wtorek
| 12 listopada 2019

"Walka o zachowanie przemysłu futrzarskiego w Polsce to nie była wojna z Jarosławem Kaczyńskim. Myślę, że on został zmanipulowany. Nie wie i nie do końca ma prawo wiedzieć, jak wyglądają wszystkie hodowle zwierząt futerkowych w Polsce Jest człowiekiem z miasta. Bardzo wrażliwym na zwierzęta i dlatego nasi przeciwnicy nie mieli większego problemu, by go przekonać do swoich racji, a tak naprawdę kłamstw, którymi się posługują" – mówi Szczepan Wójcik, prezes Fundacji Polska Ziemia i Instytutu Gospodarki Rolnej oraz wydawca projektu medialnego wSensie.pl w rozmowie z dziennikarzem "Dziennika Gazeta Prawna" Maciejem Miłoszem.

Szczepan Wójcik wypowiedział się na temat zagrożeń dla polskiego rolnictwa ze strony lewicowych ideologów, oraz swojej działalności na rzecz obrony hodowli futerkowej, którą chcą zakazać eko-aktywiści. Wójcik w przeciwieństwie do nich jest ekologiem z wykształcenia i z praktyki. W wywiadzie udzielonym DGP opowiedział m.in. o tym w jaki sposób eko-aktywiści manipulują opinią publiczną i dlaczego z taką zajadłością atakują polskie rolnictwo, ale także o tym, jak doszedł do majątku, o ciężkiej, systematycznej pracy, relacjach z politykami i hejcie z jakim spotyka się na co dzień za to, że ośmiela się pracować w branży futerkowej.

Jak do tej pory organizacjom określającym się jako "ekologiczne" i "pro-zwierzęce" nie udało się doprowadzić do nowelizacji ustawy o ochronie środowiska, która zakładała zakaz hodowli zwierząt futerkowych, mimo że pod projektem podpisał się sam Jarosław Kaczyński. Jakie działania podjął Wójcik żeby powstrzymać zapędy "ekologów"?

"Metoda jest jedna: ciężka praca, dobry zespół i determinacja. Zjednoczyliśmy największe organizacje rolnicze w kraju i głośno mówiliśmy, jaka jest prawda, kto nas chce zniszczyć i jakie ma z tego korzyści. O korzyściach zresztą lepiej porozmawiać z ekologami, bo to oni spotykali się z niemieckimi utylizatorami w ramach walki z hodowcami A jak wiadomo, to dla nich nasza branża jest jedyną konkurencją. Nasz zespół starał się pokazać politykom, jakie prawdziwe intencje kierują organizacjami ekologicznymi. Prezes w tym przypadku otoczył się ludźmi, którzy mu chyba nie do końca mądrze podpowiadają. Dlatego przekonywaliśmy, spotykaliśmy się z politykami - różnych opcji - by to wyjaśnić. Rolnictwo to też hodowla zwierząt. Nie ma znaczenia, na co zwierzęta są hodowane. Ważne jest, w jakich warunkach. Te standardy w polskich realiach są bardzo wysokie, znacznie wyższe niż w krajach Europy Zachodniej"

– tłumaczy Szczepan Wójcik.

Prezes Fundacji Polska Ziemia przestrzega przed metodami jakie stosują "ekolodzy". Przekonuje też, że polscy rolnicy muszą reagować już dziś, żeby nie podzielili losu hodowców w Holandii, gdzie sytuacja zrobiła się niezwykle niebezpieczna.

"Jesteśmy otwarci na dyskusję. Ale oni nie rozmawiają merytorycznie, tylko grają na emocjach. Oni pytają - czy chcesz, żeby to zwierzę cierpiało? Oczywiście, że nie chcę. Nikt nie chce. Ale jeśli pójdziemy dalej z tą narracją, to za chwileczkę wprowadzimy zakazy na hodowlę wszelkiego rodzaju. Okaże się, że hodowla trzody chlewnej jest cierpieniem dla zwierząt. A skończymy na tym, że zakażemy hodowli rybek w akwarium. Ostatnio byłem na największych protestach rolniczych w Europie, które odbywają się w Holandii. Tam zaczęło się właśnie od zakazu hodowli zwierząt futerkowych. Inne branże rolnicze nie przejęły się tym. A dzisiaj postulowane jest tam ograniczenie hodowli bydła o 50 proc. Czy to nie jest powiązane? Oczywiście, że tak. Organizacje ekologiczne żyją z wyciągania pieniędzy od ludzi za pomocą emocji. Daje pan pieniądze, bo uważa, że zwierzętom jest źle. Skąd pan to wie? Bo pokazują panu takie filmy propagandowe"

– wyjaśnia Wójcik.

"Z wykształcenia jestem informatykiem i ekologiem, moim promotorem był śp. Jan Szyszko, którego bardzo szanuję. Zajmuję się hodowlą zwierząt futerkowych, to przyniosło mi sukces finansowy. Ale media to maja pasja. Chcę dotrzeć do jak największej rzeszy ludzi z moim przekazem. To jest misja. Mam konserwatywne wartości, ale nie narzucam, czy ma pan pić sojowe latte, czy kawę z normalnym mlekiem. Niech pan sobie pije, co pan chce. Ale niech pan mi nie mówi, czego ja mam nie pić. Pana wolność kończy się tam, gdzie zaczyna moja. Różnica pomiędzy prawą i lewą stroną polega na tym, że w tym drugim przypadku mała grupa społeczna próbuje narzucić swój punkt widzenia. Próbuje mi wmówić, że jestem barbarzyńcą i mordercą, bo ośmielam się być rolnikiem i hodować zwierzęta"

– czytamy w DGP.

Całość wywiadu w "Dzienniku Gazeta Prawna" 8.11.2019.

Dziennik Gazeta Prawna /GG/ Fot. wSensie


wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.