środa
| 19 grudnia 2018

Sytuacja w polskiej służbie zdrowia od lat jest zła. Do tego zdążyliśmy się już chyba przyzwyczaić. Okazuje się jednak, że może być jeszcze gorzej. W 2019 roku rekordowa liczba pielęgniarek chce przejść na emeryturę, a nowych rąk do pracy nie przybywa. Pielęgniarki, które chcą odnowić prawo do wykonywania zawodu stają przed dylematem czy odbyć półroczną praktykę wolontaryjną, za którą będą musiały zapłacić, czy pozostać w innej branży.

– Wiedziałam, że mam przerwę w zawodzie i chciałam się zorientować w izbach pielęgniarskich, czy już straciłam prawo wykonywania zawodu, czy nie. Pani mi powiedziała, że nie straciłam, bo mam kilkanaście lat przerwy. Powiedziała, że ma dla mnie propozycję powrotu do zawodu. Musiałabym odbyć sześciomiesięczną praktykę wolontaryjną i wpłacić 500 złotych. Jak zapytałam, dlaczego – pani odpowiedziała, że mogą mi to rozłożyć na dwie raty po 250 złotych, bo wiadomo – trzeba się mną zająć, a moja praktyka kosztuje

– mówiła w rozmowie z naszym portalem jedna z pielęgniarek, obecnie niepracująca w zawodzie, z województwa kujawsko-pomorskiego.

– W rzeczywistości wygląda to tak, że każdy szpital bardzo chętnie przyjmuje pielęgniarkę, bo jest mało personelu. To nie polega na tym, że po prostu chodzisz i się uczysz na nowo, czy sobie przypominasz, tylko idziesz do regularnej pracy na 8 godzin dziennie i wykonujesz najtrudniejsze rzeczy od samego początku. Wiadomo, że w szpitalu dzieje się najwięcej od 7 do 13, a tam masz być od 7 do 15, więc tych obowiązków jest bardzo dużo. Nie dość, że podczas nauki w liceum medycznym pracuje się półtora roku – rok to jest nauka, a półtora roku to jest praktyka – to jeszcze musisz pracować pół roku za darmo

– opisywała realia polskiej służby zdrowia.

– Praca jest bardzo ciężka, bo wiadomo, jest to praca z człowiekiem i praca fizyczna. Często trzeba podnosić pacjentów, często nie ma z nimi kontaktu. Mycie pacjenta należy do obowiązków pielęgniarki, przekładanie pacjentów odleżynowych, pacjentów bez kończyn, opatrywanie ran, zmiana opatrunków. To wszystko nie należy do łatwych obowiązków

– podkreślała.

– W półrocznym stażu przechodzisz przez trzy najtrudniejsze oddziały: chirurgia, pediatria i interna. Tam się bardzo dużo dzieje. Na chirurgii wiadomo, że masz pacjentów pooperacyjnych, na oddziałach wewnętrznych masz pacjentów cukrzycowych, starych – często to są oddziały geriatryczne, gdzie ludzie nie chodzą, potrzebują pomocy w każdym takim najmniejszym przejawie. Oddział pediatryczny – z dziećmi zawsze jest praca, bo są ruchliwe, są w szczególnej sytuacji. Teraz często mamy mogą towarzyszyć dzieciom w salach, ale praca z dziećmi nie jest łatwa

– mówiła.

Warto podkreślić, że pielęgniarki, które chcą odnowić prawo do wykonywania zawodu, mają już za sobą jakiś czas pracy w branży, jednak pracodawcy nie widzą w nich "pełnowartościowych pracowników".

– Pracowałam półtora roku podczas policealnego studium plus rok później, czyli dwa i pół roku. Potem zaszłam w ciążę. Urodziłam i chciałam wrócić do pracy. Pensja wynosiła ok. 648 zł, a żłobek dla dzieci kosztował 550 zł, więc mój mąż stwierdził, że ta reszta jest na bilet miesięczny i nie zarobię nawet na rajstopy do szpitala. Lepiej będzie, jak zostanę w domu. To był powód, dla którego zostałam w domu i na początku zajmowałam się swoimi dziećmi. Nie można było pogodzić pracy zmianowej z małymi dziećmi, bo żłobki i przedszkola mają swoją cenę

– wspominała.

