środa
| 12 sierpnia 2020
Razprozak | 13 grudnia 2019

Lewicy zawsze będzie Mao

Lewicy zawsze będzie Mao

Mao Zedong sam o sobie: "Ludzie tacy jak ja mają obowiązki tylko wobec siebie; nie mamy żadnych zobowiązań wobec innych. Należy kierować się wyłącznie rachubą własnych interesów, nie zaś chęcią podporządkowania się jakimś zewnętrznym kodeksom etycznym lub tak zwanym poczuciem odpowiedzialności. Ludzie tacy jak ja pragną destrukcji, ponieważ po zniszczeniu starego wszechświata powstanie nowy. Czyż to nie lepiej?". O relacjach z matką pisał tak: "Gdy matka umierała, wyjaśniłem jej, że nie mogę znieść widoku jej cierpienia. Chciałem zachować w pamięci piękny obraz matki, dlatego powiedziałem, że chcę przez pewien czas trzymać się z daleka. Mama świetnie rozumiała innych, dlatego się zgodziła. Dzięki temu zawsze miałem i mam przed oczami obraz matki zdrowej i pięknej".

Gdy jako młody komunista zaczął już panować nad ludzkim życiem, o brutalności w której brał udział, mówił: "Czuję rodzaj podniecenia, jakiego nigdy dotąd nie doświadczyłem". O milionach zamordowanych przez jego politykę chłopów i biedaków, którzy poumierali z głodu, mówił: "Ich śmierć może przynieść korzyści. Ich zwłokami można użyźniać glebę". Ze wspomnień jego osobistego lekarza wynika, że Mao miał skłonności pedofilskie – m.in. jako 69-latek zabawiał się w łóżku z... 14-latką. Ten sam lekarz opisał, jak Mao celowo zarażał swoje nastoletnie kochanki chorobami wenerycznymi. Co więcej, zdaniem lekarza, te młode dziewczyny były... zachwycone faktem, że zostały zarażone przez samego przywódcę komunistycznego imperium. Traktowały syfa jako zaszczyt. Kiedy lekarz sugerował mu przyjęcie antybiotyków, żeby nie zarażał kolejnych ofiar, Mao odrzekł: "skoro mnie to nie boli, to nie ma sensu się tym zajmować. Czemu tak się tym ekscytujesz?".

Brytyjski "The Independent" pisał o tym, jak reżim Mao Zedonga prowadził swoją marksistowską rewolucję: "Kara za drobne kradzieże, takie jak kradzież ziemniaka, nawet przez dziecko, obejmowała związanie i wrzucenie do stawu. Rodzice byli zmuszani przez oprawców do zakopania swoich dzieci żywcem, popularne było oblewanie ludzi ekskrementami i moczem, innych podpalano lub odcięto im nos albo ucho. Niektórzy byli zmuszani do pracy nago w środku zimy. Tysiącom mieszkańców zakazano wstępu do pracowniczej stołówki, ponieważ byli za starzy lub chorzy, by być efektywnymi pracownikami, dlatego zostali celowo zagłodzeni na śmierć".

Jak piszą w biografii Zedonga Jung Chang i Jon Halliday, jedną z powszechnie metod uśmiercania więźniów w reżimie chińskiego zbrodniarza było..."rozpruwanie im brzucha i wyciąganie serca". W jednym z listów, tybetański przywódca duchowy (zwany panczenlamą), drugi w hierarchii po Dalajlamie, pisał o dokonaniach reżimu chińskiego przywódcy: "Ludzie są bici, aż krew wypływa im z oczu, uszu, ust i nosa, mają połamane ręce i nogi, często umierają na miejscu." Starcowi nazwiskiem Niu (co oznacza: wół) siepacze Zedonga przewiązali sznurek przez nos, a jego synowi kazali prowadzić ojca na sznurze, jak prowadza się woły. Syn prowadził więc na sznurze ojca, któremu twarz zalewała krew. Znane są historie wymordowana całych rodzin, od najstarszych członków do niemowląt, które były przez komunistów Mao rozrywane na strzępy albo rzucane o ścianę. Mao osobiście obserwował, jak utopiono mężczyznę w beczce ze słoną wodą, a innego zabito oblewając go wrzącym olejem.

