wtorek
| 23 lipca 2019

"Wszystkie siły polityczne w Polsce przekonują, że to jedynie dzięki środkom unijnym powstają różne inwestycje. Zapominają tylko dodać, że wiele z nich zamiast pomagać, szkodzi. Doskonałym przykładem na marnotrawstwo środków unijnych i nieumiejętne ich wydawanie jest zapora na jeziorze Jamno [koło Koszalina], która spowodowała katastrofę ekologiczną i wysychanie jeziora!" – pisze na Facebooku Klaudia Szenderowicz z Konfederacji.

Inwestycja za ponad 22 mln zł ma co najmniej podwójne dno.

– Odpowiednie służby niech się tym zajmą. Czy tam faktycznie doszło do ogromnych malwersacji, czy stworzono tę niepotrzebną inwestycję tylko po to, żeby wydać pieniądze? A może cele inwestycji były inne? Na dziś możemy powiedzieć, że ona powoduje zagrożenie ekologiczne i tworzy coś katastroficznego dla jeziora Jamno

– mówił rok temu w Radiu Koszalin Marek Gróbarczyk, minister gospodarki morskiej.

Z dotacjami drożej

Marek Mariusz Browiński, działacz Kukiz'15 i bloger z Inowrocławia, zauważył z kolei, że takie same inwestycje płacone z pieniędzy danego miasta kosztują co najwyżej jedną czwartą tego, co jest robione jako projekt unijny. Na przykład wiaty przystankowe wraz z pracami brukarskimi władze Łodzi kupiły za 23,5 tys. zł za sztukę, a z dotacjami władze Kielc kupiły za... ok. 400 tys. zł za sztukę, w tym z budżetu stolicy woj. świętokrzyskiego zapłacono prawie 60 tys. zł. Podobnie jest w przypadku innych projektów za unijne pieniądze.

"Ul pszczeli bez dotacji kosztował stówę, na dotację 300. Sprzedawca wiedział, że pszczelarz zapłaci, bo »unia dała«. Najgorsze są szkolenia tzw. miękkie. Wiązanie krawata jest sztuką, więc za unijne srebrniki często kosztuje kilka, a nawet kilkanaście tysięcy złotych, zwłaszcza gdy beneficjent »nic nie musi płacić«. Na kilka takich szkoleń sama się nabrałam, a nawet poświęciłam czas, za co kajając się, serdecznie mości podatników przepraszam"

– pisze na Facebooku w korespondencji ze mną Beata Pachnik-Łodzińska, księgowa z Zielonej Góry i działaczka Ruchu Narodowego.

Zdaniem europosła PiS Ryszarda Czarneckiego dotacje unijne to uzależnienie, które powoduje, że zmienia się struktura inwestycji. Samorządy budują to, na co są przeznaczone dotacje, a nie to, co w danej gminie jest najbardziej potrzebne. W jednej z przychodni lekarskich w Sosnowcu za unijne dotacje wdrożono elektroniczny system kolejkowy. Niewiele czasu działał. Numerki się nie przyjęły. Tradycyjna kolejka pozostała. Ważne, że ktoś zarobił na zrobieniu systemu z numerkami. A że potem nie działa, to nieważne. To i tak nikomu do niczego nie było potrzebne, tylko temu wykonawcy i pewnie producentowi z Niemiec, żeby zarobili, urzędnikom, żeby się wykazali, no i Unii, żeby była propaganda.

– To jest takie bardzo bezrefleksyjne. Czynniki zewnętrzne generują te inwestycje, które chcą generować. Nie ma nacisku na to, co jest rzeczywiście najbardziej potrzebne dla rozwoju (…), tylko to, co jest oczekiwane

– dodaje europoseł Czarnecki.

Dotacje dyskryminują

Unijne przepisy związane z dotacjami są tak absurdalne, że wystarczy zmienić JEDNO SŁOWO na synonim (i nic poza tym), by cały wniosek unijny nadawał się, albo nie nadawał się do unijnego dofinansowania. Tak było w Krynicy-Zdroju, której władze musiały zrezygnować z 5,7 mln zł dotacji. Fałszując dokumenty, słowo "remont" zastąpiono słowem "przebudowa".

"Ma to o tyle znaczenie, że remonty nie stanowią kosztów kwalifikowanych i ich wykonanie nie jest refundowane ze środków europejskich"

– czytamy w Biuletynie Informacyjnym Gminy Krynica-Zdrój.

Czyli nie chodzi o to, żeby inwestycja miała sens, a publiczne pieniądze zostały wydane ze zdrowym rozsądkiem, tylko o biurokratyczną przepychankę. Jednym słowem, okazuje się, że w całym tym systemie najważniejsza jest cała ta szarańcza żyjąca z istnienia unijnego przemysłu dotacyjnego.

