sobota
| 22 września 2018
Dominik Cwikła | 22 czerwca 2018

"Spontaniczne" zaklejanie bannerów przez warszawskich uczniów? "Mają fałszywe informacje w głowach"

Zaklejony przez uczniów samochód na publicznym parkingu

W środowy wieczór w sieci pojawiło się zdjęcie mające przedstawiać uczniów jednego z warszawskich liceów, którzy "w spontanicznym zrywie" zalepili banner Fundacji Pro na samochodzie zaparkowanym niedaleko szkoły. Podobna akcja miała miejsce w innej szkole. Okazuje się, że niekoniecznie sami uczniowie danych placówek brali w tym udział.

W środę pojawiło się zdjęcie opublikowane przez Samorząd Uczniowski Kopernika na Facebooku. Zostało ono umieszczone przez uczniów XXXIII LO Dwujęzycznego im. Mikołaja Kopernika w Warszawie.

Spróbowałem dowiedzieć się czegoś więcej od dyrekcji szkoły. Pani dyrektor jednak odmówiła komentarza z powodu zakończenia roku szkolnego. Rzeczywiście, według harmonogramu znajdującego się na stronie szkoły w dniu dzisiejszym w placówce odbywa się wręczanie dyplomów.

Zgodnie z sugestią pani dyrektor, zwróciłem się do administracji fanpejdża samorządu z kilkoma pytaniami. Zaznaczyłem, że najchętniej chciałbym porozmawiać z konkretną, pełnoletnią osobą. Wydaje mi się, że odpowiedzi zostały udzielone niechętnie, ponieważ przed ich przedstawieniem zaznaczono, że "samorząd nie jest instytucją publiczną", choć zgodnie z zapowiedzią, odpowiedzi na pytania otrzymałem. Ale nie na wszystkie.

Co więc znajdowało się na bannerze?

"Przedstawiały one zdjęcia wykorzystywane w akcjach organizacji »prolife« tj. pełne przemocy, odrażające grafiki płodów pochodzące z zabiegów aborcji. Co ciekawe pochodzą one z lat 60., z czasów kiedy aborcja wykonywana była często bardzo drastycznymi technikami, w warunkach polowych. W celu weryfikacji tego twierdzenia odsyłam do internetu, gdzie z łatwością można znaleźć mnóstwo badań na temat ich pochodzenia"

– odpisał administrator profilu Samorząd Uczniowski Kopernika. Tak też zrobiłem.

Okazuje się, że jest to jeszcze większe poszerzenie tego, co głosiły środowiska lewicowe jakiś czas temu. Fundacji Pro – Prawo do Życia zarzucano, że przedstawiane na ich plakatach ofiary aborcji są "przejaskrawione" lub że przedstawia się zdjęcia z lat 70-ych. Teraz powiększono jeszcze przepaść czasową. Fundacja odniosła się wcześniej do tych zarzutów dość szeroko.

W opisie zdjęcia czytamy, że fundacja ta "jest znana z karygodnych i niedopuszczalnych, wg litery prawa, technik agitacji". Zapytałem o konkretne zarzuty w tym kontekściem ponieważ według mojej wiedzy Fundacja Pro nie była karana. Admistrator stwierdził, że "nie zna przykładów przytoczonych w pytaniu wyroków, dlatego trudno jest mu w jakikolwiek sposób się do niech odnieść".

"Mówiąc o łamaniu prawa, odnosiliśmy się do przytoczonego w poście artykułu pochodzącego z Kodeksu Wykroczeń (Art. 51. § 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.)"

– odpisał administrator fanpejdża samorządu. Ten fragment posta okazał się więc być czystą sofistyką i wyrazem uprzedzenia.

"Żadne z nich [osób na zdjęciu – red. wSensie.pl] nie należy do młodzieżówek partyjnych. Mało tego, wśród tej grupy można znaleźć osoby o skrajnie różnych poglądach politycznych, w tym również przeciwników legalizacji aborcji. Ta akcja nie była lewicową reakcją, tak jak wielu mówi o niej po publikacji posta na stronie Samorządu. To jedynie przejaw walki z grą na uczuciach młodzieży, która ma prawo do nauki w przestrzeni wolnej od tego typu propagandy"

– twierdził administrator profilu samorządu odpowiadając na pytanie, czy ktoś z osób ze zdjęcia należy do młodzieżówki jakiejkolwiek partii.

Mariusz Dzierżawski, prezes Fundacji Pro – Prawo do Życia stwierdza, że uczniowie "padli ofiarą kampanii nienawiści" stosowanej przez środowiska aborterskie. Podkreślił, że w szczególności odpowiedzialnymi za to są partia Razem oraz Federa.

– Organizacje te szerzą kampanię nienawiści przeciwko prawdzie, dzieciom oraz tym, którzy stają w ich obronie. Młodzi ludzie z tej szkoły po prostu ofiarami tej propagandowej akcji morderców, dlatego wypisują rzeczy niezgodne z prawdą. Mają fałszywe informacje w głowach na ten temat

– powiedział w rozmowie z wSensie.pl Mariusz Dzierżawski. Odniósł się także do fragmentu napisanego przez uczniów o fundacji "znanej z karygodnych i niedopuszczalnych, wg litery prawa, technik agitacji".

