jakiego, mężczyzny, męża i ojca, który nie zaproponował zmian legislacyjnych, ale zawołał, że kara śmierci i zadanie bólu dla najobrzydliwszych zbrodniarzy to coś, co im się należy zostało ocenione przez wolnomyślicieli krajowych jako… nieprzystające powadze ministra. Ich zdaniem Jaki mógłby dyplomatycznie "wyrazić ubolewanie" … I co najciekawsze, nikt z nich nie potraktował Jakiego jako głos w dyskusji, z którym można się zgadzać bądź nie. Wszyscy oni unisono zawyli, że należy ministra zaliczyć w poczet ciemnogrodu i spalić na stosie medialnych inwektyw. A wszystko podlane pseudo katolickim sosem…

Do rozwagi zostawiam więc miast puenty nam wszystkim i sobie w pierwszej kolejności słowa pierwszego świętego Kościoła katolickiego. Był nim św. Dyzma, znany jako Dobry Łotr. To jeden z dwóch złoczyńców skazanych na karę śmierci wraz z Jezusem. Pamiętacie co powiedział święty łotr drugiemu skazańcowi, który złorzeczył Zbawicielowi? Powiedział, że sprawiedliwie odbywają swoja karę na krzyżu i dlatego został w Kościele patronem m.in. skazanych na śmierć i umierających. Powinni o tym pamiętać inkwizytorzy Jakiego, którzy nagle atakują go nie tylko unijnymi standardami etycznymi, ale także wybiórczymi cytatami z duchownych katolickich.

Robert Wyrostkiewicz

Fot. Pixabay/Adrian Grycuk/Wikimedia Commons (kolaż)

Robert Wyrostkiewicz
Author: Robert Wyrostkiewicz
O Autorze
Robert Wyrostkiewicz - Redaktor Naczelny wSensie.pl, wcześniej dziennikarz śledczy, informacyjny, reporter m.in. w "Warszawskiej Gazecie", Polskim Radiu Radio dla Ciebie, "Niedzieli", "Naszej Polsce", Fronda.pl czy Prawy.pl; Redaktor Naczelny serwisu Archeolog.pl i publicysta pism archeologiczno-historycznych ("Odkrywca", "Zakazana Historia" i inne). Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i były wiceprezes Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. Kandydat KSD do Rady Etyki Mediów, odrzucony przez REM z powodów politycznych,członek rady programowej Radia dla Ciebie; autor książki "Absurdy postępu" (zbiór artykułów z miesięcznika "Moja Rodzina"). Prezes Mazowieckiego Stowarzyszenia Historycznego "Exploratorzy.pl" (współodkrywca mogił Żołnierzy Wyklętych i uczestnik licznych ekshumacji identyfikacyjnych), założyciel Muzeum Wojny i Pokoju. Z wykształcenia politolog i pedagog, w tym roku zamierza skończyć archeologię. Z pasji... poszukiwacz skarbów. Odkrywca licznych stanowisk archeologicznych z okresu wpływów rzymskich i wędrówek ludów.
Ostatnie Artykuły tego autora

Zobacz więcej z kategorii: Polska | Świat | Gospodarka | Opinie | Bez komentarza | Po godzinach | wSensie.tv
wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Ta strona wykorzystuje do swojego działania pliki Cookies. Możesz je zablokować w ustawieniach swojej przeglądarki. Blokada może spowodować niepoprawne działanie strony lub brak dostępu do niektórych jej funkcji. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zamknij