środa
| 19 grudnia 2018

Nie da się przeoczyć. Nie da się też przejść obojętnie. "Kler" – bo o nim mowa – zawładnął mediami społecznościowymi. Nie ma w tym mojego zdziwienia. W końcu temat dotyka sfery sacrum i profanum, uderzając jednocześnie w najbardziej czułe obszary duszy polskiego społeczeństwa. Zanim jednak pójdziesz do kina, proszę Cię o jedno – zasłoń dłońmi uszy. Na chwilę. Żeby nie słyszeć tego wszechogarniającego krzyku – zastanów się, czy przypadkiem "Kler" nie staje się nową religią? I czy naprawdę stoisz w jednym szeregu z tymi, z którymi chciałbyś stać?

Nie znam się na kinie i aktorstwie. Żeby więcej nie grzeszyć, powiem, że nie określiłbym siebie też jako przykładnego katolika. Niby to nie spowiedź, ale gdybym miał być szczery, czasami jest mi do Kościoła daleko. Choć chciałbym wierzyć we wszystko jak inni – im jest na pewno łatwiej. Być może w tym momencie ktoś zarzuci mi, że w ogóle nie powinienem wypowiadać się w tym temacie, ale nieśmiało i nieskromnie wtrącę, że znam się "trochę" na duszy społeczeństwa i jego uczuciach, a tych, wokół produkcji Smarzowskiego – jest mnóstwo. Dlatego spróbuję.

O to właśnie chodziło

Salę z wielkim ekranem odwiedzam sporadycznie. Nie pamiętam już nawet, kiedy jakikolwiek film wzbudził we mnie jakąś szczególną reakcję. Staram się patrzeć na świat z pewnej perspektywy, żeby ująć problem możliwie szeroko. To, co dostrzegam przy okazji trwającej wojny katolicko-antykatolickiej, spowodowanej filmem, określiłbym jako celową, ale dość toporną prowokację. Wydaje się, że właśnie o to chodziło. I pieniądze – jak zawsze.

Uważam, że jako Polacy, mamy ogromny problem z emocjami. Łatwo rzucić nas w wir problemów z pozoru nieistniejących. Jak nikt, potrafimy zacisnąć szczęki wokół gałęzi, na której przed chwilą siedział wróbel, a potem godzinami wisieć, udając, że to było tego warte. Gorący temperament, prędzej niż później, zawsze da o sobie znać. Jakie to polskie, prawda?

Jest wieczór. Przeglądam kolejne okna Twittera. Widzę plucie na księży, serię wyzwisk, zbiorowe hasło "pedofile" – ależ niesie się daleko w komentarzach! Atmosferę histerii umiejętnie podsycają serie wpisów od zagorzałych, antyklerykalnych gwiazdek, które z trwogą informują o "braku miejsc" na kolejnym seansie. Korespondencja wręcz wojenna.

Proszę Cię. Jeśli jeszcze nie dałeś się w to wciągnąć, stań obok mnie. Spójrz na to z innej perspektywy.

Czy ktokolwiek jest w stanie dziś wstać i powiedzieć, że pedofilii w Kościele nie ma? Że problem ofiar jest czymś, co w imię jakiegokolwiek interesu można przemilczeć? Jeśli tak, powinien się wstydzić. Przed nami i Stwórcą. Boże, przecież Ty też widzisz tę krzywdę. W interesie samego Kościoła jest stanąć w prawdzie, wyzbyć się tego parszywego zła, wyrywając je z korzeniami i odkopując ziemię po tym szpetnym chwaście. I o to Was duchowni proszę. O stanowczość. Kościół jest dziś słabszy, bo pozwolił sobie takim być. Być może wielu ma wrażenie, że ich zawiódł?

Najgłośniej krzyczy zło

W tej sprawie najgłośniej krzyczy szczere zło. Sama jego esencja, która wykorzystuje film i setki innych okazji, żeby ukorzyć Kościół, zachwiać wiarą i wpędzić w niepewność. Dobrze Was znam. Co jakiś czas zmieniacie barwy, z czarnych w tęczowe i różowe. Chodzicie głośno krzycząc, z szokującymi transparentami, proaborcyjnymi łapkami, by wreszcie przepoczwarzyć się w różowe napisy "aborcja to życie". Brzydzę się Wami tak samo jak księżmi, którzy dopuścili się pedofilii. Obie grupy zabijają – niewinność, ufność i nadzieję. Wokół szyi Kościoła pętlę zaciska dziś środowisko "Gazety Wyborczej". Też dobrze Was znam. Czy to przypadkiem nie Wy gościliście na swoich łamach, biliście eksperckie pokłony, debatowaliście wraz z guru – jawnego pedofila? Byliście tego w pełni świadomi. "W 1972 roku złożyłem podanie o pracę w alternatywnym przedszkolu we Frankfurcie nad Menem. Pracowałem tam ponad 2 lata. Mój ciągły flirt z dziećmi szybko przyjął charakter erotyczny. Te małe pięcioletnie dziewczynki już wiedziały jak mnie podrywać. Kilka razy zdarzyło się, że dzieci rozpięły mi rozporek i zaczęły mnie głaskać. Ich życzenie było dla mnie problematyczne. Jednak często mimo wszystko i ja je głaskałem... (…) Czy wiecie, jak mała dziewczynka w wieku pięciu i pół roku zaczyna was rozbierać to fantastyczne... To fantastyczne, bo to jest gra, to jest gra...absolutnie erotyczna, maniakalna"– mówił na antenie francuskiej telewizji Daniel Cohn-Bendit.

Oczywiście, że nie stanę z Wami w jednym szeregu. Nie słyszałem Waszych protestów. Dlaczego? Bo bardziej zależy Wam na walce z Kościołem, niż dobru dzieci. Tego Wam wybaczyć nie mogę. I nie mógłbym wybaczyć sobie. To obrzydliwe wyrachowanie. To Wy wieszaliście małe buciki na bramach wszystkich kościołów? Dlaczego? Skoro w olbrzymiej większości kościoły i księża w nich służący nie mieli nic wspólnego z pedofilią? Chodziło Wam wyłącznie o prosty socjotechniczny zabieg zwany "etykietkowaniem". "Niech przylgnie" – zdecydowali inicjatorzy. Niech z etykietką "pedofila" chodzi każdy ksiądz w każdej parafii. O to chodziło. Czy można zrobić komuś większą podłość?

Zanim uwierzysz w świat z ekranu

Odpowiedź "idę na Kler" czy "nie idę" wpisuje Cię z automatu w utarty schemat stereotypu. To przypomina modę, a nawet nową religię. Najgorsze, że mimowolnie stajemy się jej zakładnikiem. Jest dogmat, są fałszywe prawdy wiary, są jej kapłani i kapłanki. Nie łudźcie się, że ten film w jakikolwiek sposób wpłynie na sytuację. On ma zaognić konflikt, zradykalizować i wypchnąć – z tej roli wywiązuje się świetnie. Warto, żebyś też to poczuł. Zanim pójdziesz, usiądziesz obok Jerzego Urbana i uwierzysz w świat z ekranu.

Fot. Aleksandra Kasperska


wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.