Do niezliczonych zbrodni popełnianych przez Czerwoną Gwardię, młodzieżową bojówkę komunistyczną zorganizowaną i dowodzoną przez Zedonga, zaliczyć można to co uczennice szkoły – do której chodziły też dwie jego córki – zrobiły swojej dyrektorce. Najpierw pobiły ją i podeptały, potem polały wrzątkiem i okładały przygotowanymi wcześniej kijami naszpikowanymi gwoździami. Kobieta została zamęczona na śmierć. Mao był zachwycony akcją uczennic. Zapytał najbardziej "bohaterską" z nich:

– Jak masz na imię?

– zapytał najbardziej "bohaterską" z nich.

– Jestem Song Bin-bin

– odpowiedziała.

– Czy to "bin" oznacza wykształcona i delikatna?

– dopytywał Mao.

– Tak

– potwierdziła.

– Bądź brutalna! 

– odparł dyktator.

Dziewczyna wtedy zmieniła imię na... "Bądź brutalna". A Czerwona Gwardia rozjechała się po całych Chinach i uczyła młodych adeptów komunizmu jak zmusić torturowanego, żeby zlizywał swoją własną krew z podłogi.

Na lewicy często podnoszony jest w obronie Mao argument, że chińska "rewolucja kulturowa" przyniosła za sobą wyzwolenie kobiet. No to przyjrzyjmy się, jak reżim Mao Zedonga obchodził się z kobietami. W listach do swojej ukochanej organizacji, Mao wychwalał nastolatki, które w stolicy kraju znęcają się nad uczennicami z "niewłaściwych politycznie" rodzin. Młode komunistki wiązały im ręce, zaciskały pętle na gardle i torturami zmuszały do wypowiedzenia formułki: "Jestem bękartem, córką kurwy, zasługuję na śmierć". Fragment książki "Mao. Cesarstwo cierpienia":

"Przywileje, z korzystał Mao, przysługiwały także kierownikom niskiego szczebla. Wielu z nich nie oparło się pokusie seksualnych nadużyć. Jak pisze Dikötter: »W zaburzonym krajobrazie moralności gwałt szerzył się jak zaraza. W komunie ludowej w Kantonie, dwaj sekretarze partii w roku 1960 zgwałcili sześćdziesiąt cztery kobiety, podczas gdy sekretarz partii w jednej ze wsi w Hebei "zadowolił się" dwudziestoma siedmioma«.

Chińska kobieta, świadek tamtych wydarzeń, opisuje publiczne torturowanie wrogów komunizmu, czyli właścicieli ziemskich. Jedna z młodych kobiet została oskarżona o to, że ukrywa zboże. Zaprzeczała, więc została pobita i powieszona za nadgarstki w środku wioski. Mieszkańców spędzono w to miejsce, żeby dobrze się przyglądali. "Kobiecie zdjęto bluzę. Przed chwilą karmiła swoje niemowlę, więc z piersi nadal kapało jej mleko. Pod powieszoną za ręce, zmaltretowana matką, płakało niemowlę, czołgało się po ziemi i próbowało zlizywać z niej kapiące mleko. Ludzie spuszczali głowy, nie mogąc na to patrzeć, ale byli zmuszani przez oprawców".

