poniedziałek
| 10 sierpnia 2020
Redakcja | 13 lutego 2020

Mąż kasjerki z CBA przepuścił fortunę w STS

Mąż kasjerki z CBA przepuścił fortunę w STS

STS jest największym polskim bukmacherem. Zatrudnia ok. 1500 osób pracujących w ok. 444 punktach przyjmowania zakładów. To nie jedyny, ale ulubiony bukmacher Dariusza G., męża kasjerki jednej z delegatur CBA. Jak informuje dzisiejsza "Rzeczpospolita", Dariusz G. zrealizował zakłady bukmacherskie na ok. 5 mln zł. Skąd miał pieniądze? Trudno nie łączyć tego z faktem, że coroczna kontrola w CBA wykazała, że jedno z kont na fundusz reprezentacyjny obsługiwane przez żonę podejrzanego, jest całkowicie wyczyszczone.

"Rzeczpospolita" ujawnia, że z powodu niejasnych przepisów Dariusz G. całymi miesiącami mógł obstawiać zakłady kradzionymi pieniędzmi, a że pochodziły one z budżetu polskiej specsłużby dodaje jedynie kolorytu sprawie.

"Spółka dopełniła wymogów i nie musiała zgłaszać GIIF (Generalny Inspektor Informacji Finansowej – dop. wS) wpłat Dariusza G., bo były trzykrotnie niższe niż wymaga tego prawo – choć były one regularne i znaczące. Prawo wymaga bowiem zgłaszania wszystkich transakcji o równowartości przekraczającej 15 tys. euro – a takich sum G. nie obstawiał. Co w sytuacji, kiedy klient, stosując taką taktykę jak G., przynosi np. w ciągu tygodnia 60 tys. zł w transzach? Ustawa o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy nie mówi wprost, co trzeba zrobić, nie precyzuje też pojęcia »transakcji powiązanych«"

– czytamy w "Rz".

Tym samym Dariusz G. mógł nawet jednego dnia w jednym punkcie STS realizować kilka transakcji na kilkadziesiąt tysięcy euro bez naruszania procedury zgłaszania transakcji do GIIF, tylko dlatego, że każda z nich opiewała na kwotę mniejszą niż 15 tys. euro.

Resort finansów przyznał, że tak właśnie wygląda dziurawa procedura kontrolna nad bukmacherami, a GIIF nabrał wody w usta. Informacji nie udziela także CBA i Prokuratura. Wiadomo jedynie, że Biuro zabezpieczyło już swoje pieniądze u bukmacherów. STS z kolei tłumaczy, że nie miał obowiązku zgłaszania sprawy do GIIF.

Wnioski dziennikarzy "Rz" są dobitne: resort tak naprawdę dał wolną rękę branży hazardowej, która sama decyduje, który klient powinien być wzięty pod większą kontrolę. Innymi słowy, okazuje się, że hazard w Polsce jest poza kontrolą.

rp.pl/red./Fot. Pxfuel, Creative Commons Zero - CC0

 


wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.