sobota
| 14 grudnia 2019

Brytyjski sędzia i wielki autorytet w dziedzinie prawa, sir James Munby, przejdzie do historii z co najmniej dwóch powodów. To on ZMUSIŁ zgwałconą nastolatkę do poddania się aborcji – wbrew jej woli. "Wola" jej się zmieniła dopiero po tym, jak poddano ją intensywnemu praniu mózgu, żeby przestała przeszkadzać. Ten sam sędzia Munby, pełniący wysokie funkcje w brytyjskim sądownictwie, oznajmił zlewaczonemu społeczeństwu podczas przemówienia na uniwersytecie w Liverpoolu: "Upadek tradycyjnego modelu rodziny powinien być witany z radością". Bez emocji opowiadał o tym, jak to w nowoczesnej rodzinie dzieci mogą mieć w domu nawet trójkę rodziców, i że to nie problem.

Martin Duberman to amerykański historyk, działacz walczący o prawa gejów. Z pochodzenia – nie uwierzycie! – Żyd. Dubermana niedawno wzięło na sentymenty. Ma wiele ciepłych słów dla działającej kilkadziesiąt lat temu organizacji Front Gejowskiego Wyzwolenia. "Oni dokonali tego, czego większość z nas zrobić nawet nie próbowała. Nazwali po imieniu to jak mogłaby wyglądać wizja lepszego społeczeństwa". A na czym miałaby się opierać ta wizja "lepszego społeczeństwa"? Żydowski działacz wymienia jego cechy, w tym między innymi: "jawną antyreligijność, antykapitalizm, antypatriarchat i WALKĘ Z TRADYCYJNYM (NUKLEARNYM) MODELEM RODZINY". Jak pisze cytująca Dubermana inna żydowska aktywistka LGBT, Masha Gessen (jej wypowiedzi cytowałem obszernie w poprzednim artykule): "wizja Frontu Gejowskiego Wyzwolenia zakładała, że ludzka płciowość ma stać się przeżytkiem i niemodną koncepcją, a przyjaźń, seks i miłość zostałyby rozdzielone". No pewnie, że rozdzielone, bo przecież po co komuś małżeństwo, w którym znajdzie wszystkie te trzy cechy. Po co mężowi żona, którą będzie kochał, do której będzie odczuwał namiętność i którą będzie zarazem lubił i miło spędzał z nią czas. Rozdzielić w cholerę. A najlepiej dawać mandaty tym, którzy będą próbowali łączyć któreś z tych cech w jakichkolwiek konfiguracjach. Inną osobę masz kochać, inną masz lubić, a z inną się parzyć w krzakach. Czemu? Bo tak. Bo tak zakłada "wizja lepszego społeczeństwa" według Gejowskiego Frontu, podziwiana przez Żydów – Dubermana i Gessen. Co więcej, Duberman narzeka na to, że dzisiejsze lewactwo jest... za mało radykalne. "Ale lubię myśleć, że może uda się otworzyć oczy większej liczbie osób, i radykalne grupy, dziś jeszcze małe, rozrosną się i staną się wpływowe" – rozmarzył się żydowski homoseksualista.

Niejaka Shulamith Firestone (a właściwie: Feuerstein) była taką właśnie radykalną feministką, reprezentującą nurt, za którym tęskni Duberman. Muszę dodawać, że pani Shulamith to również Żydówka? W każdym razie pani Feuerstein, miłośniczka marksizmu, dążyła do takiej przyszłości, w której (między innymi dzięki technologii) kobiety będą... "wyzwolone z rodzenia dzieci", a wszyscy będą wyzwoleni z życia w tradycyjnej rodzinie, z ojcem i matką. Twierdziła: "Nie możemy dłużej usprawiedliwiać utrzymywania dyskryminującego klasowego systemu płciowego, tłumacząc go prawami natury". Co konkretnie miała na myśli? Cóż, ciążę i poród nazywała jednym słowem: "barbarzyństwo". A jedna z jej przyjaciółek porównywała poród do "srania dynią". Shulamith dążyła do swojej wizji świata, w której kobiety już wcale nie rodzą, a dzieci rozwijają się w specjalnych butelkach. Pisała w jednej ze swoich przełomowych książek: "Specjalna więź pomiędzy kobietą a dzieckiem jest powszechnie znana. Ja jednak twierdzę, że natura tej więzi to nic więcej niż SYSTEM WZAJEMNEJ OPRESJI". Proszę nie regulować odbiorników, dobrze przeczytaliście.

