poniedziałek
| 11 listopada 2019

Ludzie żądają darmochy, a partie muszą spełnić ten postulat, jeśli chcą wygrać wybory.

Pamiętne obietnice Lecha Wałęsy oferujące każdemu Polakowi 100 milionów (starych) złotych nie zostały spełnione, choć w pewnym sensie miały uzasadnienie. Miała to być zapłata Polakom za pracę na rzecz państwowych przedsiębiorstw, które zostały sprywatyzowane i właśnie kwota ta miała zostać wypłacona w formie bonu prywatyzacyjnego. Nigdy do tego nie doszło. Może przez to Wałęsa już w 1995 roku przestał pełnić funkcje polityczne. Niestety, w przypadku PiS sprawa wygląda zupełnie inaczej: ta partia spełnia swoje coraz bardziej szalone obietnice.

Polska wersja państwa dobrobytu

Programy wyborcze większości ugrupowań politycznych przed zbliżającymi się październikowymi wyborami parlamentarnymi nie napawają optymizmem. Po doświadczeniach PiS wszyscy planują zwiększyć socjal, bo wiedzą, że ten numer na Polaków działa. Każda partia chce przecież skorzystać ze skutecznej metody pozyskiwania wyborców, by wprowadzić swoich przedstawicieli do parlamentu. Dlatego prześcigają się w obietnicach, których efektem byłoby jeszcze większe rozdmuchanie państwa opiekuńczego. Nikt nie bierze pod uwagę, że utrzymujący cały ten system przedsiębiorcy mogą już nie unieść tego ciężaru na swoich zapracowanych barkach.

– 500 plus jest realną pomocą dla ludzi potrzebujących, ale najwięcej skorzystały banki (przeważnie zagraniczne), bo to przez nich przechodzą te pieniądze, markety, bo tam ludzie je wydają

– uważa dr Dariusz Grabowski, ekonomista, który startuje z Koalicji Polskiej.

Już wiemy, że program Rodzina 500 plus nie działa. Tzn. działa, ale nie w taki sposób, jak zostało to oficjalnie przedstawione. Nie poprawia tragicznej sytuacji demograficznej Polski. Ale choć oficjalnie się tego nie mówi, to nie jest to program do zwiększenia dzietności, tylko do wygrywania wyborów. Dlatego przed tymi wyborami PiS idzie jeszcze dalej. Najpierw 500-złotowy zasiłek rozszerzono także na każde pierwsze dziecko. Poza tym w 2021 roku większość emerytów ma dostać dwie trzynastki, a rolnicy mają otrzymywać pełne dopłaty do hektara. W budżecie zaplanowano podwyżki także dla urzędników i nauczycieli. Co więcej, na koniec przyszłego roku płaca minimalna ma wynieść 3000 zł brutto, a na koniec 2023 roku – 4000 zł brutto. Prezes Jarosław Kaczyński nie ukrywa, że celem PiS jest "budowa polskiej wersji państwa dobrobytu", a poseł PiS Waldemar Andzel powiedział nawet w radiowej Jedynce, że to jeszcze bardziej… rozkręci gospodarkę. Czy rzeczywiście?

Policzmy. W 2015 roku, kiedy PiS przejmowało władzę, płaca minimalna wynosiła 1750 zł brutto, czyli 1286 zł netto. Oznaczało to koszt dla pracodawcy na poziomie 2113 zł, z czego państwo otrzymywało 827 zł. Na koniec 2020 roku płaca minimalna ma wynieść 3000 zł brutto. Po uwzględnieniu podwyżki kosztów uzyskania przychodów i obniżenia stawki w PIT z 18% na 17% oznacza to, że w ciągu tych 5 lat pracodawca dołoży do tego interesu 71%, a pracownik i państwo zyskają po 71%. Jednym słowem, wzrost płacy minimalnej to przede wszystkim podwyżka opłat i kosztów dla przedsiębiorców. Później ma być jeszcze gorzej. Jak wyliczył libertarianin Jacek Sierpiński,

"podniesienie minimalnego wynagrodzenia do 4000 zł brutto będzie oznaczało, że pracodawca będzie musiał ponieść na minimalnie zarabiającego pracownika koszty wyższe o 2100 zł miesięcznie niż obecnie. Oznacza to, że na ok. 1,5 mln pracowników otrzymujących płacę minimalną przedsiębiorcy będą musieli ponieść koszty wyższe o ok. 37,8 mld zł rocznie niż obecnie".

