piątek
| 19 kwietnia 2019

Lewicowy "The Guardian" opublikował w 2015 r. dane, z których wynika, że CO PIĄTY pracownik szkoły – głównie nauczyciel – pada ofiarą fałszywych oskarżeń ze strony uczniów. Problem przybrał tak patologiczne rozmiary, że obecnie jedną z najpoważniejszych przyczyn, dla których nauczyciele rezygnują ze swojego zawodu, jest strach przed fałszywym oskarżeniem o molestowanie i związanymi z tym konsekwencjami. Jako jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy upatruje się w niewłaściwym rozumieniu "bezstresowego wychowania" dzieci przez rodziców, czyli takie, w którym wmawia im się, że wszystko im wolno, nie mają żadnych ograniczeń i cały świat należy do nich. Takie dzieci często wyrastają w poczuciu, że mają prawo dążyć do celu po trupach i niszczyć każdego, kto staje im na drodze do szczęścia. Na przykład nauczyciela, który nie chce przepuścić ich do następnej klasy.

Nauczyciel, który sprawiedliwie podchodzi do swoich obowiązków i jest wierny swoim zasadom, naraża się w dzisiejszych czasach na ogromne niebezpieczeństwo.

---

"Każda ofiara ma prawo być wysłuchana. Żadnej nie przysługuje prawo do bezkrytycznego przyjęcia w ciemno jej wersji. Powody powinny być oczywiste dla każdego – oskarżenie, to jeszcze nie stwierdzenie faktu. A "rzekoma ofiara" molestowania, to jeszcze nie "ofiara".

Tymi słowami zaczyna swój artykuł amerykańska gazeta "Pittsburgh Post". A dalej opisuje historię nastolatka, który został oskarżony o molestowanie przez koleżanki z klasy. Gdy pojawiły się pierwsze oskarżenia, koledzy i koleżanki z klasy zaczęli go unikać. Następnie został zakuty w kajdanki i na oczach całej klasy wyprowadzony przez policjantów, z piętnem przestępcy. Osadzono go w areszcie dla nieletnich.

"Jak się okazało, nie był prześladowcą – był ofiarą prześladowania" – pisze gazeta. Pięć dziewczyn z klasy zawiązało spisek przeciw chłopakowi, którego nie lubiły i chciały doprowadzić do zwolnienia go z sezonowej pracy w roli ratownika na basenie. Jedna z dziewczyn oskarżyła go więc o to, że molestował ją na basenie. Chłopak stracił pracę. Gdy zaczął się rok szkolny, inna uczennica oskarżyła go, że włamał się do jej domu i chciał ją zgwałcić. Chłopak nie miał już życia w szkole, chodził po niej, nie wiedząc, że któryś z uczniów przykleił mu na plecy kartkę z napisem "Drapieżnik seksualny". Po kolejnych oskarżeniach, do akcji wkroczyła policja.

Pod koniec roku szkolnego, uczennice przyznały się do swoich kłamstw. Na pytanie, czemu zrobiły coś tak okropnego, rujnującego mu życie, jedna z nich odparła: "Po prostu go nie lubię... Nie lubię tego jak mówi. Nie lubię na niego patrzeć".

Księdza Jankowskiego, za jego odważne wypowiedzi, w których krytykował żydów, też wiele osób "nie lubiło". I też nie lubili tego, jak mówił.

---

W Northland 14-letnie uczennice oskarżyły swojego nauczyciela o dotykanie ich w miejsca intymne. Policji, która natychmiast go aresztowała (oficer, który aresztował nauczyciela, poinformował ludzi pytających o powód interwencji, że mężczyzna jest pedofilem i będzie siedział za swoje winy), nie przeszkadzał fakt, że dziewczyny oskarżyły nauczyciela o molestowanie, które miało się odbywać... w klasie, na oczach kilkudziesięciu dzieci. I że poza nimi, nie widział tej sytuacji ANI JEDEN uczeń.

