czwartek
| 18 kwietnia 2019

Sama nazwa Świąt Bożego Narodzenia powinna sugerować ich istotę. Okazuje się jednak, że nie dla wszystkich jest ona tak oczywista. A uświadomiła mi to dopiero warszawska radna Agata Diduszko-Zyglewska.

Stołeczna radna zawzięcie walczyła z "przemocą symboliczną" w postaci zorganizowanego w warszawskim ratuszu spotkania wigilijnego. Domagała się zlaicyzowania Świąt Narodzenia Pańskiego, ponieważ – jej zdaniem – udział księdza w spotkaniu opłatkowym jest niezgodny z Konstytucją.

Tę bitwę pani Diduszko-Zyglewska przegrała, ale nie poddała się w całej wojnie i zaciekle stawała do kolejnych potyczek. Na antenie TVN24 spotkała się z Magdaleną Korzekwą-Kaliszuk, która próbowała się przebić (przez zagłuszający ją świergot radnej) do świadomości tych, którzy jeszcze nie są do końca straceni dla sprawy, z oczywistą prawdą, że w Boże Narodzenie świętujemy narodziny Boga.

Jednak tak zaściankowa argumentacja nie zadowoliła pani Diduszko, która przedstawiła wersję postępową, stwierdzając że 25 grudnia każdy może świętować, co chce.

– Są też osoby, które świętują (ten dzień – przyp. red.) na inne sposoby

– stwierdziła.

– To są dla pani święta Bożego Narodzenia, dla osób, które są niewierzące, to są po prostu święta. To jest czas, który można spędzić z rodziną, czytając swoim dzieciom książki, spotykając się

– tłumaczyła radna.

– Ale z jakiegoś powodu te święta są w tym czasie

– próbowała przebić się Magdalena Korzekwa-Kaliszuk.

– Dla pani jest to powód taki, że jest pani katoliczką. Dla wielu innych osób te powody są inne. Co więcej polskie prawo pozwala nam zachować prywatność w tej kwestii

– uparcie twierdziła Diduszko.

Może dla pani Diduszko powodem do świętowania jest np. "zmartwychwstanie" jej męża Wojciecha, który 16 grudnia 2016 roku bohatersko stał się pierwszą ofiarą kaczyzmu. Najpierw pan Diduszko, poświęcając się "umarł" – a raczej własny zgon udawał, kładąc się w świetle kamer, zasnuty dymem, na ziemię pod Sejmem – a później nieopacznie "zmartwychwstał". Nie przewidział jednak, że jego kiepskie zmartwychwstanie ujrzy światło dzienne. Tak, jakbyśmy w ogóle nie żyli w erze smartfonów.

Swoją drogą ciekawe, kiedy postępowcy zaczną kwestionować sposób liczenia lat. Czy nie czują się dotknięci "przemocą symboliczną" także i tutaj? W końcu przełom er wyznacza, było nie było, data narodzenia Chrystusa, czyli tak naprawdę liczymy lata od… Bożego Narodzenia.

Kiedyś dyskutowano nad przewagą Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą. Dziś najwyraźniej nawet takie dyskusje mogłyby niektórych przerosnąć.

Fot. Pixabay

Opublikował:
Marta Maciejewska
Author: Marta Maciejewska
O Autorze
Absolwentka politologii, dziennikarka oraz pasjonatka archeologii i historii. Uwielbiam zwiedzanie wszelkich muzeów, zapach książek i dobre seriale.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.