Zdaniem Cezarego Kaźmierczaka, szefa Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, możliwe skutki tego pomysłu PiS to m.in. wysoka inflacja, wzrost bezrobocia, upadek najsłabszych firm i zmniejszenie aktywności gospodarczej Polaków. A jak słusznie zauważył poseł Robert Winnicki, prezes Ruchu Narodowego (jedynka Konfederacji w Białymstoku), przy takim tempie inflacji, jakie serwuje nam PiS, za kilka lat z 500 plus zostanie 200 zł. Dr Sławomir Mentzen, jedynka Konfederacji w Pomorskiem, wieszczy natomiast masowe bezrobocie, ogromny wzrost zadłużenia i gwałtowne podniesienie podatków. Inni eksperci – jak dr Marcin Kędzierski, ekonomista, główny ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego – w podnoszeniu płacy minimalnej przez PiS doszukują się ukrytych intencji polegających na wymuszeniu przyspieszenia w ten sposób automatyzacji produkcji oraz próby zmuszenia przedsiębiorców do zwiększenia stopy inwestycji prywatnych. Wydaje się jednak, że przyczyna jest jedna: polityczno-wyborcza. Chodzi głównie o wyborczy poklask ze strony ludzi najmniej zarabiających.

Wypuszczono dżina z butelki

Także opozycja obiecuje coraz więcej socjalu. Adrian Zandberg, lider Lewicy Razem, chce, by leki na receptę kosztowały maksymalnie 5 zł. Ponadto Lewica proponuje m.in. 2700 zł płacy minimalnej, emeryturę i rentę obywatelską na poziomie 1600 zł czy milion mieszkań w ciągu 10 lat. Robert Biedroń obiecywał wcześniej wzrost płacy minimalnej do 2700 zł w 2020 roku i 3265 zł w 2022 roku. PSL zaproponowało 50 tys. zł początkowego wkładu od państwa na wzięcie kredytu na własne mieszkanie przez młodych oraz wzrost nakładów na służbę zdrowia. Z kolei Koalicja Obywatelska obiecuje podwyższenie płacy minimalnej do 50% średniej krajowej, premię emerytalną od 10 do 20 tys. zł, czek opiekuńczy, płatny urlop dla ojców i "darmowy" Internet.

Jednak analizowanie programu PO (KO) w ogóle jest bezprzedmiotowe. To najbardziej niewiarygodna formacja na polskiej scenie politycznej. O ile różne partie w mniejszym czy większym stopniu zrealizowały swój program wyborczy po dojściu do władzy, to PO zrobiła wszystko na odwrót. Zamiast obiecywanych obniżek podatków (pamiętne 3 x 15%) wprowadziła podwyżki. Zamiast uwolnienia energii Polaków – nowe regulacje, które jeszcze bardziej tłamsiły tę energię itd. Ale nawet jeśli spojrzeć bliżej na ich program, to bardzo łatwo wytknąć im oczywiste błędy. Nie da się jednocześnie zrealizować sprzecznych postulatów! Otóż na stronie 92 programu KO napisano:

"Zobowiązujemy się, że do 2030 r. wyeliminujemy węgiel w ogrzewaniu domów i mieszkań, do 2035 – w ogrzewaniu systemowym, a do 2040 – w całej energetyce".

Z kolei na stronie 97 możemy przeczytać, że

"Nie będziemy zamykać kopalń, dopóki będzie w nich węgiel, a koszty wydobycia pozwolą na utrzymanie godnego życia górników i ich rodzin. Nie będziemy zamykać elektrowni węglowych, dopóki będą w stanie pracować".

Ponadto Sierpiński wskazuje na oderwanie od rzeczywistości polityków PO, którzy obiecują "darmowy" Internet dla osób do 24. roku życia, mimo że praktycznie każde gospodarstwo domowe ma do niego dostęp.

