środa
| 19 grudnia 2018

"Dostać milion złotych za molestowanie, że tam kiedyś ktoś wsadził rękę pod spódniczkę? No któż by nie chciał? Wiele Pań za mniejsze pieniądze podciąga spódniczki. A tutaj milion złotych i dożywotnia renta" – padło na nagraniu. W ostatnich dniach głośno krytykowano słowa Stanisława Michalkiewicza, który w jednym z felietonów, skomentował decyzję sądu o przyznaniu miliona złotych odszkodowania oraz dożywotniej renty w wysokości 800 zł, kobiecie, która w wieku 13-lat padła ofiarą księdza pedofila. Uczciwie mówiąc, nie myślałem, że kiedykolwiek będę czuł się zobowiązany do nakreślenia kilku słów krytyki wobec człowieka, którego darzę szczerą sympatią i szacunkiem, ale stoję na stanowisku, że od takiej oceny, choćby surowej, tym bardziej nie należy uciekać.

Dotykamy słowem materii niezwykle delikatnej, złożonej. Wydaje się, że obaj spoglądamy na opisywaną sytuację z zupełnie innej perspektywy. Nie potrafię jednak odnaleźć się w świecie gwałtu opisanego cyframi. Nie uwierzę też, że wyłącznie takim, wyjętym z wypowiedzi pana Michalkiewicza, widzi go ofiara. Kimkolwiek by nie była. Bo życie, to nie tylko cyfry. Porównywanie wysokości odszkodowania kobiety, która mając 13 lat, była molestowana przez księdza z zarobkami prostytutek? To co najmniej nieadekwatne. Nie powinniśmy tego ze sobą zestawiać. Prostytucja dorosłej, świadomej kobiety jest w mniejszym lub większym stopniu – wyborem. Świadomym. Także konsekwencji na wielu płaszczyznach. Co można powiedzieć o wyborach 13-letniej dziewczynki, choćby najbardziej "rezolutnej"? Czy naprawdę podejmowane decyzje są świadome, niepodatne na sugestie? Czy nie chcieliśmy kiedyś być jak dorośli? Czy nie naśladowaliśmy ich skrycie, paląc papierosy, popijając łyk piwa? Czy nie chcieliśmy należeć do "ich" świata? Chcieliśmy. W takim razie czy możemy sądzić 13-letnią dziewczynkę za to, że mając możliwość ucieczki, decydowała się na powrót do mieszkania należącego do księdza? Nie. Bo to on jest odpowiedzialny za stworzenie w jej świecie przedwczesnej ułudy dorosłości i związku. Odpowiedzialność – to kluczowe spostrzeżenie tego rozważania.

Dzisiejsze nastolatki są inne niż dawniej. Nie grają już w "gumę". Jojo, Tamagotchi czy układanie klocków Tetrisa, nie stanowią już rozrywki. Te czasy minęły nie tylko wraz z postępem technologicznym, ale przede wszystkim rozluźnieniem poczucia odpowiedzialności dorosłych za dzieci. Nie tylko własne. Tak łatwo powiedzieć, że "dzieci są teraz gorsze". Zrzucić z siebie ciężar, zamiast zauważyć, że utopiliśmy się w obojętności i cyfrach. Jaki świat będzie widzieć dzisiejsza 13-latka, jeśli ktokolwiek wyceni jej ciało i niewinność na milion czy sto tysięcy? My, konserwatyści, wiele mówimy o zmianach i ich konsekwencjach. Czy naprawdę nie powinniśmy dostrzegać przyczyn problemów jeszcze głębiej i widzieć w tym naszej słabości? Nie mówmy cyframi. Język także zmienia naszą rzeczywistość. Przegrywamy na froncie odpowiedzialności.

Moją wątpliwość budzi także ocena wyroku sądu. W opinii redaktora Michalkiewicza egzekwowanie odszkodowania od Towarzystwa Chrystusowego, zamiast księdza jest "bolszewizmem", podobnym do karania PKP za gwałt maszynisty. Co do zasady – z pewnością. Natomiast mamy do czynienia z konkretnym przypadkiem. Czy maszynista-gwałciciel nadal byłby chronionym członkiem spółki? Myślę, że nie. A w opisywanym przypadku, ksiądz-gwałciciel nadal pozostał duchownym. W najlepiej pojętym interesie Kościoła jest oczyszczać się ze zbrodniarzy. Skoro Dom Zakonny Towarzystwa Chrystusowego wziął go w obronę, jako członka społeczności, to konsekwencją musi być także współodpowiedzialność. Jak w spowiedzi – zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu. Czy aż tak mało mamy chrześcijaństwa w chrześcijaństwie?

Zgodzę się, że wyrok będzie miał dalsze konsekwencje, a precedens będzie wykorzystywany przez chciwych i nieuczciwych oraz wrogów Kościoła. Co to oznacza? Odpowiedzialność. Sędziów – za sprawiedliwe wyroki, dorosłych – za dzieci, katolików i księży – za Kościół, publicystów – za słowa. To trudna droga, ale to właśnie tę ścieżkę powinniśmy wybrać. Nie patrzmy na wszystko cyframi, żeby nigdy nie stanąć jak Judasz, spoglądając na 30 srebrników w dłoni, za które sprzedał więcej, niż mógł sobie wyobrazić. Jeśli nie będziemy ludźmi, to kim?

Fot. Agnieszka Radzik


wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.