wtorek
| 24 kwietnia 2018
 

Czy czeka nas nuklearna pożoga za syryjskie kłamstwo?

Dominik Cwikła: | 13 kwietnia 2018
Assad

Kolejny już raz podczas wojny w Syrii użyto broni chemicznej. Co do tego nikt nie ma wątpliwości. Te pojawiają się przy pytaniu, kto jej użył? A jeszcze większe zainteresowanie wzbudza pytanie, czy świat spłonie w nuklearnym holokauście? Jakby nie patrzeć, stosunki między Zachodem a Wschodem są obecnie niezwykle napięte.

Żeby była jasność, nie jestem jakimś assadofilem, nie zakładam, że jest on "niezwykle szlachetnym obrońcą", "jedyną nadzieją dla Syrii", etc., bo żaden polityk takim nie będzie. Ale nie lubię, gdy ktoś próbuje robić ze mnie idiotę. A w przypadku Syrii większość mediów próbuje to robić cały czas.

Najpierw kilka faktów z przeszłości. Wojna trwa od 2011 roku. Pierwszym głośnym hasłem o rzekomym użyciu broni chemicznej przez "reżim Assada" była Ghuta dnia 21 sierpnia 2013 roku. Jednak dość szybko pojawiły się poszlaki wskazujące na wyreżyserowanie rzekomych ofiar. Z drugiej coraz więcej wskazywało na to, że to strona rebeliancka użyła zakazanej broni przy pomocy służb z USA. Temat w mediach zniknął.

Wcześniej zresztą pojawiały się w sieci nagrania dżihadystów chwalących się, że posiadają broń chemiczną. Na filmach (dość szybko kasowanych) widać było, jak gazują myszy, które porównują do "wrogów Allaha".

To kolejna ciekawa kwestia. Strona nazywana "rebelią" czy też "demokratyczną opozycją", jak usilnie nazywały ją zachodnie agencje medialne, okazała się niezwykle różnorodna w swoich poglądach: Od najemników po dżihadystów i radykalnych islamistów. Największą wtopą mediów zachodnich było nazywanie w początkowej fazie konfliktu "opozycją" frakcji Państwa Islamskiego oraz Frontu al-Nusra, który to z kolei był syryjską zbrojną komórką al-Kaidy. Właściwie stronnictwo deklarujące się jako demokratyczne, nie wykazało się w tej wojnie wielkimi siłami zbrojnymi ani militarnymi sukcesami. Zamiast tego słychać było, że ich siły są w odwrocie, zaś "reżim Assada" dokonuje rzekomych rzezi na ludności cywilnej. Największymi siłami zbrojnymi przeciwnymi władzy było właśnie ISIS oraz al-Nusra.

W trakcie wojny w późniejszym czasie pojawiały się informacje o tym, że użyto broni chemicznej. Z automatu wręcz media zachodnie kierowały wzrok na Assada, choć żadnych dowodów na to nie było. Mało tego – uważany m.in. przez chrześcijan żyjących w Syrii Alawita (dla większości muzułmanów to "niewierny" o wiele gorszy niż chrześcijanin) Assad uważany jest za dobrego przywódcę. W razie użycia zakazanej broni patrzyłbym bardziej na środowiska radykalnych islamistów.

Pamiętajmy też, że Assad – wbrew powszechnemu stereotypowi wykreowanemu przez media – cieszy się autentycznie dużą popularnością wśród Syryjczyków.

Czy będzie wojna?

Po tym dłuższym wstępie spójrzmy na to, czy może dojść do wojny światowej? Po zapowiedziach Trumpa o użyciu pocisków przeciwko Syrii, pojawiły się znowu głosy o tym, że tak właśnie może być. Samą tą zapowiedzią jednak bym się nie przejmował. Coś może być na rzeczy z innych powodów.

Po pierwsze, USA i Chiny pogrążają się w wojnie celnej. I to ma dość spory wpływ na gospodarki tychże mocarstw, ale nie tylko ich. Na naszym portalu informowaliśmy, że zapowiedzi nowych opłat odbiły się chociażby na KGHM, ponieważ rynek chiński jest dla koncernu bardzo istotny.

Z drugiej strony mamy sytuację ze Skripalem, którego otruto. Zachód od razu oskarżył o to Rosję. I o ile wspomina się o pojedynczych faktach wskazujących na to, o tyle nie ukazano całości sprawy i winę Rosji nakazuje się przyjmować nam wręcz na wiarę.

W Syrii teraz doszło do kolejnego ataku chemicznego. Oczywiście, jeżeli będą dowody, że stoi za tym Assad, to należy podjąć konkretne działania. Nie wierzę jednak, by to zrobił. Szczególnie w sytuacji, gdy przecież wojna jest już praktycznie przez niego wygrana. Niemniej syryjska sytuacja może być cassusem do podjęcia pewnych dużych działań. A raczej jednym z wielu, jak widać.

Co podają media?

Zachodnie agencje medialne, poza mocnymi tytułami na podstawie wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa, w swoim przekazie podkreślają, że ten nie podjął jeszcze decyzji odnośnie ataku. Mało tego, pojawia się coraz więcej haseł o sankcjach, niż o realnym ataku.

Rosyjskie agencje z kolei – dość standardowo, jak na nie – poruszają "czysto hipotetycznie" temat III wojny światowej. Pojawiają się także informacje o tym, że wschodnia strona jest gotowa na atak, spekuluje, gdzie może nastąpić uderzenie i... zapowiada, że USA zapewne ostrzeże Rosjan o ataku, by nie stała się im krzywda. W efekcie zaś Syryjczycy zostaną również ostrzeżeni, przez co ewentualny nalot będzie czysto symboliczny, powodując stosunkowo niewielkie straty materialne.

Miroslav Lazanski, serbski publicysta, który skupia się na tym, że "Trump jest zakładnikiem prowadzonej przeciw niemu kampanii" oraz "musi ciągle udowadniać, że jest bardziej amerykański niż wszyscy inni, i w tym jest główny problem" podkreśla co prawda, że "strach, że sytuacja wymknie się spod kontroli, jest jak najbardziej uzasadniony", ale zastrzega przy tym, że "nikt nie jest szaleńcem", w związku z tym "nikt nie będzie ryzykować wojną atomową".

Warto też dodać, że dzisiaj pojawiła się jeszcze opinia prof. Mary Ellen O'Connel z University of Notre Dame Law School. Na łamach "Ohio Northern Law Review" zauważa, że "atak rakietowy przeciwko Syrii byłby poważnym naruszeniem prawa międzynarodowego".

I to jest właściwie sedno sprawy. Głośne deklaracje i straszenie najpewniej zakończy się jakimiś rozgrywkami dyplomatycznymi. Na nuklearny reset zapewne jeszcze długo poczekamy, więc nie ma się co przesadnie martwić o przyszłość.

Fot. Twitter RT


Zobacz więcej z kategorii: Polska | Świat | Gospodarka | Opinie | Bez komentarza | Po godzinach | wSensie.tv
wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Ta strona wykorzystuje do swojego działania pliki Cookies. Możesz je zablokować w ustawieniach swojej przeglądarki. Blokada może spowodować niepoprawne działanie strony lub brak dostępu do niektórych jej funkcji. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zamknij