środa
| 14 listopada 2018
Oliver Pochwat | 14 maja 2018

Michalkiewicz dla wSensie.pl: Prokuratura i sądownictwo nadal nosi na sobie piętno tamtej kolaboracji z tajnymi służbami

Stanisław Michalkiewicz

Stanisław Michalkiewicz skomentował dla naszego portalu 35. rocznicę śmierci skatowanego na śmierć przez funkcjonariuszy milicji obywatelskiej Grzegorza Przemyka. Nasz rozmówca odniósł się również do słów prezydenta Andrzeja Dudy, który stwierdził, że śmierć Przemyka jest "symbolem PRL".

Jak pamięta Pan czas, gdy poprzednia władza narzucona przez Moskwę zamordowała maturzystę Grzegorza Przemyka?

Pamiętam doskonale, że to był okres matur. Grzegorz Przemyk był wtedy maturzystą. Jeśli dobrze pamiętam na rynku Starego Miasta, został zatrzymany przez milicję i dostarczony do komisariatu przy ulicy Jezuickiej. Wszystko wskazuje na to, że tam został śmiertelnie pobity przez milicjantów. Ówczesny minister spraw wewnętrznych gen. Czesław Kiszczak doprowadził do tego, że ten zarzut pobicia ze skutkiem śmiertelnym został skierowany na lekarkę pogotowia ratunkowego i sanitariusza, którzy zostali skazani nawet przez niezawisły sąd. Dopiero po latach odbyła się rozprawa rewizyjna, rehabilitacyjna, w efekcie której skazane osoby zostały oczyszczone z zarzutów, a rozpoczął się proces tych milicjantów. O ile dobrze pamiętam, proces nie poprowadził do skazania żadnego z nich, ponieważ nie dało się ustalić, który z nich Przemyka bił, a który go zabił. Tyle pamiętam.

W dniu dzisiejszym prezydent Duda złożył kwiaty na ul. Jezuickiej, gdzie znajdował się komisariat i powiedział, że "Śmierć w Warszawie młodego chłopaka, maturzysty, w 1983 r. to było coś, co dla mojego pokolenia jest tak naprawdę symbolem PRL. Zniewolenie, kłamstwo i śmierć". Czy zgadza się Pan z tymi słowami?

W pewnym sensie tak, bo po pierwsza milicja, a zwłaszcza Służba Bezpieczeństwa miała poczucie bezkarności i dosyć chętnie z tego korzystała. Po drugie ówczesny wymiar sprawiedliwości był podobnie, zresztą jak i teraz, w znaczymy stopniu na usługach Służby Bezpieczeństwa i Wywiadu Wojskowego. Przypominam, że generał Czesław Kiszczak był szefem Wywiadu Wojskowego. Myślę, że to ma swoje konsekwencje dlatego, że bardzo wielu sędziów, przypuszczam, że około 1000 sędziów to są konfidenci, albo wojskowych służb informacyjnych, albo jakiejś innej bezpieczniackiej watahy. Wnioskuje o tym na podstawie dwóch kongresów sędziów polskich, które niedawno odbyły się w związku z rzekomymi tzw. "naruszeniami praworządności". Te kongresy były o tyle dziwne, że nikt nie dokonywał żadnych wyborów delegatów. Przyjeżdżał tam kto chciał, albo musiał, komu oficer prowadzący wydał taki rozkaz. Nic dziwnego, że te kongresy zajęły takie stanowisko, z którego teraz korzysta dwóch niemieckich owczarków w Komisji Europejskiej, żeby oskarżać Polskę o łamanie praworządności. I w ten sposób pozbawić jej pieniędzy z rozmaitych unijnych funduszy z budżetu na lata 2021-2027. Tutaj rzeczywiście wymiar sprawiedliwość, a zwłaszcza prokuratura i sądownictwo nadal nosi na sobie piętno tamtej kolaboracji z tajnymi służbami.

Czy w Pana ocenie, z perspektywy dzisiejszych czasów, III RP powinna się wstydzić, że mordercy Grzegorza Przemyka nie zostali skazani?

Trudno mówić tutaj o wstydzie dlatego, że transformacja ustrojowa w Polsce, podobnie jak w innych bantustanach Środkowej Europy została wynegocjowana między ZSRR i USA. Związek Sowiecki wynegocjował bezkarność dla dawnych swoich kolaborantów. Trzeba powiedzieć, że zadbał o nich. Podam panu taki przykład kontynuacji – W 1985 r. generał Mirosław Milewski został zdegradowany, pozbawiony wszystkich stanowisk. Był ministrem spraw wewnętrznych w randze generała milicji i członkiem Biura Politycznego Komitetu Centralnego partii. Tych wszystkich funkcji został pozbawiony. Pretekstem była "Afera Żelazo" polegająca na tym, że pod egidą Ministerstwa Spraw Wewnętrznych zostały zorganizowane bandy zbrojne, które za granicą dokonywały morderstw rabunkowych i rabunków, żeby w ten sposób zasilić tajną kasę Służby Bezpieczeństwa. Rzecz się wydała. Było trochę hałasów. Tę sytuację wykorzystał gen. Jaruzelski z gen. Kiszczakiem, w rozgrywce Wywiadu Wojskowego ze Służbą Bezpieczeństwa i gen. Mirosław Milewski został pozbawiony tych stanowisk. Jednocześnie Biuro Polityczne KC PZPR podjęło decyzję zabraniającą prokuraturze wszczynania śledztwa w tej sprawie. Mimo, że już w wolnej Polsce "Afera Żelazo" nadal się nie przedawniła, to żaden minister sprawiedliwości, czy prokurator generalny nie ośmielił się tamtej decyzji Biura Politycznego podważyć. Ma pan przykład kontynuacji.

Fot. wSensie

Opublikował:
Oliver Pochwat
Author: Oliver Pochwat
O Autorze
Dziennikarz. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji, Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Zainteresowania: polityka, konflikty światowe, historia, relacje polsko-ukraińskie, rekonstrukcja historyczna.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.