niedziela
| 20 maja 2018
 

Afryka zrewolucjonizuje Europę

Michał Jerzy Kowalczuk : | 06 grudnia 2017
Afrykańczycy

 

Karygodnie niedoceniony w polskich i europejskich mediach ostatni szczyt UE-Afryka (właśc. Unia Afrykańska) dowiódł, że to czarny ląd będzie w najbliższych latach kluczowym sąsiadem Europy. To tam bowiem znajdują się dwa czynniki, które w przeciągu dekady całkowicie przemeblują stary kontynent. Wszystko wskazuje na to, że z południa zaleje nas prawdziwe tsunami migracji, o którym europejscy twardogłowi boja się nawet pomyśleć, oraz fala żywności, która może być dla nas zbawienna.

W poszczytowych konkluzjach czytamy, że do 2050 roku ludność Afryki podwoi się, osiągając tym samym 2,4 mld mieszkańców. Dziś 60 proc. Afrykańczyków jest poniżej 25. roku życia. Dane te wydają się być zatem niemal dokładną odwrotnością wskaźników w bogatych krajach Unii Europejskiej. Liderzy państw zachodnich podkreślają, jak ważne jest stworzenie dla Afrykańczyków nowych miejsc pracy, ale w rzeczywistości zatrzymanie wzbierającej fali ekonomicznej migracji jest niemożliwe. Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje, że dla zaspokojenia potrzeb zarobkowych należałoby do roku 2035 tworzyć 18 mln miejsc pracy w każdym dwunastomiesięcznym okresie. Prawdziwe kulturowe rewolucje na starym kontynencie przyniosą ze sobą miliony ludzi zwłaszcza z państw subsaharyjskich, gdzie już dziś tworzą się makro-obszary nędzy, przy których problem z Syrią czy tez Libią to tylko marginalna "błahostka" migracyjna.

Smutnym paradoksem jest to, że o ile Afrykańczycy podążą na północ za chlebem i lepszym życiem, o tyle północ będzie szukała źródeł żywności właśnie w Afryce. Nie jest tajemnicą, że w skali globalnej zaczyna brakować żywności. Nawet takie rolnicze kraje jak Polska nie unikną drastycznych skoków cenowych produktów rolnych. I nie mówimy tu o odległym horyzoncie czasowym, a o zmianach, które zaobserwujemy w najbliższej dekadzie. Rolę stabilizatora może odegrać właśnie Afryka, która dysponuje największymi na świecie zapasami słodkiej wody oraz warunkami odpowiednimi dla praktycznie wszystkich upraw i hodowli. Problemem jest jednak niestabilność polityczna tamtejszych rządów (a często nawet całych tworów państwowych). Do tego dochodzą jeszcze zapóźnienie technologiczne i naukowe, brak odpowiednich regulacji prawa gospodarczego oraz zupełnie nieuregulowana kwestia własności gruntów. Z tymi wyzwaniami chcą się zmierzyć rządy państw członkowskich UE. Dowodem na to ma być duży plan inwestycji na czarnym lądzie. Mowa o 44 mld euro, które maja być ulokowane w Afryce do 2020 roku.

Sęk w tym, ze uzgodniona kwota to jedynie kropla w morzu potrzeb. W dodatku środki te pewnie szybko rozejdą się po kieszeniach lokalnych watażków i kilku największych unijnych korporacji. Afryka potrzebuje współczesnej wersji "planu Marshalla", ale nie dostanie jej, jeśli siedzący w wygodnych europejskich stolicach establishment nie dostrzeże tego, że takiego planu dla Afryki jeszcze bardziej potrzebuje Europa i że nie da się go skonstruować i wdrożyć bez udziału... Chińczyków! W końcu to oni są dziś największym inwestorem w kolebce gatunku ludzkiego.

 

Michał Jerzy Kowalczuk

Fot. Pixabay


Zobacz więcej z kategorii: Polska | Świat | Gospodarka | Opinie | Bez komentarza | wSensie.tv
wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Ta strona wykorzystuje do swojego działania pliki Cookies. Możesz je zablokować w ustawieniach swojej przeglądarki. Blokada może spowodować niepoprawne działanie strony lub brak dostępu do niektórych jej funkcji. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zamknij