wtorek
| 10 grudnia 2019

Dwie różne pozycje. Dwóch autorów: Polak – publicysta i Amerykanin – ekonomista. Podobna tematyka. Różna forma. Różne ujęcie tematu. Podobne wnioski.

Wolny rynek połączony z instytucją własności prywatnej może nie jest idealny, ale rozwiązuje większość, jeśli nie wszystkie problemy lepiej niż jakikolwiek inny model współpracy pomiędzy ludźmi. Interwencjonizm państwowy jest nieracjonalny i głównie szkodzi, a jedna ingerencja państwa w gospodarkę wymaga kolejnych interwencji, które wywołują jeszcze gorsze skutki. Doskonale zdają sobie z tego sprawę Marcin "Hugo" Kosiński i Robert P. Murphy.

Szkodliwy recykling

Obaj stawiają tezy na pierwszy rzut oka kontrowersyjne, pozornie na przekór logice i wbrew powszechnemu podejściu do wielu tematów. Kosiński w książce "Biurwolandia. Fakty, o których wolałbyś nie wiedzieć", udowadnia, że firmy nie istnieją dla zysku i wyjaśnia, dlaczego czasem opłaca się marnować jedzenie. Z kolei Murphy w książce "Niepoprawny politycznie przewodnik po kapitalizmie" zauważa, że w pewnych sytuacjach recykling może być marnotrawstwem. Wymuszając recykling, państwo zakłóca bowiem "prawdziwe sygnały wysyłane przez ceny rynkowe i sprawia, że ludzie zachowują się nieefektywnie". A to dlatego że np. "wartość rynkowa odzyskiwalnego aluminium jest o wiele za niska, by opłacało się zbierać puszki (i do tego je opłukiwać), pakować do samochodu i wywozić do centrum recyklingu". Kosiński pisze, że "dzięki ściąganiu miałem czas na edukację. I dzięki temu teraz robię to, co robię. Bo gdybym musiał marnować ten czas na naukę w szkole, nie miałbym czasu właśnie na edukację". Z kolei Murphy tłumaczy, dlaczego na wolnym rynku nie występuje "luka płacowa" w wynagrodzeniu kobiet i mężczyzn: "różnice w płacach kobiet i mężczyzn biorą się z innych istotnych czynników, jak różnice w doświadczeniu zawodowym, w wykształceniu czy w skali płac w różnych branżach”.

Obaj autorzy mają bardzo antyfiskalne podejście do płacenia podatków. Kosiński wyśmiewa nadmierne obciążenia podatkowe z jednej strony i nadmierne wydatki publiczne z drugiej oraz udowadnia, że "pobieranie jakichkolwiek podatków jest zwykłym przestępstwem". Przykładem państwowych dotacji na "czysto rozrywkowy" projekt Kosiński dowodzi, że "system dotacji nie dość, że jest skrajnie niemoralny, to jeszcze kompletnie idiotyczny. I wszystko to należy zaorać od jutra, przestając się oszukiwać, że to ma jakikolwiek sens. Najpierw przestać dawać pieniądze z podatków komukolwiek, a minutę później przestać zabierać reszcie". Nie inaczej Kosiński obchodzi się z dotacjami unijnymi: "przechodziłem obok supernowoczesnych hiperbudynków uczelni wybudowanych za pieniądze unijne… Pustych… Gdzie nic się nie działo w weekend! Tylko dlatego, że nie mogły one wynająć ich komercyjnie, gdyż wzięły na nie dotacje. A same nie były w stanie zagospodarować". Inny przykład absurdów unijnej polityki dotacyjnej: "płacimy rolnikom, aby mogli produkować więcej niż potrzeba. Po to, by potem płacić za zniszczenie tego, co wyprodukowali. A w międzyczasie zdestabilizowany zostaje rynek, dając fałszywe sygnały przedsiębiorcom, że zapotrzebowanie na dane dobro jest inne, niż jest w rzeczywistości". Dlatego również Murphy uważa, że rozwiązaniem dla deficytu budżetowego nie są wcale podwyżki podatków, bo te prowadzą do spowolnienia wzrostu, a cięcia wydatków. Tym bardziej że "wolność ekonomiczna – jest silnie skorelowana z siłą gospodarczą kraju".