"Nie ma nic gorszego, niż bycie oskarżonym o przestępstwo na tle seksualnym wobec dzieci" twierdzi nauczyciel, który odzyskał wolność, gdy wyszło na jaw, że uczennice oskarżały swojego nauczyciela fałszywie.

---

Podobna historia wydarzyła się w Auckland. Uniewinniony nauczyciel stwierdził później, że ta sprawa zniszczyła mu życie. Nie wyobraża sobie powrotu do zawodu nauczyciela po "roku piekła", które przeżył zupełnie niewinnie. "Nie sądzę, żebym kiedykolwiek umiał jeszcze zaufać systemowi edukacji, rządowi, władzom szkolnym, nie wspominając o przebiegłej, podłej naturze niektórych uczniów"  stwierdził gorzko.

---

Takich historii jest mnóstwo. Fałszywe oskarżenia wobec nauczyciela w Wielkiej Brytanii nie wymażą popartych dowodami oskarżeń wobec księdza w Polsce. Każdy, kto jest winny przestępstw przeciwko dzieciom, powinien ponieść surową, zasłużoną karę – czy to ksiądz, nauczyciel, policjant, czy żydowski reżyser.

Ale takie historie pokazują, jak łatwo jest rozpętać "polowanie na czarownice" na podstawie ustnych oskarżeń ze strony osób, których prawdziwych motywów nie znamy.

Żeby zostać oskarżonym przez dziecko o gwałt, wystarczy postawić mu złą ocenę, upokorzyć przed resztą klasy, a nawet, jak się okazuje... nie spodobać się mu, albo irytować swoim sposobem mówienia. Jak pokazał przypadek amerykańskiego aktora Jussiego Smolletta, skumulowana w sobie nienawiść i chęć zaszkodzenia komuś (w tym przypadku prezydentowi Trumpowi i środowiskom patriotycznym w USA) potrafi przybrać takie rozmiary, że ktoś jest skłonny ZAPŁACIĆ innym (w przypadku Smolletta mowa o trzech i pół tysiącach dolarów) za pomoc w wykonaniu takiego szatańskiego planu i niesprawiedliwym oskarżeniu kogoś o poważne przestępstwo.

Dlaczego więc ktoś nienawidzący Kościoła (na przykład esbek) miałby nie zapłacić fałszywym świadkom za oczernianie księdza...?

Jesteśmy więc w pułapce – a przynajmniej ta myśląca część z nas, bo banda ciemniaków z trocinami zamiast mózgu nie będzie potrzebowała dowodów, żeby wydać na kogoś wyrok, co najmniej do momentu, aż sami się w takiej sytuacji znajdą. Wtedy pierwsi będą krzyczeć, że winę trzeba najpierw udowodnić i że nie wolno kogoś oskarżać na podstawie relacji ustnej.

Jesteśmy w pułapce, bo przecież fakt istnienia takich pomówień nie może spowodować, że każde następne oskarżenie kogoś przez dziecko, będziemy traktować słowami: "na pewno gówniara zmyśla". To droga donikąd.

Ale drogą donikąd jest również ślepa wiara w czyjąś winę, jeśli nie mamy możliwości sprawdzenia, jak było naprawdę.

Jak więc rozwiązać ten diabelski dylemat, żeby mieć gwarancję sprawiedliwości?

Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. Prawdopodobnie nigdy nie znajdziemy takiego rozwiązania, które zagwarantuje nam, że wydaliśmy w takich kontrowersyjnych sprawach uczciwy osąd. Wiem za to na pewno, jak NIE ROZWIĄZYWAĆ takich problemów.

Burząc pomniki i plując na grób kogoś, kogo wina nie została udowodniona.

Fot. Agnieszka Radzik

Opublikował:
Razprozak
Author: Razprozak
O Autorze
Z wykształcenia dziennikarz, z zamiłowania badacz historii. W wolnych chwilach lubi troszkę po dekomunizować Polskę. Któregoś dnia przestało mu się nie chcieć i zaczął działać. Jego Facebookowy profil (Raz prozą, raz rymem — walczymy z propagandowym reżimem) jest odkryciem roku konserwatywnego Internetu.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.