wtorek
| 13 listopada 2018

Cezary Wyszyński na co dzień jest zatrudniony w Fundacji VIVA i pełni w niej funkcję prezesa zarządu. Dziś przedstawia się jako pierwszy Animals Rzeczpospolitej, chociaż jeszcze kilka lat temu zasiadał w zarządzie firmy Chemiskór S.A. zajmującej się…  garbowaniem skór. Prowadzona przez niego fundacja posługuje się znacznie dłuższą nazwą, w której słowo "Międzynarodowy" odgrywa istotną rolę.

W skrócie – Fundacja VIVA wykazuje wielomilionowe wpływy na swoje konta (dziesięć milionów – 10 009 570,93 – za rok 2017), a mimo to cały czas informuje, że nie może spłacić swoich zobowiązań wobec np. weterynarzy. Natomiast  jej prezes, zgodnie z obowiązującą najwyraźniej w tej organizacji tradycją, nie spłaca długów i ogłosił upadłość konsumencką. Wszystko to dlatego, że… nie znalazł zatrudnienia zgodnego ze swoim światopoglądem. Materiał wideo z procesu wzbudził szczere rozbawienie internautów i komentarze publicystów.

– Pokazuje, jak chcą nam urządzić rzeczywistość. Podobne podejście widać w kwestii hodowli zwierząt na futra: ważna jest fanatyczna krucjata ekooszołomów, a absolutnie nie jest ważne, co stanie się z ludźmi i ich przedsiębiorstwami. Nie jest ważne, czy spłacą swoje zobowiązania. Ważny jest wyłącznie cel organizacji

– komentuje publicysta Łukasz Warzecha.

Podczas jednej z rozpraw sądowych, związanych z ogłoszeniem upadłości, Cezary Wyszyński w sposób zdumiewający odpowiadał na pytania zadawane przez sędziego. Stojąc przed wymiarem sprawiedliwości w nienagannie czystej, czarnej koszulce polo, z lekko nieświeżym zarostem oraz wystraszoną miną, unikanie spłaty ponad półmilionowego długu motywował między innymi tym, że nie znalazł pracy, która byłaby zgodna z jego światopoglądem.  

– Przeczytałem opis pod opublikowanym na Waszym portalu materiałem, ale wydawał mi się tak niewiarygodny, że postanowiłem obejrzeć całość udostępnionej przez wSensie.pl relacji wideo z rozprawy. Gdy słuchałem pana Wyszyńskiego podczas rozprawy, przyszedł mi na myśl serial "Świat według Kiepskich". Halinka Kiepska często pyta swoje męża Ferdynanda, czy był w pośredniaku, a on konsekwentnie odpowiada, że nie ma pracy dla ludzi z jego wykształceniem. W wypadku pana Wyszyńskiego – nie ma pracy dla ludzi z jego światopoglądem

– komentuje Warzecha.

– Podziwiam cierpliwość pani sędzi, a jedyny komentarz, który przychodzi mi do głowy to taki, że prezes VIVY ordynarnie "rżnie głupa". Twierdzi, że będąc prezesem fundacji zarabia mikroskopijne pieniądze, kilkakrotnie mniejsze niż jej wiceprezes, to kpina. Podobnie jak twierdzenie, że nie może znaleźć żadnej pracy zgodnej z jego światopoglądem, gdy zaś sędzia wskazuje, że taka praca mogłaby się jednak znaleźć, Wyszyński oznajmia, że wówczas nie mógłby poświęcać wystarczająco dużo czasu zwierzętom. Przecież to kabaret

– stwierdza.

– Każdy, kto zobaczy ten film, zanim przekaże jakiekolwiek pieniądze fundacji VIVA czy też podejmie z nią jakąś współpracę, powinien głęboko to przemyśleć. Jestem wprawdzie zdania, że należy oddzielać sprawy osobiste od służbowych oraz że każdemu może przydarzyć się trudna sytuacja życiowa, która nie musi wpływać na wizerunek danej osoby jako profesjonalisty. Jednak w tym przypadku dowiadujemy się między innymi, jak zorganizowana jest praca w samej fundacji i te informacje nie wzbudzają zaufania.  Byłbym w stanie zrozumieć, że ktoś pracuje w takiej fundacji wyłącznie dla idei, ale wówczas nie powinien pobierać żadnych pieniędzy, a to nie jest przypadek Wyszyńskiego. Wszystko to wygląda mocno podejrzanie i stawia pod znakiem zapytania wiarygodność osób, które VIVĄ kierują

– mówi Warzecha.

– Uwagę zwraca jeszcze jedna rzecz. Pani sędzia uparcie, w kilku momentach i wariantach indaguje pana Wyszyńskiego, czy uważa, że jego przekonania są ważniejsze niż zobowiązania. Na co prezes Wyszyński, w mniejszym lub większym stopniu wykręcając się, sugeruje, że tak właśnie jest. To konweniuje ze sposobem myślenia nie tylko fundacji VIVA, ale także innych, podobnych organizacji. Pokazuje, jak chcą nam urządzić rzeczywistość. Podobne podejście widać w kwestii hodowli zwierząt na futra: ważna jest fanatyczna krucjata ekooszołomów, a absolutnie nie jest ważne, co stanie się z ludźmi i ich przedsiębiorstwami. Nie jest ważne, czy spłacą swoje zobowiązania. Ważny jest wyłącznie cel organizacji. Takie samo podejście widzimy w przypadku coraz głośniej zapowiadanej kampanii przeciwko hodowli jakichkolwiek zwierząt w klatkach. Nieważne, że ludzie zapłacą kilkakrotnie więcej za jedzenie, że wielu rolników nie będzie w stanie się dostosować, że hodowla wielu rodzajów zwierząt stanie się po prostu nieopłacalna. Oni, ekooszołomy, mają swój ideologiczny cel. Podejście pana Wyszyńskiego do sprawy własnych zobowiązań mówi wprost: "Nieważne, że mam dług, ważne, żebym miał czas dla zwierzątek i żeby praca była zgodna z moimi przekonaniami"

– zwraca uwagę.

Fot. wSensie


wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.