Tak też jest w przypadku wsparcia, którym rozporządzają urzędy pracy. Właścicielka biura rachunkowego z Sosnowca mówi anonimowo, że większość ludzi, którzy uzyskali dotację na rozpoczęcie prowadzenia działalności gospodarczej... od początku nie planowała jej prowadzić! Biorą 24 tys. zł i po roku działalność jest zamykana. Księgowa szacuje, że nie więcej niż 20 proc. z tych pieniędzy jest wykorzystywana w sensowny sposób. Unia poprzez te same urzędy pracy dopłaca do tworzenia nowych miejsc pracy, które często i tak by powstały. Wygląda to w ten sposób, że pracodawca zatrudnia pracownika na wymagany okres, a potem go zwalnia. Następnie na jego miejsce bierze nowego pracownika, żeby dostać nowe dofinansowanie.

Co więcej, dotacje w wielu przypadkach często dyskryminują. Na przykład mężczyzn, bo kierowane są wyłącznie do kobiet. Rok temu na Wydziale Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie odbyły się "Dni gender w fizyce" na temat wspierania karier fizyczek. Promowane są też osoby w określonym wieku czy zachowania aspołeczne. Na przykład w woj. śląskim przy przyjmowaniu na kursy językowe czy komputerowe, premiowane były osoby bezrobotne, niepełne rodziny, imigranci czy... bezdomni. Z kolei żeby dostać dotację z Powiatowego Urzędu Pracy w Jędrzejowie w ramach RPO Województwa Świętokrzyskiego na lata 2014-2020 na aktywizację zawodową, najlepiej być niepełnosprawną kobietą po 50 roku życia, bez kwalifikacji i długotrwale bezrobotną. Czy chodzi o to, by przez dotacje utrwalać społeczne patologie? W ten sposób nie zbudujemy dobrobytu.

– Za sytuację w Polsce nie odpowiadają pieniądze unijne, tylko odpowiada dobre i złe rządzenie tu na miejscu w Warszawie, a nie gdzie indziej

– podkreśla Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha.

Uwiązaliśmy sobie kamień u szyi

Kolejne rządy podpisywały niekorzystne dla Polski umowy międzynarodowe. Traktat lizboński odebrał Polsce suwerenność. Unijny pakiet klimatyczno-energetyczny niszczy polską energetykę opartą o węgiel, jednocześnie drenując kieszenie odbiorców energii elektrycznej i powodując, że polskie firmy są mniej konkurencyjne wobec firm z innych krajów. Tak samo zostały podpisane niekorzystne umowy dotyczące wykorzystania funduszy unijnych. Najpierw było porozumienie dotyczące okresu finansowania 2004-2006, potem 2007-2013 i ostatecznie 2014-2020. Czy w takim razie można odmówić dotacji? Co grozi ze strony Brukseli za rezygnację z brania unijnych funduszy?

"Przymusu udziału w polityce spójności oczywiście nie ma. Polska zgłosiła akces do tej polityki i udział w niej był zawsze filarem negocjacji z KE, od rokowań w sprawie akcesji poprzez kolejne perspektywy finansowe. Sankcją za nieterminowe wykorzystywanie tych środków jest ich utrata"

– informuje Departament Komunikacji Ministerstwa Rozwoju.

– Jesteśmy rozliczani z realizacji unijnych polityk (jako członek UE), nie z tego, ile pieniędzy faktycznie wydajemy, ile wraca do Brukseli. Zestaw konsekwencji różni się w zależności od stopnia i zakresu zaniechań

– wyjaśnia z kolei Andrzej Słodki z Centralnego Punktu Informacyjnego Funduszy Europejskich.

Jednym słowem, sami uwiązaliśmy sobie u szyi ten kamień pod nazwą dotacje unijne, które nie tylko szkodzą gospodarce, rujnują budżety samorządowe i środowisko, ale też dyskryminują różne grupy społeczne i musimy z nim funkcjonować, dopóki jesteśmy członkiem Unii Europejskiej. Chyba, że przed którąś kolejną siedmiolatką polski rząd pójdzie po rozum do głowy i nie podpisze z Komisją Europejską następnej umowy partnerstwa. Niestety, w takim wypadku i tak będzie trzeba płacić unijną składkę.

Fot. Freepik.com

Opublikował:
Tomasz Cukiernik
Author: Tomasz Cukiernik
O Autorze
Z wykształcenia prawnik i ekonomista, z wykonywanego zawodu – publicysta i komentator gospodarczy, a z zamiłowania – podróżnik. Autor trzech książek (m.in. „Dziesięć lat w Unii” i „Socjalizm według Unii”) oraz około tysiąca artykułów opublikowanych w polskiej prasie i Internecie.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.