piątek
| 19 lipca 2019

Jak informuje TVP3 Warszawa, władze Warszawy nałożyły na lotnisko na Bemowie ograniczenie oddziaływania na środowisko w związku z hałasem. Podobno zabiegali o to mieszkańcy zrzeszeni w organizacji "Ciche niebo nad Warszawą", ale tu pojawiają się wątpliwości. Portal dws24.pl zwraca uwagę, że prezesem stowarzyszenia jest kierujący jednocześnie spółką Vela Investments, czyli deweloperem – Zbigniew Franczak.

Czy faktycznie chodzi o mieszkańców, którzy przecież kupując mieszkania w tej lokalizacji – byli świadomi uciążliwości związanych z sąsiedztwem lotniska? Internauci sugerują, że ekologiczny argument to jedynie metoda walki o atrakcyjny dla deweloperów teren, na którym mogłyby powstać kolejne mieszkania.

– Naszym celem nie jest likwidacja lotniska Bemowo. Nadal mogłyby się tu odbywać loty ratownicze, wojskowe czy policyjne. Niech sobie stąd latają bogaci właściciele do swoich daczy na Mazurach i wracają po kilku dniach. (...) Na tym lotnisku działa dziesięć prywatnych firm, które szkolą pilotów. Jeden kursant płaci nawet 25 tys. zł i musi wylatać po kręgu 40 godzin. Czyli 350 razy!

– przekonywał Zbigniew Franczak w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" w styczniu ubiegłego roku.

vela3

Chodzi jednak o działalność tych dziesięciu firm, które szkolą pilotów. W związku z nałożonymi przez miasto ograniczeniami, nie będą mogły prowadzić lekcji w takim wymiarze jak obecnie. Mniej pieniędzy przy jednoczesnych kosztach prowadzenia działalności wymusi przeniesienie firm w inne miejsce. W tej chwili zdecydowano się ograniczyć loty z 40 tys. do 36 tys. Czy będą kolejne ograniczenia? Czy właśnie o to chodzi deweloperom ukrytym pod maską "ekologów"? Czy "ciche niebo" to tak naprawdę pretekst do dużych inwestycji deweloperskich w atrakcyjnej lokalizacji?

"Wybiórczość" aktywizmu ekologicznego budzi wiele wątpliwości. Kilka dni temu w telewizji wpolsce.pl poruszono temat ekoterroryzmu, który staje się coraz większym zagrożeniem. Redaktor Rafał Otoka-Frąckiewicz przytoczył przykład Puszczy Białowieskiej, gdzie ekoaktywiści doprowadzili do ogromnych strat i wymarcia hektarów lasu, stawiając pytanie, kto właściwie za to płaci.

– Zawsze w takich działaniach trzeba postawić tezę: follow the money. Czy to będzie protest dotyczący budowy elektrowni jądrowej, bo na pewno te protesty będą, trzeba zwrócić uwagę komu ten interes będzie przeszkadzał. Przekop Mierzei Wiślanej – są protesty, trzeba zwrócić uwagę, komu to przeszkadza, na pewno Niemcom i Rosji. Puszcza Białowieska od dawien dawna nie jest pierwotnym lasem, tylko jest lasem gospodarczym, na którego terenie są rezerwaty zachowane w najbardziej możliwej pierwotnej formie, jaka została zachowana choćby po dwóch wojnach światowych. Musimy pamiętać, że w okresie dwóch wojen światowych Puszcza Białowieska była masowo wycinana, więc nie ma mowy o pierwotnym lesie i jest to las gospodarczy. Komuś ta gospodarka leśna musiała najwidoczniej przeszkadzać, bo to są zyski dla państwa

– skomentowała Ewa Zajączkowska, która jako jedna z pierwszych w Polsce podejmowała temat ekoterrozmu.

Rafał Otoka-Frąckiewicz zaznaczył, że ekoaktywiści w Polsce protestowali przeciwko wycince drzew w Puszczy Białowieskiej, natomiast nikt nie podniósł głosu, gdy wycinano Las Bawarski.

– Chciałem państwu powiedzieć, że jeżeli mamy jakieś złoże geologiczne, to wstępne rozpoznanie złóż w Polsce ma co najmniej 60-80 lat. Po niemieckich tzw. "ziemiach odzyskanych" jest dużo dokładniejsze rozpoznanie geologiczne. W Niemczech oni doskonale wiedzieli o tych złożach, las państwowy sprzedano prywatnej firmie z ponad 15-letnim okresem wyprzedzenia. Ta firma zgodnie z planami rozpoczęła przygotowania i oczywiście ruszyli wtedy ekolodzy do działań blokujących, ale policja postąpiła tak, jak powinna postępować, bo strzelano do tych ludzi [z gumowych kul – przyp.red.]. Nikogo oczywiście nie zabito, ale po prostu tam nie było dyskusji takiej, jak jest u nas

– wyjaśniał z kolei Dariusz Loranty na antenie portalu wpolsce.pl.

Komentatorzy mówili także o zaniechaniach Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralnego Biura Śledczego w zakresie ekoterroryzmu w Polsce. Pojawił się również temat powiązań Ministerstwa Sprawiedliwości z aktywistami organizacji prozwierzęcych i ich adwokatami w Polsce.

– W momencie, kiedy robiłam swój reportaż na temat działania organizacji prozwierzęcych w Polsce, doszłam do pewnego tropu, gdzie są osoby powiązane właśnie z tymi organizacjami, z prezesami największych organizacji prozwierzęcych w Polsce, które są filiami brytyjskich, czy niemieckich fundacji i te osoby siedzą z Kancelarii Prezydenta, w Najwyższej Izbie Kontroli...

– powiedziała redaktor Zajączkowska.

dws24.pl, warszawa.tvp.pl, wyborcza.pl, wpolsce.pl/PJ/Fot. Ewa Dryjańska, CC BY 3.0, Wikimedia Commons


wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.