poniedziałek
| 14 października 2019

Kiedy w 2008 roku wraz z kompanem dotarliśmy do nielegalnej kopalni złota w wenezuelskiej selwie, jeden z "górników" zapytał, czy jesteśmy z USA. Zdziwiłem się tym pytaniem i odparłem, że nie. – W takim razie oprowadzę was po kopalni. Gdybyście byli Amerykanami, to bym was nie wpuścił – powiedział Wenezuelczyk. W ten sposób po raz pierwszy zetknąłem się z taką otwartą nienawiścią wobec USA. Czy było to uzasadnione?

Najpierw ekonomiści od brudnej roboty za pomocą łapówek lub gróźb przekonują przywódców biednych krajów, by przyjmowali kredyty od Banku Światowego, Międzyamerykańskiego Banku Rozwoju czy amerykańskiej agencji pomocowej USAid, za które amerykańskie firmy wybudują w danym kraju mniej lub bardziej potrzebną infrastrukturę (drogi, elektrownie i sieci energetyczne, porty, lotniska itd.). W rezultacie państwa te wpadają w pułapkę zadłużenia, co stanowi gwarancję ich późniejszej lojalności wobec USA. Wtedy Waszyngton wykorzystuje je pod względem politycznym (np. poparcie w ONZ), gospodarczym (dostęp do ropy naftowej i innych surowców) czy militarnym (budowa baz wojskowych).

Morderstwa CIA

Zastanówmy się, kto zyskuje na tych transferach? W pierwszej fazie tego procederu płacą podatnicy amerykańskim koncernom, by te wybudowały jakąś infrastrukturę w kraju Trzeciego Świata (pamiętajmy, że Bank Światowy nie jest żadnym bankiem, a międzyrządową instytucją finansową utrzymywaną przez podatników). Tracą amerykańscy (i nie tylko) podatnicy, zyskują koncerny i kraje Trzeciego Świata (wąska grupa lokalnych polityków i nieco gospodarka). W drugiej fazie jednak te kredyty trzeba spłacać – tracą podatnicy krajów Trzeciego Świata, zyskują kredytodawcy. Okazuje się też, że ta infrastruktura nie była taka dobra i tak potrzebna. W trzeciej fazie zyskują amerykańscy politycy, którzy za pomocą szantażu niespłacanych kredytów zyskują "sprzymierzeńca" w postaci polityków biednego kraju na forum międzynarodowym i znowu koncerny, które dostają nowe kontrakty w tym kraju. Ale z tej pętli nie ma już drogi odwrotu.

Cały ten proceder opisuje John Perkins w swojej książce pt. "Hitman. Nowe wyznania ekonomisty od brudnej roboty". Autor sam był takim ekonomistą. Pisze, że nie wszyscy przywódcy dają się łatwo skorumpować, nie zamierzają słuchać USA i nadal prowadzą własną politykę. Wtedy do akcji wkracza CIA. To CIA – jak czytamy na stronach książki – doprowadziła do zamachu stanu w Iranie, by władzę przejął proamerykański szach Mohammad Reza Pahlawi. To CIA obaliła prezydenta Gwatemali Jacoba Árbenza Guzmána i prezydenta Hondurasu Manuela Zelayę. Perkins nie ma wątpliwości, że to CIA stała też za zamordowaniem prezydenta Ekwadoru Jaime Roldosa Aguilery i przywódcy Panamy Omara Torrijosa Herrery, którzy nie ugięli się pod żądaniami USA i korporacjokracji (która opiera się na trzech fundamentach: ogromnych korporacjach, międzynarodowych bankach i współpracujących z nimi rządach). To także CIA miała przygotować nieudane zamachy stanu na prezydenta Wenezueli Hugo Chaveza, prezydenta Ekwadoru Rafaela Correę czy prezydenta Seszeli France-Alberta Renégo.

Może to wszystko jest niemoralne, nieetyczne i niesprawiedliwe. Z pewnością nie można tego usprawiedliwiać. Ale niestety, taka jest polityka i tak działa ludzkość od zarania dziejów. Każde plemię czy państwo chce podbić sąsiada, a potem dominować w całym regionie, kontynencie, by na końcu opanować (znany) świat. Jednak trzeba zdać sobie sprawę, że życie nie jest sprawiedliwe, państwa ani ludzie nie są sprawiedliwi ani uczciwi. Świat to wojna każdego z każdym. I nie jest to tylko sytuacja, w jakiej – według Thomasa Hobbesa – pierwotnie znajdował się człowiek. Każde imperium chce zagarnąć jak najwięcej. Tak działał Aleksander Wielki, Napoleon, Hitler i Stalin. Tak było za czasów imperium rzymskiego i osmańskiego, kolonialnych podbojów hiszpańskich, brytyjskich, francuskich czy japońskich. Dokładnie to samo robią Amerykanie. Stali się imperium i dzięki temu czerpią profity poprzez wysysanie soków z gospodarek całego świata, utrudniając wielu z nich wyjście z biedy. Dlaczego w przypadku USA w XX i XXI wieku miałoby być inaczej? Czy Polacy, Tajowie albo Paragwajczycy robiliby co innego, mając do dyspozycji siłę militarną i gospodarczą, jaką teraz mają Amerykanie? Oczywiście że robiliby to samo!
Najważniejsze, by być świadomym tego, że tak wygląda polityka międzynarodowa nie tylko w przypadku USA, ZSRR, III Rzeszy, komunistycznych Chin czy Izraela. Tak działają państwa demokratyczne! W przeciwnym wypadku sami siebie okłamujemy i oszukujemy. Najbardziej sprawiedliwym rozwiązaniem byłaby gra w otwarte karty. Jednak wtedy ludzie z krajów podbijanych, kolonialnych, zależnych wyszliby masowo na ulice. A przecież nikomu nie zależy na tym, by niewolnicy się buntowali.