– Wygraliśmy już kilkadziesiąt spraw sądowych, w których byliśmy oskarżani przez aborcyjnych aktywistów o rzekome łamanie prawa

– przypomniał prezes Fundacji Pro.

I właściwie tyle miałem tutaj omówić, gdy nagle pojawił się w sieci nowy post. Wczoraj przed godz. 14 opublikowano podobną treść z oddalonego o 5 km liceum. Początek ten sam: Przytoczony art. 51 KW i zdjęcie młodzieży przy zaklejonym samochodzie.

Warto zauważyć, że na obydwu zdjęciach pojawia się ta sama osoba.

Profil Samorządu Uczniowskiego Witkacego na którym wczoraj pojawił się post – w ramach apolityczności zapewne – 2 października 2016 roku udostępnił u siebie na profilu wydarzenie "Czarny Protest w Witkacym". Była to część w ramach większej, organizowanej przez radykałów proaborcyjnych, wulgarnej akcji protestacyjnej przeciwko obywatelskiemu projektowi chroniącemu życie.

Co na to władze szkół? Nic. I tak naprawdę ciężko mieć o to pretensje. W odpowiedzi na pytanie zadane samorządowi Kopernika, czy władze szkoły w jakikolwiek sposób odniosły się do zdarzenia, odpowiedziano mi, że "władze szkoły nie były w żaden sposób reprezentowane przez uczniów, którzy zasłonili zdjęcia". Biorąc pod uwagę fakt, że zarząd szkoły ma teraz rzeczywiście gorący okres związany z wystawianiem świadectw, ciężko mieć mu za złe brak reakcji. Jeżeli zaś przypomnimy sobie, że żyjemy w czasach, gdy "uczeń ma prawa", a nauczyciel tylko "obowiazki", trudno byłoby nawet oczekiwać, by nauczyciele interweniowali, bo zaraz pojawiłby się jakiś przewrażliwiony rodzic z krzykiem o "represjonowanie jego cudownego dziecka".

Cała sytuacja pokazuje jednak, że środowiska lewicowe mają wpływ na to, co dzieje się w szkołach na poziomie obowiązkowego nauczania. Podobny sposób działania i informacji, działanie w nieswoich placówkach edukacyjnych przez uczniów (jak widać u uczennicy, która pojawiła się pod dwiema szkołami) pokazuje, że ktoś musi mieć wpływ na działanie młodzieży. Nie oszukujmy się – ocenzurowano bardzo konkretne stanowisko jednej strony w kwestii społecznej przy wcześniejszej promocji stanowiska aborcyjnego (w dodatku opartego na błędnych opiniach i fałszu). Ktoś jest w stanie dostrzec tu "apolityczność"?

Martwi też fakt, że prawodpodobnie obcy dorośli (i to powiązani z partiami – niezależnie od tego, jakiej opcji) mają wpływ (a może i kontakt?) na dzieci w państwowych szkołach. Jednocześnie bez konsekwencji pozostaje najwyraźniej istny gwałt na prawdzie chociażby w przypadku wspomnianego samorządu w liceum, który najpierw promował proaborcyjny "Czarny Protest", by potem – zasłaniając się banalnymi hasłami o "obronie apolityczności" – niszczyć czyjąś własność znajdującą się poza terenem szkoły. "Bo nie podoba się to, co na nim jest". Mamy do czynienia z publicznym chwaleniem się chuligaństwem – sam administrator profilu samorządu w "Koperniku" przecież przyznał, że auto nie znajdowało się na terenie szkoły (warto pamiętać, że nawet gdyby tak było, to nikt nie ma prawa go niszczyć). A skoro tak – jakim prawem ktokolwiek chce ingerować w to, co kto wywiesza?

Pozostaje pytanie: Co zrobią z tym rodzice? Zalecałbym spotkanie jakiejś rady rodzicielskiej i ustalenie, jak przeciwdziałać wpływom polityczno-ideologicznym za swoimi plecami na ich dzieci. Nie jestem w stanie uwierzyć w spontaniczność akcji w jednym i w drugim przypadku. Zbyt duże podobieństwo działań oraz pojawianie się tej samej osoby (podobno uczennicy) pod jedną i drugą szkołą (tuż pod koniec roku szkolnego – serio?) zwyczajnie nakazuje mi podejść sceptycznie do wypowiedzi anonimowego administratora profilu samorządu.

Na sam koniec warto pamiętać, że nie było to działanie wszystkich czy nawet większości uczniów (jak zdążyła się już podekscytować "Wyborcza"), a – jak to zwykle bywa w przypadku, gdy ktoś próbuje się przedstawiać jako "głos ogółu" – akcja na tyle małej grupy (mającej niesamowite parcie na szkło), że aż trzeba było "dublować" osoby na obu zdjęciach.

Fot. Facebook Samorząd Uczniowski Kopernika


wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.