piątek
| 19 lipca 2019

Poznański Czerwiec, 1956. Masowy bunt Polaków przeciwko komunie. W trzydniowych zamieszkach ginie co najmniej 58 mieszkańców miasta, rannych jest kilka razy tyle. Najmłodszą ofiarą zamieszek jest 13-letni Romek Strzałkowski.

Jego śmierć owiana jest legendą. Trudno oddzielić w tej sprawie fakty od mitów. Jedni twierdzą, że zginął podnosząc chorągiew walczących poznaniaków, inni – że znalazł się tam przypadkowo. Jedni podają, że dokonano na nim egzekucji (świadczyć ma o tym trajektoria lotu kuli, która wskazywałaby na to, że miał ręce podniesione do góry), inni twierdzą, że został trafiony rykoszetem. Nie wiadomo, kto go zabił, ani nawet w jakim konkretnie miejscu się to odbyło, dochodziło do wielu ubeckich matactw w tej sprawie, zwłoki chłopca przenoszono z miejsca na miejsce. Sprzeczne zeznania i relacje były prawdopodobnie zamierzonymi działaniami dezinformacyjnymi UB, żebyśmy niczego nie mogli być pewni w tej sprawie.

Są jednak kwestie, które nie ulegają wątpliwości. Był synem żołnierza Armii Krajowej. Komuniści, czyli najwięksi wrogowie prawdy w dziejach ludzkości, mataczyli nawet przy jego... nekrologu. Józef Konecki, redaktor "Głosu Wielkopolskiego" przyznał, że podjął decyzję o celowym zniekształceniu podczas druku wieku chłopca, tak, żeby trójka w liczbie 13 przypominała ósemkę. Kazał też usunąć z nekrologu informację, że Romek był uczniem szkoły podstawowej.

Jest jedna rzecz, która nie ulega najmniejszej wątpliwości – niezależnie od tego, czy Romek zginął śmiercią bohaterską czy przypadkową, czy został trafiony z premedytacją czy rykoszetem – zamordował go komunizm.

Tak jak 16-letniego Leona Klója, ucznia szkoły tokarskiej, zmiażdżonego przez CZOŁG. Albo świeżo upieczony maturzysta, Zbyszek Janczewski, który wyskoczył tylko kupić bilety w kinie "Bałtyk" i został podziurawiony przez komunistów serią z karabinu., bo znalazł się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie – jak Polska w 1772 albo 1939 roku.

To samo można powiedzieć o kilkudziesięciu innych zamordowanych w czasie tamtych wydarzeń Polakach. Oni wszyscy zostali zamordowani przez komunizm. Gdyby nie narzucono Polsce komunizmu gwałtem, bez pytania Polaków o zgodę - Romek miałby dzisiaj 76 lat, Janczewski bezpiecznie dotarłby do kina i z powrotem, a Leon Klój mógłby co najwyżej skręcić kostkę na chodniku, zamiast wpadać pod rozpędzony czołg.

W 1956 roku, 11 lat po zakończeniu wojny – Polacy nadal giną, mordowani przez jeden z dwóch totalitaryzmów, które tę wojnę wywołały. I przez następne dekady, kiedy upojony wygraniem wojny świat będzie słuchał Beatlesów, Led Zeppelin, Depeche Mode i Queen, kiedy będzie śmiać się do rozpuku z komedii z Louisem de Funes, Bennym Hillem, a później Eddie'em Murphy, kiedy będzie rozkoszować się swoją rewolucją seksualną, ćpać LSD i przesiadać się z jednej luksusowej bryki do drugiej - Polacy, czyli naród który w wyniku wojny utracił najwięcej ze swojej tożsamości spośród wszystkich narodów świata, nadal będą mordowani przez zbrodniarzy nazywanych komunistami. Polacy najkrwawiej okupili "pokój na świecie", a w nagrodę zostali zdradzeni przez sojuszników i wepchnięci w cuchnące ramiona Stalina i sławiących go przydupasów, takich jak żydowski ojciec plującego dziś na polską historię profesora Śpiewaka. Romek Strzałkowski, Emil Barchański, ksiądz Popiełuszko i setki innych Polaków zamordowanych jawnie lub skrytobójczo przez pachołków Moskwy – ich krew plami sumienia nie tylko Rosji, ale i Francji, Anglii i USA. To te kraje, choć walczyliśmy z nimi ramię w ramię, pozwoliły by ich sojuszników deptał morderczy totalitaryzm.