Dobry hegemon?

Perkins pracował m.in. w Indonezji, Iranie, Arabii Saudyjskiej, Panamie, Ekwadorze i Kolumbii. Twierdzi, że od samego początku miał dylemat i targały nim sprzeczne uczucia. Był przeciwny wykorzystywaniu krajów Trzeciego Świata przez USA i mówił, że swoją pracę darzy coraz większą niechęcią. Na kartach książki autor daje nawet do zrozumienia, że kiedy już dowiedział się i zrozumiał, o co chodzi w jego pracy, chciał niejako zniszczyć ten system "od środka". Swoje zajęcie określił nawet słowami "handlarz niewolników', niewolnikami nazywając ciężko pracujących i niewiele zarabiających mieszkańców biednych krajów, którzy w ten sposób spłacają zadłużenie wobec amerykańskich instytucji. Pracując w korporacji MAIN, Perkins nie wahał się jednak przez lata pisać fałszywych prognoz byle tylko nadal wykonywać swoją wysoko płatną pracę, a nawet szybko awansować.

Co więcej, choć się od tego na łamach książki wielokrotnie odżegnuje, to ewidentnie widać, że autor skłania się bardziej do lewicowych niż do wolnościowych rozwiązań. Zdecydowanie woli demokratycznych prezydentów, takich jak nieudaczny Jimmy Carter niż republikańskich, jak Ronald Reagan czy obaj Bushowie. Źle wypowiada się o braciach Koch, miliarderach propagujących wolny rynek. Jest także zwolennikiem teorii globalnego ocieplenia wywołanego przez człowieka oraz takich rozwiązań, jak małżeństwa jednopłciowe, przywileje dla kobiet czy mniejszości etnicznych, a nawet przywilejów pracowniczych, jak gwarancja zatrudnienia, płaca minimalna, ubezpieczenia zdrowotne i emerytalne czy publiczna służba zdrowia. Pisze też o "sprawiedliwych podatkach", "sprawiedliwych płacach" i lepszych warunkach socjalnych.

Lektura książki przede wszystkim pozwala uświadomić polskim czytelnikom, jakim naprawdę krajem są Stany Zjednoczone. Ten wyidealizowany obraz obowiązujący w Polsce ma niewiele wspólnego z rzeczywistością, co rozumiał poszukiwacz złota z Wenezueli. I jest to tym bardziej aktualne teraz, gdy Waszyngton – według politycznej propagandy aktualnie rządzącego obozu – ma bronić nas przed wszelkim złem tego świata i kolejne oddziały amerykańskiego wojska są zapraszane na polską ziemię. Książka pozwala też uzmysłowić, że prezydent Reagan nie pomagał "Solidarności" dlatego, że lubił ten ruch albo w imię szerzenia wolności na świecie, lecz w ramach walki z drugim hegemonem w postaci ZSRR, czyli wyłącznie dlatego, że to było w interesie Waszyngtonu. Teraz kiedy ZSRR już nie istnieje, Waszyngton wszelkimi środkami zwalcza innego konkurenta, czyli Chiny (m.in. blokując angażowanie się Polski w Nowy Jedwabny Szlak).

Ale skoro amerykańskie państwo poprzez USAid, Bank Światowy czy MFW i CIA trzyma w mocnym uścisku zadłużone kraje świata, to co można powiedzieć o samych Stanach Zjednoczonych, które są najbardziej zadłużonym krajem? Dług publiczny USA w tym roku przekroczył niewyobrażalną sumę 22 bilionów dolarów. Czy w takim razie kredytodawcy będący częścią korporacjokracji również kontrolują amerykański rząd, który jest na ich pasku? Odpowiedź jest jednoznaczna, a swój mały kamyczek przyłożył do tego także John Perkins.

John Perkins, Hit Man. Nowe wyznania ekonomisty od brudnej roboty, Studio Emka, Warszawa 2017.

Fot. Agnieszka Radzik

Opublikował:
Tomasz Cukiernik
Author: Tomasz Cukiernik
O Autorze
Z wykształcenia prawnik i ekonomista, z wykonywanego zawodu – publicysta i komentator gospodarczy, a z zamiłowania – podróżnik. Autor czterech książek (m.in. „Dziesięć lat w Unii” i „Socjalizm według Unii”) oraz około tysiąca artykułów opublikowanych w polskiej prasie i Internecie.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.