niedziela
| 16 grudnia 2018

Wiele mitów i legend krąży na temat walecznych wikingów. Od lat pojawiają się miłe łechcące naszą narodową dumę przypuszczenia, że wśród nich mogli być także przodkowie Polaków. Mamy mocne dowody na to, że coś jest na rzeczy, jeśli chodzi o "polskich wikingów".

Wiele mitów i legend krąży na temat walecznych wikingów. Od lat pojawiają się mile łechcące naszą narodową dumę przypuszczenia, że wśród nich mogli być także Polacy, czy przodkowie Polaków, bowiem mówienie w tamtych czasach (X wiek) o narodowej tożsamości jest oczywiście nieco na wyrost. Oto mamy jednak mocne dowody na to, że coś jest na rzeczy, jeśli chodzi o "polskich wikingów". 

Archeolodzy z duńskiego Uniwersytetu w Aarhus w ramach międzynarodowych badań udowodnili, że duża część wojsk wikingów służących pod rozkazami duńskiego władcy Haralda Blatanda (Harald Sinozęby) była cudzoziemcami, w tym pochodzącymi z obszarów tworzącego się w X wieku polskiego królestwa.

Dzieje Haralda Blatanda, króla Danii, a także Norwegii, to zwłaszcza dla Duńczyków powód do narodowej dumy. Uważano dotąd, że to za czasów jego panowania armia wikingów składała się głównie z Duńczyków, ale archeolodzy z Uniwersytetu Aarhus analizując szkielety odnalezione w grobach znajdujących się okolicy słynnej twierdzy w Trelleborgu, doszli do wniosku, że wielu wojowników – może nawet więcej niż połowa – było cudzoziemcami.

Forteca w Trelleborgu jest jedną z kilku wzniesionych już pod koniec IX wieku. Była prawdopodobnie wykorzystywana podczas wojny przeciwko zbuntowanemu synowi Haralda –Svenowi Tveskaegowi.

Naukowcy z Uniwersytetu w Aarhus, Uniwersytetu w Kopenhadze oraz Uniwersytetu Wisconsin-Madison przebadali (głównie próbki z zębów) kilkadziesiąt szkieletów najnowszymi metodami, w tym przy wykorzystaniu analizy izotopowej.

Dzięki temu ustalono, że wiele szkieletów nie pochodzi z terenów Danii. Wcześniejsze znaleziska ceramiki oraz broni w okolicach twierdzy wskazują, że mogły one pochodzić np. z obszarów Norwegii i południowej części Morza Bałtyckiego, czyli terenów współczesnej Polski.

Wyniki tego sensacyjnego odkrycia opublikowało niedawno angielskie czasopismo "Antiquity", jeden z najbardziej prestiżowych magazynów archeologicznych na świecie.

Analiza składu izotopów strontu w szkliwie kilkudziesięciu szkieletów pochodzących z innego masowego grobu zlokalizowanego koło wspomnianej twierdzy potwierdziła ustalenia o cudzoziemcach. Uszkodzenia kości udowych sugerują, że część z tych ludzi zginęła gwałtowną śmiercią, choć wielu mogło umrzeć także z przyczyn naturalnych.

Duński archeolog Andres Siegfried Dobat z Uniwerstetu w Aarhus, który brał udział w badaniach, potwierdził hipotezę, że wpływ na powstanie oraz umacnianie się duńskiej państwowości mieli przybysze z różnych regionów Europy, którzy służyli pod rozkazami duńskiego króla.

W jednym z grobów znaleziono m.in. inkrustowany srebrem i złotem topór. Archeolodzy przypuszczają, że jego właścicielem był wojownik pochodzący z regionu południowego Bałtyku, np. z obszarów, gdzie powstało Królestwo Polskie.

Według duńskiego badacza, obcokrajowcy mogli stanowić dużą część wojska wikingów i służyli w nim w charakterze najemników. Naukowiec powiedział, że tak znacząca obecność cudzoziemców świadczy o bardzo przemyślanej strategii ówczesnego duńskiego władcy.

W X wieku Danią wstrząsały bowiem wewnętrzne konflikty spowodowane zmianami społeczno-gospodarczymi i politycznymi. Chodziło o umocnienie władzy królewskiej, nową organizację państwa, w tym jego armii, oraz przyjęcie chrześcijaństwa. Pojawiły się także zaczątki gospodarki rynkowej. Duński król musiał wdrażać wiele niepopularnych reform i pozyskać dla nich zwolenników. Wszystko to było powodem wewnętrznych wstrząsów i konfliktów. 

Sięgnął wówczas po wsparcie za granicę, gdyż obcokrajowcy nie byli związani np. więzami pokrewieństwa z duńskimi elitami szlacheckimi. Dodajmy, że inni władcy stosowali podobną strategię, np. szkocki król Dawid I w XI wieku czy sułtani osmańscy w XV wieku.

Andres Siegfried Dobat zaznacza, że te odkrycia dowodzą, że tworzeniu się i umacnianiu państwa duńskiego towarzyszyła wydatna pomoc z zagranicy. Niewykluczone, że i my, Polacy, mieliśmy także w tym swój udział.

Robert Wyrostkiewicz /Akkal

Na zdjęciu Andres Siegfried Dobat z Uniwersytetu Aarhus w laboratorium / Źródło: Uniwersytet Aarhus

Tłumaczył Robert Bytner

Opublikował:
Robert Wyrostkiewicz
Author: Robert Wyrostkiewicz
O Autorze
Robert Wyrostkiewicz - publicysta wSensie.pl i redaktor naczelny "Warszawskiego Wieczoru", "Białostockiego Wieczoru" i "Sokólskiego Wieczoru", wcześniej dziennikarz śledczy, informacyjny, reporter m.in. w "Warszawskiej Gazecie", Polskim Radiu Radio dla Ciebie, "Niedzieli", "Naszej Polsce", Fronda.pl czy Prawy.pl; redaktor Naczelny serwisu Archeolog.pl i publicysta pism archeologiczno-historycznych (m.in. "Odkrywca", "Zakazana Historia"). Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i były wiceprezes Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. Muzealnik, nieskończony archeolog i poszukiwacz skarbów...
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.