sobota
| 17 listopada 2018
Magdalena Siemienas | 12 lipca 2018

Kolejny atak ekologów! Na celowniku sektor mleczarski. Warzecha: To przekracza wszelkie granice zdrowego rozsądku

Kolejny atak ekologów! Na celowniku sektor mleczarski. Warzecha: To przekracza wszelkie granice zdrowego rozsądku

Na początku lipca w Warszawie wystartowała kampania billboardowa Fundacji Viva pod hasłem "Prawdziwa cena mleka". Akcja ma zwrócić uwagę na "złe traktowanie krów na przemysłowych fermach mlecznych". Międzynarodowa organizacja zajmującą się m.in. ochroną praw zwierząt, stworzyła na potrzeby kampanii liczne propagandowe hasła takie jak: "Nie Twoja mama, nie Twoje mleko", czy "Mleko, które pijesz, przeznaczone było dla niego". Po atakach wymierzonych m.in. w produkcję drobiu i przemysł futrzarski przyszedł czas na sektor mleczarski. O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy publicystę Łukasza Warzechę.

– Przyjrzałem się temu i muszę powiedzieć, że oniemiałem. Oczywiście można się spodziewać największych durnot i głupot po ekooszołomach, ale to przekracza wszelkie granice zdrowego rozsądku. W zasadzie można się było spodziewać, że do tego dojdzie. Wielokrotnie wskazywałem, że jeżeli się zrobi krok w tył wobec tych absurdów, to tutaj nie ma granicy. To jest prawo równi pochyłej, m.in. dlatego, że ci ludzie po prostu z tego żyją. Żyją z tego, że wszędzie muszą znaleźć jakieś problemy ekologiczne, że zawsze muszą wskazywać biedne zwierzęta, które są pokrzywdzone. Jeżeliby mieli udać, że wszystko jest w porządku, to straciliby rację bytu. Po tym, jak stoczyli walkę o zwierzęta futerkowe – mam nadzieję, że przegraną, bo w tej chwili wiele na to wskazuje – znaleźli sobie najwyraźniej nowy obiekt, kompletnie absurdalny

– zauważył publicysta.

Dziennikarz odpowiedział także na pytanie związane z atakiem na kolejną gałąź naszego rolnictwa i polskich hodowców, jakim w tym wypadku jest sektor mleczarski.

– Tu trzeba sobie rzeczywiście zadać takie pytanie. Poza tym wariactwem, które na pewno jest motywacją jakiejś części tych ludzi, część z nich to są po prostu zwykli wariaci – nie waham się użyć tego słowa – nawiedzeni, z jakimiś obsesjami, maniami itd. Ponieważ rzeczywiście te postulaty i ta akcja uderza w bardzo konkretne pieniądze, w konkretną grupę ludzi – producentów różnych rzeczy – związanych właściwie wyłącznie z rolnictwem, bo i przemysł futrzarski i hodowla drobiu to dział rolnictwa, więc trzeba sobie zadać sobie pytanie, czy na poziomie wyższym niż tacy zwykli działacze Vivy, PETY, czy jeszcze inni animalsi, czy tutaj nie wchodzą w grę bardzo poważne i konkretne interesy finansowe. Jednym słowem – czy nie stoją za tym po prostu czyjeś pieniądze, kogoś, komu zależy na tym, żeby polskie rolnictwo się skończyło

– zaznaczył Łukasz Warzecha.

Myślę, że można to zweryfikować, chociażby w taki sposób, żeby sprawdzić, czy działacze tych organizacji prowadzą podobne kampanie w innych krajach. Czy była taka kampania, chociażby we Francji, gdzie jak wiadomo, produkcja rolnicza jest bardzo, bardzo ważnym działem? Czy była taka akcja w Niemczech? Viva jest organizacją międzynarodową, więc mieliby środki na to, żeby prowadzić takie działania w tych krajach. Prowadzili czy nie?

– pytał dziennikarz.

Publicysta odniósł się także do haseł wymyślonych przez Fundację Viva na potrzeby kampanii.

– Najsensowniej oczywiście byłoby powiedzieć, że wariatami nie powinniśmy się w ogóle zajmować, ale to jest swego rodzaju manipulacja. To jest dokładnie taka sama manipulacja, jaką obserwujemy w przypadku każdej podobnej kampanii. To dotyczyło i walki o zamknięcie przemysłu futrzarskiego i właściwie każdej innej, tzn. uczłowieczenie zwierząt. To jest bardzo charakterystyczne dla tych grup – posługiwanie się pojęciami, które są zarezerwowane dla ludzi, niestety z dużym sukcesem. Powszechnie zaczęło się niestety mówić, że zwierzęta umierają. Tak naprawdę powinno się mówić, że zwierzęta zdychają. Jakikolwiek jest nasz stosunek do zwierząt i jakkolwiek nie kochamy naszego psa, kota, kanarka, czy konia, to słowo "umieranie" jest zarezerwowane dla człowieka. Zwierzęta nie umierają, tylko zdychają. To nie jest pejoratywne pojęcie. To jest właściwe słowo, którego się powinno używać. Tak samo jak np. uśpienie zwierzęcia zaczęło być nazwane eutanazją. Tutaj mamy dokładnie to samo. To jest bardzo czytelna gra na emocjach

– powiedział Łukasz Warzecha.

– Ciekaw jestem, jakiego typu ludzie mogą się na to łapać. Obawiam się, że niestety jakaś grupa się łapie, bo sądząc po tym, jakie były reakcje – naprawdę skrajnie fanatyczne – w przypadku kampanii na rzecz zamknięcia przemysłu futrzarskiego, to jest bardzo duża grupa ludzi, którzy po prostu nie myślą, kierują się emocjami i tych ludzi ekoooszołomy łapią w swoje sidła

– zauważył publicysta.

Czy te propagandowe hasła mogą negatywnie wpłynąć na przemysł mleczarski?

– Niewykluczone, że o to chodzi, ale wydaje mi się, że zwłaszcza w przypadku mleka to jest walka z wiatrakami. Stawiam na to, że skuteczność tej kampanii będzie naprawdę bardzo nikła

– podsumował nasz rozmówca.

Fot. Facebook Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!


wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.