Obecnie wynagrodzenia także nie są wysokie.

– Mój brat pracuje od 10 lat w hospicjum dziecięcym. Bez nocek ma 1750 zł. Jest to bardzo ciężka praca. Jest po akademii medycznej na wydziale pielęgniarstwa. Ostatnie pięć lat pracy zmianowej bardzo mocno go wykończyły i nie wie, czy da radę pracować w zawodzie do emerytury. Teoretycznie zostało mu 20 lat, a już go bardzo boli kręgosłup. Moje koleżanki mówią, że jak biorą dużo dodatkowych zleceń, to mają około 3200 zł

– relacjonowała.

– Pielęgniarek jest coraz mniej. Nie ma liceum medycznego, nie ma studium medycznego jak kiedyś, są tylko studia medyczne, na które idą nieliczni. Po tych studiach właściwie każdy ma pracę i jest rozchwytywany, bo rynek jest na tyle chłonny, że jeszcze jest potrzeba, a w 2019 bardzo dużo pielęgniarek odejdzie na emeryturę. Zrobi się taki deficyt w tym zawodzie w skali całego kraju, jakiego jeszcze nie było, bo nie będzie skąd wziąć pielęgniarek, bo już nie ma czegoś takiego jak studium medyczne. A niewiele jest osób na tych kierunkach. I co wtedy będzie? Przyjdą pielęgniarki z Ukrainy, przyjdą kobiety z Filipin, z Chin? Nie wiadomo. Jak będą nas rozumieć, nasze realia, nasz język, jak będą nas pielęgnować? Jak będą w ogóle sobie dawały radę w całym procesie leczenia?

– zastanawiała się.

O sytuacji pielęgniarek, które chcą wrócić do zawodu, rozmawialiśmy także z przewodniczącą Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, Krystyną Ptok.

– Udało mi się kiedyś pozyskać pieniądze z Urzędu Pracy na zabezpieczenie świadczenia dla pielęgniarek, które chciały odnowić prawo wykonywania zawodu. Myślę, że takie programy dla pielęgniarek mogłyby być uruchamiane ze środków unijnych, tylko należałoby się nad tym pochylić. Wiem, że osoby, które odnawiały prawo wykonywania zawodu, często pracowały. Płaciły same za praktyki. Radziły sobie w ten sposób, że pracowały w jednym miejscu i odbywały te sześciomiesięczne praktyki związane z powrotem do wykonywania zawodu, które musiały mieć

– mówiła Krystyna Ptok.

– Czasami jest ciężko rozmawiać z pracodawcami, że osoby odnawiające prawo do wykonywania zawodu mają stać się dla nich dodatkowym kosztem, bo mówią, że to jest niepełnowartościowy pracownik. Ta osoba musi mieć opiekuna. Na pewno należałoby w tej chwili, przy braku pielęgniarek na rynku pracy, zastanowić się nad tym, w jaki sposób do sprawy podejść. Osoby, które odnawiają prawo wykonywania zawodu, nie są w tym okresie członkami Okręgowych Izb Pielęgniarek i Położnych, nie płacą składek – są jakby poza naszą grupą zawodową, więc ich powroty powinny być gwarantowane ze środków budżetu państwa

– podkreśliła przewodnicząca OZZPiP.

W 2019 roku na emeryturę ma przejść rekordowo duża liczba pielęgniarek, więc deficyt na rynku pracy będzie się powiększał.

– Na pewno tak. Myślę, że należałoby podejmować odpowiednie kroki. Są środki unijne. Może należałoby pozyskać w ramach tych środków pieniądze dla pielęgniarek. Może to się dziać np. poprzez urząd pracy. Musieliby się nad tym pochylić eksperci od tych środków: W jaki sposób mogły być one zabezpieczone na chociażby pułap minimalnego wynagrodzenia

– zaznaczyła Krystyna Ptok.

– W tej chwili mamy spotkania związane ze strategią na rzecz rozwoju pielęgniarstwa i położnictwa. Zabezpieczenie kadry jest jednym z tematów. Spotkania mają się odbyć już w kolejnym tygodniu

– zadeklarowała przewodnicząca OZZPiP.

Fot. Pixabay


wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.