czwartek
| 20 września 2018
Oliver Pochwat | 19 sierpnia 2018

Turczyn: Politycy PiS mają mentalność kapo. Jak Unia Europejska każe lub zakazuje, to oni robią dwa razy gorzej

Andrzej Turczyn

Rząd Prawa i Sprawiedliwości przygotował projekt ustawy zmieniającej Ustawę o Broni i Amunicji. Było to niezbędne ze względu na unijną dyrektywę, zwaną również jako "Dyrektywa Bieńkowskiej”. Regulacje prawne zaproponowane przez PiS wykraczały daleko poza wytyczne eurokratów.

Nowelizacja ustawy przedstawiona przez MSWiA zakładała m.in. wprowadzenie zezwoleń na broń czarnoprochową, konfiskate magazynków niespełniających wymaganej pojemności, czy cofnięcie dotychczasowych zezwoleń.

W wyniku protestów miłośników broni palnej Joachim Brudziński poinformował, że polecił odstąpić od niektórych zapisów. Jak poinformowało MSWiA, celem wprowadzenia nowych przepisów jest dostosowanie przepisów krajowych do wymogów europejskich.

O tym, czemu doszło do nowelizacji przepisów, czemu tak się stało i czy PiS ograniczy dostęp do broni palnej, rozmawialiśmy ze specjalistą Andrzejem Turczynem – Trybunem Broni Palnej.

– Prawo i Sprawiedliwość nie przypomniało sobie nagle o Ustawie o Broni i Amunicji tylko te prace trwały cały czas. Temat broni palnej i zmiany ustawy jest obecny od kilku już lat. Od 2 lat leży w Sejmie projekt UoBiA. To nie jest tak, że to pojawiło się w ostatniej chwili. Jest dyrektywa unijna, która została uchwalona w 2015 r. i tę dyrektywę trzeba implementować. Termin implementacji przypada na jesień tego roku, w związku z tym temat wrócił do rządu, bo rząd wykonuje wszystkie polecenia Unii Europejskiej w sposób bardzo gorliwy.

To co próbuje zrobić rząd PiS jest nieakceptowalne społecznie. Mam w zwyczaju mówić, że politycy PiS mają mentalność kapo. Jak Unia Europejska nam każe lub zakazuje, to oni robią dwa razy gorzej. Mniej więcej taki jest problem tej ustawy. Dyrektywa unijna jakkolwiek zaostrza dostęp do broni, to pozostawia pewne możliwości "manewru” krajowemu ustawodawcy a rząd Prawa i Sprawiedliwości zupełnie nie korzysta z możliwości manewrów, tylko próbuje wprowadzić przepisy, które dążą do rozbrojenia Polaków

– powiedział Andrzej Turczyn

– Zmiany uderzą we wszystkie środowiska, które są nastawione patriotycznie. Natomiast te zmiany nie uderzą w środowiska byłych ubeków i milicjantów. Dlatego, że projekt Ustawy o Broni i Amunicji zaostrza wszystkim poza beneficjentami pozwoleń na broń w celach ochrony osobistej, a beneficjentami pozwoleń na broń do ochrony osobistej w głównej mierze są byli milicjanci, byli ubecy, byli żołnierze Ludowego Wojska Polskiego, czyli ci wszyscy, którzy w nagrodę dostawali pozwolenia na broń do ochrony osobistej. Nie potrafię pojąć tego, z jakiego powodu rząd Prawa i Sprawiedliwości atakuje tak naprawdę część swoich wyborców, a nie atakuje tych, co i tak nigdy na nich nie zagłosują

– ocenił Trybun Broni Palnej.

– Sytuacją wygląda następująco. Mamy w rządowym centrum legislacji projekt ustawy o obrocie koncesjonowanym, w którym to projekcie ustawy znajdują się zapisy przejściowe, a wśród zapisów przejściowych są zamiany Ustawy o Broni i Amunicji i jak się zrobiła wielka burza wokół tych zapisów, to minister Brudziński złożył deklarację, że z pewnych kontrowersyjnych zapisów się wycofuje, ale to jest tylko oświadczenie.

Staram się na bieżąco "odświeżać” stronę rządowego centrum legislacji i nie widzę, żeby cokolwiek się zmieniło w tym projekcie. Mamy słowa przeciwko faktom. Fakty są takie, że projekt ustawy jest procedowany, a słowa są takie, że minister coś tam obiecuje. Analiza tego, co pan minister obiecuje z całą pewnością nie jest optymistyczna. Pan minister wycofuje się z konfiskaty magazynków a moim zdaniem i tak by tych magazynków nie odebrał, bo każdy rozsądny człowiek wie, że te przepisy są tak skonstruowane, że magazynek może mieć osoba, która nie ma pozwolenia na broń. Zatem Ci wszyscy, którzy posiadają pozwolenie na broń na dzień przed wejściem w życie ustawy darowaliby magazynki najbliższym.

To, że minister się z tego wycofuje, to niech się wycofuje, i tak by tych magazynków nie dostał. Problem jest taki, że ministerstwo nie wycofuje się z tych najbardziej niebezpiecznych zapisów, czyli groźba konfiskaty broni powtarzalnej, która została przerobiona z broni samoczynnej. To są te wszystkie popularne "Kałasznikowy”. Bardzo dużo tej broni jest z demobilu, czy kupiona z Agencji Mienia Wojskowego, która została przerobiona na broń samopowtarzalną i wprowadzona na rynek. Moim zdaniem przepisy proponowane przez PiS spowodują konfiskatę takiej broni i to jest dramatyczna sytuacja, chociaż pozwala wprowadzić wyjątek od tego, ale PiS nie potrafi tego napisać

– stwierdził.

Fot. Facebook Andrzej Turczyn 

Opublikował:
Oliver Pochwat
Author: Oliver Pochwat
O Autorze
Dziennikarz. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji, Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Zainteresowania: polityka, konflikty światowe, historia, relacje polsko-ukraińskie, rekonstrukcja historyczna.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.