W Futian ujęto również żony "wrogów ludu". Zerwano z nich ubrania, następnie "ich ciała, a szczególnie ich pochwy, zostały podpalone pochodniami, a ich piersi zostały obcięte małymi nożami". I historia pewnej komunistki, która się buntowała przeciw polityce partii: "Sąd w Shenyangu skazał ją na osiemnaście lat więzienia. Później karę zamieniono na dożywocie, bo Zhang nie okazywała skruchy. Jej mąż i dzieci, trzynastoletnia córka Linlin i pięcioletni syn Tonglin, żyli w żalu i tęsknocie. Trzymano ją w mrocznej izolatce, w kajdanach na rękach i nogach, torturowano i gwałcono. W więzieniu była wielokrotnie brutalnie torturowana, m.in. strażnicy zamykali ją związaną w męskich celach, zezwalając więźniom na gwałcenie jej. Pewnego dnia zaprowadzono ją na miejsce kaźni, by obejrzała dwie egzekucje. Padły strzały, ofiary osunęły się na ziemię. Przesłanie było jasne: jeśli nie ustąpi, ona też zostanie rozstrzelana. Zhang Zhixin została stracona 4 kwietnia 1975 roku. Wcześnie rano tego samego dnia zaprowadzono ją do innego pomieszczenia w więzieniu. Na środku kamiennej posadzki stało wiadro z wodą. Nagle popchnięta Zhang upadła na ziemię. Strażnicy rzucili się na nią, związali jej ręce i nogi. Jeden z mężczyzn chwycił ostry nóż. Zhang krzyknęła: »Moja partio, moja partio, co ze mną robisz?!«. A on przebił jej gardło nożem. Krew trysnęła na wszystkie strony, jedna ze strażniczek zemdlała. Kiedy dziura była wystarczająco duża, oprawca wcisnął w nią metalową rurkę. Zhang straciła głos. Kierownictwo więzienia bało się, że będzie wykrzykiwała kontrrewolucyjne hasła w drodze na egzekucję. Teraz nie było już tego zagrożenia. Zhang poszła na miejsce egzekucji w milczeniu".

Hubert Kozieł pisał w "RP": "Polityka Mao Zedonga doprowadziła do śmierci 70 mln osób, z czego 38 mln zmarło w wyniku wywołanej przez jego rządy klęski głodu. Znacząco przyczynił się do wybuchu wojen w Korei i Wietnamie oraz do komunistycznego ludobójstwa w Kambodży. Sprawował totalitarną władzę nad jedną czwartą ludności Ziemi. W rozpętanej przez niego obłąkańczej rewolucji kulturalnej zniszczono niezliczoną ilość bezcennych skarbów liczącej 5 tys. lat cywilizacji. Żył jak feudalny władca, gdy jego naród był pogrążony w nędzy i niewolnictwie. A mimo to zawsze cieszył się autentyczną sympatią tysięcy intelektualistów z Zachodu, którzy widzieli w nim dzielnego rewolucjonistę przynoszącego światu postęp społeczny, nadzieję na wyzwolenie z biedy oraz zniszczenie »sił reakcji«".

"New York Times" w jednym z tweetów nazwał Zedonga jedną z najwybitniejszych postaci rewolucyjnych w historii. Prestiżowy magazyn "Time", pisząc o feministce Kate Millett, nazwał ją "Mao Zedongiem ruchu wyzwolenia kobiet". Wyobrażacie sobie nazwanie kogoś "Adolfem Hitlerem walki z dyskryminacją"? Bob Avakian od 44 lat jest członkiem Rewolucyjnej Partii Komunistycznej w USA, a od 40 lat – jej liderem. Jest między innymi autorem książki "Nie ma nic bardziej rewolucyjnego niż marksizm-leninizm według Mao" oraz współtwórcą organizacji "Odrzucić Faszyzm", występującej przeciw prezydenturze Trumpa. Po raz kolejny potwierdza się, że im głośniej ktoś szczeka na wyimaginowaną "brunatną falę", tym więcej sam ma wspólnego z czerwoną zarazą. Maoistą był murzyński aktywista Bill Epton. Gdzie zaprowadziły go maoistowskie i marksistowskie poglądy? Zaprowadziły go do takich wypowiedzi jak: "Będziemy musieli zamordować jak najwięcej policjantów, jak najwięcej sędziów, i będziemy musieli stawić czoła armii". Diane Abbott z lewicowej partii w Wielkiej Brytanii stwierdziła podczas telewizyjnej debaty, że dla wielu ludzi ogólny bilans czynów Mao wychodzi na plus, za co została w tym studio wyśmiana, mimo rozpaczliwych prób obrony swojego zdania. Inny dziennikarz zapytał ją: "W takim razie jakie uczynił dobro, które zrekompensowało wymordowanie kilkudziesięciu milionów ludzi?". Aktualnie panujący szwedzki król, Karol XVI Gustaw, na pytanie o to kto wywarła niego największy wpływ, odparł: "Mao Zedong! Cudowny człowiek!". Anita Dunn, dyrektor do spraw komunikacji w Białym Domu pod rządami Obamy, wymieniła komunistycznego zbrodniarza Zedonga jako jednego ze swoich ulubionych filozofów politycznych.