"Wypuszczono dżina z butelki. Ściganie się o to, kto obieca i ewentualnie da więcej wybranym grupom – rodzicom, emerytom, młodym – pieniędzy zabranych z kieszeni reszty społeczeństwa, między innymi z mojej, trwa"

– komentuje Sierpiński na FB. Bo żeby coś komuś dać, to najpierw komu innemu, albo i tym samym osobom trzeba to odebrać. Inni analitycy straszą, że w Polsce będziemy mieli kolejną Wenezuelę czy Zimbabwe, a może i Koreę Północną.

Ratunkiem Konfederacja

Jedynie postulaty Konfederacji Wolność i Niepodległość są nastawione na wycofywanie się państwa z różnych dziedzin poprzez pozostawienie większych sum pieniędzy w kieszeniach przedsiębiorców, pracowników, konsumentów i pozostałych podatników. Formacja chce m.in. zniesienia podatków dochodowych oraz wprowadzenia dobrowolności w opłacaniu ZUS.

– Jesteśmy też przeciwni podatkowi dochodowemu, bo jest to kara za wykonaną pracę. Im więcej ktoś pracuje, tym więcej mu się zabiera. To niesprawiedliwe i wysoce demoralizujące dla ludzi

– uważa Roman Łambucki, lider wałbrzyskiej listy wyborczej Konfederacji.

Zdaniem polityków Konfederacji podatki powinny być niskie i proste. Ponadto formacja chce wstrzymać masową imigrację, co wraz z obniżką podatków wywoła naturalne, rynkowe (a nie sztuczne, przymusowe, jak to robi PiS) podnoszenie się wynagrodzeń.

– Obliczyliśmy, że każdy, nawet zarabiający płacę minimalną zarobi o tysiąc złotych więcej. To program tysiąc plus dla każdego pracującego – niezależnie, czy ma dzieci, czy nie. Nasz program gwarantuje, że Polacy zaczną w końcu zarabiać więcej

– mówi Marcin Sypniewski, lider bydgoskiej listy Konfederacji.

Istotnym punktem programu Konfederacji jest też postulat wypowiedzenia unijnego pakietu energetyczno-klimatycznego, który już teraz powoduje dramatyczny wzrost kosztów wytwarzania energii elektrycznej w Polsce, co przekłada się na podnoszenie jej cen. Byłoby to korzystne nie tylko dla przeciętnego Polaka, ale i dla państwa, i dla konkurencyjności gospodarki. W skali całego kraju chodzi o kwoty rzędu kilkunastu miliardów złotych rocznie. Niestety, dopóki jesteśmy członkiem Unii Europejskiej, Bruksela nie wyrazi na to zgody. Podobnie jak nie zgodzi się na zmniejszenie akcyzy nakładanej na paliwa, czego również domagają się przedstawiciele Konfederacji. Jednak jeśli nie jest możliwa zmiana w tym zakresie, to przynajmniej należy o tym głośno mówić, by uświadomić ludziom, że za drożyznę w wielu dziedzinach odpowiedzialni są eurokraci.

– Ci, którzy nie lubią polityków i nie ufają im, powinni zagłosować na nas. Nasz program to państwo, które najmniej jak to możliwe gnębi obywateli i pozwala im korzystać z owoców ich własnej pracy

– zaznacza Dobromir Sośnierz, pierwszy na liście Konfederacji w Katowicach.

Czy sensownym programem Konfederacja przekona wystarczającą liczbę wyborców, by jej przedstawiciele za miesiąc trafili do parlamentu? Socjalne obietnice konkurentów politycznych tej formacji dla wielu Polaków mogą być bardziej atrakcyjne, by na nich oddać głos.

Fot. Agnieszka Radzik

Opublikował:
Tomasz Cukiernik
Author: Tomasz Cukiernik
O Autorze
Z wykształcenia prawnik i ekonomista, z wykonywanego zawodu – publicysta i komentator gospodarczy, a z zamiłowania – podróżnik. Autor czterech książek (m.in. „Dziesięć lat w Unii” i „Socjalizm według Unii”) oraz około tysiąca artykułów opublikowanych w polskiej prasie i Internecie.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.