czwartek
| 23 maja 2019

Mam to szczęście spędzać tegoroczne Święta Bożego Narodzenia na tatrzańskim-zakopiańskim szlaku. A konkretnie w drodze na Kalatówki, na Kasprowym Wierchu i na słynnej Ceprostradzie do Morskiego Oka. Z goryczą, a jednocześnie pewną dumą stwierdzam, że duch w narodzie nie zginął. Jednak jest to duch mocno wspomagany, ponieważ bez alkoholu nadal nie potrafimy się bawić.

Powiem tak – liczba nawalonych jak stodoła w pierwszy dzień Świąt już ok. godziny piętnastej robiła wrażenie. W sumie to nie wiadomo czy już nawalonych, czy jeszcze nieświeżych po pasterce. Potem jak u Hitchcocka – było już tylko lepiej. Do wieczora pierwszego dnia świąt Bożego Narodzenia połowa szwendających się po Zakopanem była albo mocno pijana, albo niosła alkohol, albo jeszcze go poszukiwała. 

Muszę przyznać, że wielu naszych rodaków to ludzie na wskroś przezorni i zapobiegliwi. W związku z tym, że ceny piwa zarówno w schronisku na Kalatówkach, jak i na stacji kolejki na Kasprowym są jakie są i do najniższych raczej nie należą. Tak więc każdy przewidujący Polak zabrał ze sobą odpowiednią, czyli całkiem sporą ilość własnego alkoholu. I tak na Ceprostradzie widziałem wszystko – od szczeniaczków 0.1 i 0,2 litra do flaszek 0,7 litra. A i jedną litróweczkę żytnióweczki też wypatrzyłem pośród tłumu. O drobnicy wspominać nie będę. Urzekło mnie dwóch starszych panów po pięćdziesiątce na Kasprowym Wierchu, mających plecaki ze stelażem wypełnione piwami – po jakieś 15 tanich Żubrów na głowę. Szacun. Tylko nie wiem, gdzie pozbywali się nadmiaru wody...

Jak spragniony był naród, to było widać już w pierwszy dzień Świąt, a przecież na ten dzień teoretycznie każdy jakiś alkohol miał zabezpieczony. Tymczasem ok. godz. dwudziestej przy Drodze na Bystre, pomiędzy rondem Jana Pawła II, a Bulwarami Słowackiego na jedynej czynnej w okolicy stacji BP kolejka do kasy liczyła tylko jakieś 25 osób. Drugiego dnia Świąt w godzinach przedwieczornych taka, albo i jeszcze dłuższa kolejka była do każdej z obu kas. Na szczęście zarówno Boże Narodzenie jak i Wielkanoc to tylko dwa dni świąt. Da się jakoś przetrwać.

fot. Pixabay, CC0 Creative Commons

Opublikował:
Michał Miłosz
Author: Michał Miłosz
O Autorze
Absolwent historii i filologii polskiej na UŁ, podyplomowych studiów ekonomicznych dla dziennikarzy na INE PAN oraz kursu MON dla korespondentów w rejonach działania Polskich Kontyngentów Wojskowych.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.