czwartek
| 24 stycznia 2019

Już za chwilę, za moment, będziemy hucznie świętować Nowy Rok… no właśnie. Hucznie? Otóż chyba nie bardzo, a już na pewno nie w największych miastach Polski. Powód? Zwierzątka "bojące się" petard.

O tym, że w Warszawie od lat rządzą władze, którym najbardziej idiotyczne pomysły, ale mające łatkę "postępowych" nie są w stanie wydać się niemądre – wiemy. Nowy prezydent nie zawiódł i już potwierdził, że w tym roku "Warszawa nie strzela".

Podobnie Jurek Owsiak zapowiedział, że jednak nadchodzące "Światełko do nieba" obejdzie się bez fajerwerków, chociaż dzień wcześniej starał się bronić "tradycji" WOŚP.

O tym, że inne duże polskie miasta "papugują" stolice i zachodnioeuropejskie aglomeracje też zdążyliśmy się już przekonać. Na liście miast odchodzących od pokazu pirotechnicznego znalazły się m.in. Kraków, Gdańsk, Wrocław, Białystok czy Toruń.

Ciekawy jest fakt, że ze stanowiskiem lewicy, liberałów i wyznawców wszystkiego, co jest "eko" zgadzają się politycy Prawa i Sprawiedliwości. Post, taki jak ten, który wrzuciła rzecznik partii, wpisuje się w absurdalną kampanię na rzecz "ochrony zwierząt".

Niewątpliwie powodem zajęcia takiego stanowiska przez panią rzecznik jest zamiłowanie Jarosława Kaczyńskiego do zwierząt. Chciałabym jednak zauważyć, że sylwester jest jeden raz w roku. JEDEN RAZ. Jeden raz w roku "łaskawe" władze dają też obywatelom możliwość sięgnięcia po materiały pirotechniczne i podziwianie feerii wybuchów na niebie. Strzelanie trwa zazwyczaj 10 minut, więc chyba raczej nie przypomina to wojny.

A tak pół żartem, pół serio - skoro trwa kampania na rzecz „ochrony zwierząt” ze wszystkich stron sceny politycznej, to może ktoś z bardziej nadgorliwych polityków zechce przypodobać się odpowiedniej osobie i zgłosi projekt zakazujący fajerwerków? Przy okazji można zakazać burzy, grzmotów i hałasu na budowie. Przecież one też mogą wystraszyć zwierzątka. Czemu nie? Przecież wszystko jest możliwe.

Moim zdaniem winę za "lęki" zwierząt ponoszą właściciele. Powinni zabierać je na pokazy fajerwerków, a nie zostawiać same w domu na ten czas. Oswoić, tak jak się to robi z jazdą samochodem, ale to wymaga czasu i zainteresowania. Rozumu. Dobry przykład na tle tego całego niepotrzebnego zamieszkania dał, o dziwo, Janusz Korwin-Mikke.

Obecna sytuacja to sztuczny problem, który sami stworzyliśmy, a teraz nad nim debatujemy i wyciągamy cały arsenał sposobów na jego zwalczenie. Zupełnie jak w komunizmie, który też walczył z problemami o podobnej genezie. Zastanawiające jest tylko, czy nie lepiej pochylić się nad sprawami, które mają wpływ na nasze codzienne życie, a nie na te 10 minut, gdy odpalamy fajerwerki?

Fot. Pixabay

Opublikował:
Magdalena Siemienas
Author: Magdalena Siemienas
O Autorze
Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Swoje hobby powoli zamieniam w pracę. Uwielbiam historie o zwykłych ludziach, którzy robią niezwykłe rzeczy.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.