Rynek ochroni środowisko

I Kosiński, i Murphy udowadniają również, że własność państwowa i w Polsce, i w USA jest źle wykorzystywana i marnotrawiona. Autorzy omawiają w szczególności takie kwestie, którymi – zdaniem zdecydowanej większości – powinno się zająć państwo, i udowadniają, że jest dokładnie odwrotnie. Jak pisze Kosiński, "bywałem w domach kultury, gdzie połowa pomieszczeń nie była używana, bo nikomu nie opłacało się ich wynajmować. W weekendy zdarzało się, że na czterech piętrach zajęte były trzy pokoje, a wszystkiego pilnował strażnik – całodobowo". Murphy twierdzi, że to "wolny rynek motywuje do autentycznej ochrony przyrody i dbałości o nią, a rozwiązania rządowe wywołują marnotrawstwo i niepotrzebne zanieczyszczenie środowiska". Dzieje się tak dlatego, że "prawa własności prywatnej o wiele mocniej od rządowych regulacji zachęcają ludzi do oszczędzania zasobów z myślą o wykorzystaniu ich w przyszłości". Jako przykład podaje gadającą papugę, mleczną krowę i konia pełnej krwi arabskiej, które to zwierzęta występują licznie, bo można nimi handlować na otwartym rynku. Z kolei handel bielikiem amerykańskim, nosorożcem białym i pandą wielką jest zakazany (brak prawa własności prywatnej; ich właścicielem jest państwo) i w efekcie gatunki te są zagrożone wymarciem. Murphy dodaje, że "jedynym rozwiązaniem dla tragedii wspólnego pastwiska jest przekształcenie publicznych zasobów we własność prywatną. Gdyby części wód były prywatnie posiadane i zarządzane, przypadki przełowienia odeszłyby w przeszłość jak przykłady przepasienia".

Amerykanin widzi nierównowagę w traktowaniu podmiotów państwowych i prywatnych: "o ile zatem przedsiębiorstwa są karane za popełnianie błędów, rządowi regulatorzy zawdzięczają błędom biurokratów zwiększenie budżetu". A właściwą drogą jest zmniejszanie, a nie zwiększanie rozmiarów państwa. "Co by to było, gdyby państwo tak bardzo się nami nie opiekowało?" – pyta Kosiński. "Może mielibyśmy wtedy pieniądze, by to zrobić sami" – odpowiada.

Niby to wszystko wiadomo. Wiemy, jak państwo źle działa. Wiemy, że publiczna własność w gospodarce się nie sprawdza. Wiemy, że wysokie podatki są szkodliwe. Ale te wszystkie podstawowe prawdy ekonomiczne ciągle trzeba przypominać i powtarzać, bo nadal wielu ludzi uważa, że jest całkiem inaczej, włączając w to polskich, unijnych czy amerykańskich polityków. Może nie chcą rozumieć, bo jest to niekorzystne z punktu widzenia ich dalszej kariery albo renty politycznej, czyli możliwości wykorzystywania polityki do nielegalnego wzbogacania się poprzez korupcję i nepotyzm? Kosiński twierdzi, że Polacy "głosują non stop na półdebili i kryminalistów, którzy tworzą prawa pozwalające bogacić się jedynie pewnej sitwie". I o ile misja posła Konfederacji Dobromira Sośnierza, by posła partii Razem Adriana Zandberga nawrócić na wolny rynek, może się nie udać, o tyle lektura obu tych – napisanych prostym językiem – książek może sprowadzić wiele osób na właściwe tory myślenia.

Tomasz Cukiernik

Marcin "Hugo" Kosiński, Biurwolandia. Fakty, o których wolałbyś nie wiedzieć, Wydawnictwo 3Dom, Częstochowa 2018.

Robert P. Murphy, Niepoprawny politycznie przewodnik po kapitalizmie, Instytut Ludwiga von Misesa, Wrocław 2015.

Fot. Agnieszka Radzik/ https://www.freepik.com/free-photo/man-income-analyzing-pushing-button_1027099.htm#page=3&query=economy&position=47/City photo created by jcomp - www.freepik.com

Opublikował:
Tomasz Cukiernik
Author: Tomasz Cukiernik
O Autorze
Z wykształcenia prawnik i ekonomista, z wykonywanego zawodu – publicysta i komentator gospodarczy, a z zamiłowania – podróżnik. Autor czterech książek (m.in. „Dziesięć lat w Unii” i „Socjalizm według Unii”) oraz około tysiąca artykułów opublikowanych w polskiej prasie i Internecie.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.