niedziela
| 16 grudnia 2018

Z błyskiem w oku sięgnąłem po artykuł Stanisława Żaryna, zamieszczony w najnowszym wydaniu tygodnika "Do Rzeczy". Pomyślałem sobie – gratka, w końcu to aktualny rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych, który przyznał niedawno bez ogródek, że polskie służby biorą na widelec wszystkich tych, którzy "podsycają animozje polsko-ukraińskie w sferze społecznej i politycznej oraz kwestionują i podważają polską politykę historyczną zastępując ją narracją rosyjską", co zilustrował konkretnymi przypadkami, kogo służby na tym złapały i kogo z Polski wydaliły.

Zrobiło się z lekka nerwowo, bo niejednemu jako żywo przypomniała się PRL z jej jedynie słuszną wykładnią sojuszniczą, której kwestionowanie obwarowane było odpowiednimi paragrafami, co wielu opozycjonistów, ale też i zwykłych obywateli, boleśnie odczuło na własnej skórze. Godzenie w relacje sojusznicze należało bowiem w Polsce Ludowej do przestępstw na tyle ważkich, że z całą srogością pochylał się nad nimi cały aparat bezpieczniacko-sądowy, skwapliwie odrąbujący każdą rękę, która ośmieliłaby się ówczesnym sojuszom wygrażać. Dziś kwestionowanie sojuszy jest – jak widzimy – sprawą równie poważną, za którą władza może nas przytrzymać pod kluczem, jeśli tylko za bardzo się rozdokazujemy.

Tekst "Atakowani po kryjomu", bo o nim mowa, zwiastował więc szansę, że  dostaniemy wreszcie wykładnię, ile i jak możemy dokazywać, czego we własnych poglądach mamy się wystrzegać, a nawet, co z nich wygumkować, by czasami nie stać się "marionetką w rękach Putina", który – jak ostrzega autor – prowadzi w Polsce zakrojoną na szeroką skalę "wojnę hybrydową". Ta praktyczna wiedza, gdyby służby zechciały się nią podzielić, mogłaby w wielu przypadkach oszczędzić im dodatkowej roboty, której mają przecież huk w związku z mającą miejsce "podprogową agresją polityczną", która – jak to obrazowo ujął pan rzecznik – wprost prowadzi do "formatowania świadomości poszczególnych osób i wpływania na nie tak, by w konsekwencji manipulować decyzjami całych narodów".

Z tym większą więc z nadzieją przedzierałem się przez kolejne akapity, szukając stosownych wytycznych w interesującej mnie kwestii ukraińskiej, by w porę spulchnić, a następnie wyflancować te poglądy, które utwierdzać mogą moją niemoc, a nawet niechęć w padnięciu w objęcia "braci Ukraińców", które to padnięcie jak wiemy, jest dzisiaj polską racją stanu. Niestety, czy to z braku dobrze ustawionej dioptry, czy też jakichś ukrytych intelektualnych mankamentów, niczego takiego znaleźć jednak nie mogłem. Doczytałem za to, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego "zneutralizowała dwie struktury sieciowe biorące udział w rosyjskiej wojnie hybrydowej i informacyjnej prowadzonej przeciwko RP".

Nie wiadomo więc, czy człowiek nie siedzi w jakiejś innej, namierzanej właśnie strukturze sieciowej, będącej "elementem siania chaosu i niszczenia potencjalnie groźnych dla Kremla tendencji w Europie Środkowej", mającej na celu – "rozbijanie możliwości współpracy Polski i Ukrainy". Szybki risercz w głowie, uprzytomnił mi, że może być tu coś na rzeczy, gdyż na przestrzeni kilkunastu lat sporo pisałem o "dzielnych" chłopcach z UPA i OUN, którzy walcząc o samostijną Ukrainę zgotowali Polakom armagedon tak bestialski, że jego opis do dzisiaj poraża, a których władze Ukrainy za owo "bohaterstwo" wynoszą na piedestał, czyniąc z nich budulec narodowej tożsamości.

Szkoda zatem, że Stanisław Żaryn, nie skorzystał z okazji, by wyłuszczyć, które poglądy w tej materii są, a które nie są elementem "wojny hybrydowej", a także, co jest, a co nie jest "narracją rosyjską". Jest to tyle istotne, że może się za chwilę okazać iż trzeba  będzie – o ile służby chcą być konsekwentne – pozamykać wszystkich kresowiaków, którzy ani myślą wpisywać się w realizowany przez władze format polsko-ukraińskiego pojednania i pichconego, słusznie widząc, że wychodzimy na nim jak Zabłocki na mydle, drąc przy okazji na strzępy testament dziesiątek tysięcy okrutnie pomordowanych dzieci, kobiet i starców, których szczątków do dzisiaj nikt nie wydobył z bezimiennych mogił i po chrześcijańsku nie pochował, o co od lat upomina się niezmordowany ks. Isakowicz-Zaleski, wołając w tej sprawie, niestety na puszczy. Jest to hańba, którą od lat okrywają się polskie rządy, i z którą tak mocno się zżyły, że na jej straży uznały za stosowne postawić swoje służby, gotowe walczyć w obronie tej hańby do ostatniej kropli... hybrydy.

Być może tym tekstem zadenuncjowałem właśnie sam siebie. Trudno. Niech tak będzie. Niestety, zmierzamy do państwa Kafki, czy jak kto woli, Orwella. Sytuacja, w której służby państwowe biorą się za ustalanie wykładni historycznej, kiedy nagle pojawia się nowy, nienazwany wprost paragraf "myślozbrodni ukraińskiej", za który można pójść siedzieć, to znak, że dotarliśmy do ściany. Najgorsze jest jednak to, że my od tej ściany się nie odbijemy. My w tę ścianę za chwilę zaczniemy walić łbem. Bo przecież to oczywiste, że za nią czają się agenci Putina.

Fot. Pexels

Opublikował:
Maciej Eckardt
Author: Maciej Eckardt
O Autorze
Publicysta, bloger. Politycznie hasający po polach niczyich. Ojciec zaabsorbowany wychowywaniem trojaków. Obserwujący świat także z ich perspektywy.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.