Miała złe doświadczenia w swojej ortodoksyjnie żydowskiej rodzinie, gdzie ojciec kazał jej ścielić łóżko brata "bo jest dziewczynką". Dlatego postanowiła podjąć świętą misję spierdolenia instytucji tradycyjnej rodziny całemu światu. Bo ona miała ojca prostaka, nie szkodzi, że miliardy ludzi mają normalnych ojców – pani feministka chce pociągnąć wszystkich za sobą na dno. Jakie to charakterystyczne dla tego "postępowego" środowiska... Im bardziej zgłębiam temat, tym silniejsze odnoszę wrażenie, że to wszystko, całe to szaleństwo, rodzi się z głębokich kompleksów. A o szaleństwie wspominam nie przez przypadek – Żydówka Shulamith Firestone, jak się okazało, cierpiała na bardzo poważnie zaburzenia psychiczne i była leczona w szpitalu psychiatrycznym. Zmarła w wieku 67 lat, w roku 2012. Jej zwłoki leżały na podłodze przez tydzień, dopóki odór nie zaalarmował sąsiadów. Wcześniej nikt się nią nie zainteresował. Decyzja o nie założeniu tradycyjnej, nuklearnej rodziny, jak się okazało ma swoje minusy.

Myślicie, że opisałem wyżej po prostu jakąś niegroźną wariatkę, której opinie nie mają żadnego znaczenia i nie ma sensu się nią zajmować? Więc bardziej się mylić nie możecie. To jedna z gwiazd ruchu feministycznego, wielki autorytet, wręcz idolka. Kształtująca – mimo choroby psychicznej! – opinię kolejnego pokolenia lewaków. Taka na przykład Susan Faludi, kolejna żydowska feministka (sorry, ja im pochodzenia nie wybieram, piszę jak jest). Sama (córka Żydówki, która pod koniec życia zmieniła płeć) zasłynęła między innymi wydaniem książki, w której biadoli, że po ataku terrorystycznym na World Trade Center, wytworzył się... klimat niesprzyjający kobietom, bo kobiety znowu musiały się poczuć słabsze i pełniące drugoplanowe role na tle mężczyzn, których zadaniem jest bronić je przed atakami. Poważnie, takie psycholki kształtują opinię publiczną w Stanach Zjednoczonych! Oto dlaczego marksizm JEST zbrodniczą ideologią. Wyżera mózgi. W każdym razie, Faludi pisze o swojej rodaczce Feuerstein w magazynie The New Yorker: "Pomogła stworzyć nowe społeczeństwo". Faludi kończy swój długi artykuł o życiu Feuserstein cytatem z jej siostry: "Była wzorem dla żydowskich kobiet i dziewczyn na całym świecie. Miała dzieci – bo wpłynęła na życie tysięcy kobiet. Jestem tym kim jestem, i wiele kobiet jest tym kim jest, ze względu na Shulamith".

Inna żydowska dziennikarka, Emily Chertoff, pisząca dla lewackiego magazynu "The Atlantic" (którego szef, Jeffrey Goldberg, też Eskimosem nie jest), pisała o Firestone tak: "Chciała wyeliminować następujące rzeczy: role płciowe, seks mający służyć płodzeniu dzieci, płciowość, dzieciństwo (!!! – dop. RP), monogamię, macierzyństwo, instytucję rodziny, kapitalizm, rząd, a szczególnie ciążę i poród. Chciała zmechanizować reprodukcję ludzkości. (...) To zaskakujące jak wiele jej pomysłów staje się dziś rzeczywistością. (...) Była radykalną materialistką, ale w swoim zapale przypominała świętą lub męczennicę". Następna żydowska feministka (tak, ta lista się nie kończy), Phyllis Chesler, pożegnała tę chorą psychicznie kobietę słowami: "Zniknięcie tak błyszczącej i wspaniałej gwiazdy jest bardzo bolesne. Jej dorobek będzie inspirował kobiety, by stawały się odważne, by rozumiały, że heroizm to nasza jedyna alternatywa. Niech odpoczywa w pokoju, niech pamięć o niej będzie błogosławiona". Sama Chesler w młodości działała w... socjalistyczno-syjonistycznej organizacji HaShomer Hatzair. Kolejna feministyczna gwiazda i pisarka, Naomi Wolf (pochodzenia nie wypomnę już tylko z litości), która doradzała m.in. Billowi Clintonowi i publikuje m.in. w "The Guardian", napisała o twórczości Firestone: "Nikt nie może zrozumieć ewolucji feminizmu, bez przeczytania tego radykalnego dzieła, będącego punktem zwrotnym".