Tylko nad nami nikt się nie litował. Zbrodnie popełniane na nas w czasie wojny i kilkadziesiąt lat po niej, zamiata się pod dywan. Polskich dzieci światu nie żal. Ani tych, które tak jak żydowskie ginęły w niemieckich obozach koncentracyjnych, ani tych mordowanych przez żydów z NKWD, ani tych mordowanych przez polskich zdrajców z UB i SB.

Nic dziwnego, że nawet w Polsce w debacie publicznej więcej miejsca poświęca się martyrologii narodu żydowskiego niż polskiego, skoro w 1956 roku, kiedy komuna mordowała kolejne rzędy Polaków, brat króla "Gazety Wyborczej" odbierał awans do stopnia kapitana, za swoje zasługi dla komunistycznego totalitaryzmu i za skazywanie na śmierć polskich bohaterów, sprzeciwiających się narzuceniu Polsce siłą komunistycznej dżumy. W tym czasie tatuś Adama i tatuś innego guru "Wyborczej" – czyli panowie Ozjasz Szechter i Bolesław Gebert – służyli komunie propagandowo, pomijam już ich wcześniejsze ogromne wysiłki na rzecz odebrania Polsce niepodległości i sprostytuowania jej na rzecz komunistycznego alfonsa z ZSRR.

W tym samym 1956 roku, kiedy "Trybuna Ludu" – zamiast pochylić się nad śmiercią kilkudziesięciu Polaków zamordowanych przez komunistyczny reżim – pisała o wydarzeniach w Poznaniu jako o "prowokacji imperialistycznej agentury", jej zastępcą redaktora naczelnego był Aron Berman, tatuś zatroskanego stanem polskiej demokracji Marka Borowskiego. W tym samym 1956 roku szefem żydowskiego organu PZPR, "Folks Sztyme" był Hersz Smolar – tatuś Aleksandra Smolara, zaniepokojonego stanem demokracji w Polsce prezesa Fundacji Batorego.

Słowo daję, długo bym tak jeszcze mógł wymieniać, ale nie chcę zbyt daleko odbiec od bohatera tego wpisu, Romka Strzałkowskiego. Ten chłopiec nie zaznał spokoju nawet po śmierci.

Jego ojciec zeznał, że gdy odwiedził grób swojego syna na poznańskim cmentarzu, strzelano do niego. Udało mu się uciec.

Rok temu, tuż przed uroczystościami upamiętniającymi Poznański Czerwiec i śmierć Romka, ktoś zdewastował jego grób.

W tym roku... sytuacja się powtórzyła. Kilka dni temu znowu zdewastowano grób zamordowanego przez komunistów chłopca, tuż przed rocznicą.

Nie ma dekomunizacji?

Więc nie ma szansy na normalność.

Albo komuna, jej wpływy i zakulisowa władza, albo wolna Polska. Tego się NIE DA połączyć.

Fot. Agnieszka Radzik

Opublikował:
Razprozak
Author: Razprozak
O Autorze
Z wykształcenia dziennikarz, z zamiłowania badacz historii. W wolnych chwilach lubi troszkę po dekomunizować Polskę. Któregoś dnia przestało mu się nie chcieć i zaczął działać. Jego Facebookowy profil (Raz prozą, raz rymem — walczymy z propagandowym reżimem) jest odkryciem roku konserwatywnego Internetu.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.