wtorek
| 24 kwietnia 2018
 

Skandaliczna wypowiedź Zuckerberga, która przeszła bez echa

Dominik Cwikła: | 13 kwietnia 2018
Mark Zuckerberg

Od kilku dni świat żyje odpowiedziami Marka Zuckerberga przed komisją senacką USA. Z jednej strony PR-owcy są zachwyceni jego przygotowaniem, Internauci zaś zastanawiają się, czy jest on tajemniczym Reptilianinem, który kontroluje cały świat lub robotem pod kontrolą CIA. Tymczasem bez echa przeszła jedna z odpowiedzi szefa Facebooka dotycząca m.in. rzekomego łamania regulaminu, "mowy nienawiści" i blokowania kont użytkowników czy też całych stron tematycznych.

Pierwotnie zobaczyłem ledwie wzmiankowaną informację w polskim serwisie.

"Senatorowie dopytywali Zuckerberga o stosowane w firmie definicje internetowego hejtu i mowy nienawiści. Szef Facebooka przyznał, że nie ma ścisłej definicji tych pojęć i wszystko opiera się na wyczuciu administratorów serwisu"

– czytamy na innpoland.pl.

Ciężko mi było w to uwierzyć. Czyżby szef Facebooka wprost potwierdził, że "łamanie regulaminu" np. przeze mnie czy w ogóle środowiska prawicowe odbywało się na zasadzie "wyczucia", bez żadnych wytycznych?

Postanowiłem poszukać oryginalnej wypowiedzi. I trafiłem na poniższe nagranie z komisji z dnia 10 kwietnia. Co ciekawe, senator odwołał się właśnie do kwestii wolności wypowiedzi obrońców życia.

Jeśli ktoś ma problem z angielskim, poniżej wymiana zdań w języku polskim.

– Możesz decydować, albo Facebook musi nadzorować całą masę wypowiedzi. Moim zdaniem Ameryka może być lepsza bez polityki jednej firmy, która ma naprawdę dużą i potężną platformę. Czy możesz zdefiniować "mowę nienawiści"?

– spytał Marka Zuckerberga republikański senator Ben Sasse.

– Senatorze, uważam, że to naprawdę trudne pytanie. I jest to jeden z powodów, dla których zmagamy się z tym. Pewne definicje, które mamy wokół wzywania do przemocy albo...

– mówił wyraźnie zakłopotany Zuckerberg. Senator mu przerwał.

– Zgoda. Jeśli ktoś wzywa do przemocy, nie powinno go tutaj być. Obawiam się psychologicznych kategorii wokół wypowiedzi. Wcześniej mówiłeś o "języku bezpieczeństwa i ochrony". Widzimy, że dzieje się to na kampusach akademickich wzdłuż całego kraju. To jest niebezpieczne. 40 proc. ankietowanych Amerykanów poniżej 35. roku życia uważa, że Pierwsza Poprawka [do Konstytucji USA, która zakazuje ograniczania wolności religii, prasy, słowa, petycji i zgromadzeń – red. wSensie.pl] jest zagrożona, ponieważ możesz użyć swojej wolności do powiedzenia czegoś, co uderzy w czyjeś uczucia. [...] Tutaj na sali jest kilka osób o naprawdę żarliwych poglądach dotyczących kwestii aborcji. Wyobrażasz sobie świat, w którym możesz decydować, czy obrońcy życia mają zakaz wypowiedzi o swoich poglądach na twojej platformie?

– spytał senator Sasse.

– Na pewno nie chciałbym w tym przypadku

– twierdził Zuckerberg.

– Ale to może być naprawdę niepokojące dla osób, które dokonały aborcji, by prowadzić otwartą debatę na ten temat, prawda?

– zauważył senator.

– No może być, ale nie sądzę, by... by pasowało to do jakiejkolwiek definicji, które mamy

– mówił wyraźnie wybity z równowagi szef Facebooka.

– Ale zgadzam się ogólnie z twoim punktem widzenia. Jesteśmy w stanie przejść technologicznie w kierunku sztucznej inteligencji z proaktywnym spojrzeniem na zawartość. Uważam, że tworzy to ogromne pytanie do społeczeństwa o to, jakie zobowiązania chcemy stawiać firmom. I to jest pytanie, z którym musimy się zmierzyć jako kraj, ponieważ wiem, że inne kraje ustanawiają prawa u siebie. Ameryka musi dowiedzieć się i stworzyć zbiór zasad, według których amerykańskie firmy będą operowały

– kontynuował Zuckerberg.

W powyższej dyskusji, szef Facebooka przyznał dwa skandaliczna fakty.

Pierwszy to to, że rzeczywiście (o czym wielokrotnie już pisałem w wielu miejsach) tzw. "łamanie regulaminu" przez użytkowników serwisu nie ma miejsca. Nie ma bowiem sprecyzowanych wielu kwestii. Sam Zuckerberg przyznaje, że "jest wiele definicji" mowy nienawiści. Skoro więc sam szef Facebooka nie potrafi dokładnie określić, co jest zabronione, a co nie, to tym bardziej jak ma to wiedzieć użytkownik? W związku z tym czy należy "karać" blokadą wraz z możliwością komunikowania się z ludźmi z tego tytułu?

Druga kwestia, to twierdzenie, że blokowanie wolności wypowiedzi – i to akurat w kwestii dyskusji o aborcji – zdaniem Zuckerberga "nie pasuje do jakiejkolwiek definicji [mowy nienawiści], którą mają" w szefostwie Facebooka. Jest to oczywisty fałsz, co dostrzeże każdy obserwator dyskusji zwolenników i przeciwników prawa do mordowania dzieci. W okolicach ogłoszonych "czarnych protestów" obrońcy życia w Polsce byli masowo blokowani za zwykłe wypowiedzi, które chociażby zawierały wypowiedzi naukowców np. dotyczące tego, że z człowiekiem mamy do czynienia od poczęcia. Ale nie dotyczy to tylko aborcji. Tematów światopoglądowych jest przecież cała masa.

Pytanie więc brzmi, czy Zuckerberg bezczelnie skłamał przed senatorami, czy po prostu jego bezpośredni podwładni nie informują go o tym, jak działa administracja Facebooka w poszczególnych krajach?

Fot. Twitter The Onion


Zobacz więcej z kategorii: Polska | Świat | Gospodarka | Opinie | Bez komentarza | Po godzinach | wSensie.tv
wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Ta strona wykorzystuje do swojego działania pliki Cookies. Możesz je zablokować w ustawieniach swojej przeglądarki. Blokada może spowodować niepoprawne działanie strony lub brak dostępu do niektórych jej funkcji. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zamknij