Chcę więc wyraźnie zaakcentować – ta biedna, agresywna, chora psychicznie kobieta, nie jest jakimś izolowanym przez lewicę przypadkiem, lecz AUTORYTETEM, na który powołują się kolejne pokolenia niszczycieli normalnej, tradycyjnej rodziny, złożonej z ojca, matki i ich dzieci. To jest w ścisłym mainstreamie, a nie w jakimś zakurzonym undergroundzie. To bardzo realne zagrożenie, którego nie widać gołym okiem, bo nikt nie chce mu się przyglądać i analizować, żeby nie dostać łatki oszołoma. Na efekty takiej – skupiającej się na rozwaleniu instytucji rodziny i płciowości – propagandy, nie trzeba, niestety, długo czekać. Lewacy dzięki takiemu cichemu przyzwoleniu społeczeństwa zaczynają się rozzuchwalać. W Stanach głośno było o nauczycielu, niejakim Luisie Davila Alvarado, który odrzuca formę "Mr" od mister, czyli: "pan", i chce żeby tytułowano go: "Mx", od "Mix" – tego chyba tłumaczyć na polski nie trzeba. I ten właśnie nauczyciel, uczący przedmiotów ścisłych, rozdał dzieciom w szkole broszury, które pytały dzieci, jak identyfikują się płciowo, i co je pociąga – emocjonalnie i seksualnie. Oczywiście odbyło się to bez pytania rodziców o zgodę na taką piorącą mózgi propagandę. Jakby tego było mało, w Kalifornii Państwowa Rada Edukacji rozpisała dla szkół wytyczne, z których wynika, że dyskusje na temat tożsamości płciowej powinno się prowadzić już od... przedszkola.

Do czego prowadzi idiotycznie pojmowana "tolerancja", najlepiej pokazuje przykłada Jaya Kecka i jego 14-letniej córki. Mężczyzna pisał, że jego dziecko nigdy nie przejawiało żadnych męskich czy chłopięcych zachowań, zachowywała się jak typowa dziewczynka, z jedną tylko różnicą – okazało się, że cierpi na autyzm. Miała problemy z nawiązywaniem znajomości. Pewnego dnia udało jej się poznać w szkole koleżankę, która ujawniła się jako osoba transpłciowa. Córka Kecka, pod wrażeniem koleżanki, złapała bakcyla, coś jej się przestawiło i nagle sama zadeklarowała, że jest chłopcem urodzonym w ciele dziewczynki. I teraz zaczyna się najlepsze (czyli najgorsze) – szkoła, nie zważając na protesty rodziców i na zaburzenia dziewczynki (o których szkoła od dawna wiedziała) – postanowiła pójść za ciosem i w pełni popierać przekształcenie jej w chłopca. Od tej pory zaczęto się do niej zwracać męskim imieniem i dano jej dostęp do neutralnej płciowo ubikacji. Ojciec zażądał od szkoły, żeby nauczyciele zwracali się do jego córki zgodnie z jej prawdziwym imieniem, odpowiadającym jej płci, i żądał przestania robienia jej wody z mózgu i niweczenia jego wysiłków w dotarciu do niej i wyjaśnieniu, że jej problemy nie mają nic wspólnego z płciowością.

Po czasie okazało się, że szkoła zupełnie zignorowała jego żądania i dalej przerabiała autystyczną dziewczynkę na chłopca. Ponoć szkoła otrzymywała nawet groźby od organizacji chroniącej prawa obywatelskie, a podczas jednej z rozmów córka powiedziała ojcu, że jeden ze szkolnych pracowników społecznych zaproponował jej zabranie jej rodzicom i umieszczenie w zakładzie opieki, bo jego zdaniem rodzice nie okazują jej wsparcia. Nawet badający córkę psycholog powiedział rodzicom, że wprawdzie nie ma wątpliwości, iż jej nagła decyzja o zmianie płci wynika z jej zaburzeń psychicznych i emocjonalnych, ale nie umieści swojej opinii w oficjalnym raporcie w obawie przed konsekwencjami zajęcia takiego stanowiska. Jeśli to ma być ten "nowy, wspaniały świat", to ja już wolę ten "stary i ch**owy".

Na koniec, prorocze słowa Jana Pawła II sprzed prawie 40 lat. "W obecnym momencie historycznym, rodzina jest przedmiotem ataków ze strony licznych sił, które chciałyby ją zniszczyć lub przynajmniej zniekształcić. Sytuacja ogromnej liczby rodzin w różnych krajach jest bardzo skomplikowana, jeśli nie wprost krytyczna: instytucje i ustawy negują w sposób niesprawiedliwy nienaruszalne prawa rodziny i samej osoby ludzkiej, a społeczeństwo – dalekie od służenia rodzinie – gwałtownie atakuje jej wartości i wymagania".

Fot. Agnieszka Radzik/Freepik

Opublikował:
Razprozak
Author: Razprozak
O Autorze
Z wykształcenia dziennikarz, z zamiłowania badacz historii. W wolnych chwilach lubi "troszkę podekomunizować Polskę". Któregoś dnia przestało mu się nie chcieć i zaczął działać. Jego Facebookowy profil (Raz prozą, raz rymem — walczymy z propagandowym reżimem) jest odkryciem roku konserwatywnego Internetu.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.