Francuski lewicowy intelektualista, Jean-Paul Sartre, napisał że "rewolucyjna przemoc Zedonga była głęboko uzasadniona moralnie". Jak widać, jeśli jest się lewakiem, można uzasadnić moralnie nawet odcinanie kobietom piersi i oblewanie ludzi wrzącym olejem. W końcu czego się nie robi dla równości i "sprawiedliwości społecznej"? Warto dodać, że ten francuski intelektualista, zaprzyjaźniony z "naszym" Adasiem Michnikiem i stanowiący dla niego wzór, jest autorem słów: "Antykomuniści to psy, nie daruję im". Jak pisał w swojej książce "Wichry życia" J.R. Nowak, Sartre: "Totalnie skompromitował się swym porównaniem de Gaulle’ a do hitlerowców, »zapomniawszy«, że De Gaulle walczył z nazistami w tym samym czasie, gdy Sartre wystawiał bez żenady swe sztuki na scenach okupowanego Paryża". Warto dodać, że żona Sartre'a pobierała wynagrodzenie za pracę z kolaborującą z nazistami rozgłośnią radiową. Wspominałem już, że Sartre i jego równie słynna żona w latach 70-tych podpisali petycję o dekryminalizację pedofilii we Francji? Podpisał ją również Bernard Kouchner, żydowski współzałożyciel organizacji "Lekarze bez Granic", w młodości członek Francuskiej Partii Komunistycznej. W 1998 stanął w obronie francuskiej seryjnej morderczyni, Christine Malevre, która jako pielęgniarka zamordowała oficjalnie 6 pacjentów (choć policja podejrzewa, że prawdziwa liczba ofiar może wynosić 30). Kouchner był członkiem Europarlamentu, z ramienia Partii Socjalistycznej. Za rządów Platformy i prezydentury Bronka, otrzymał Order Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej.

Michnik zresztą, jak przywołuje wspomniany J.R. Nowak, nigdy nie wyparł się swojego uwielbienia dla wielbiącego komunistów myśliciela – nawet w 1996 przyznawał: "Zawsze ceniłem Sartre'a, a dziś jestem ostatnim pewnie człowiekiem, który otwarcie mówi, że Sartre był wielkim pisarzem. Już nikt nie mówi takich rzeczy, a ja mówię". I nic dziwnego – przecież to Sartre zaprosił go do Paryża, a władze jakimś dziwnym trafem wydały temu naszemu "antykomuniście" zgodę na wyjazd. I to pod wpływem Sartre'a, Michnik powiedział między innymi takie słowa: "Spoglądam na eurokomunistów z nadzieją". Nic dziwnego, że jego "Gazeta Wyborcza" tak bezgranicznie dziś ubóstwia Unię Europejską, przeżartą eurokomunizmem do szpiku kości.

A wesolutcy, postępowi, tacy serdeczni i uśmiechnięci – Biedroń i jego partner Śmiszek, bez żadnej żenady zaprosili do swojego mieszkania dziennikarzy i pozwolili im zrobić fotki. Zdjęcia zrobiono nawet lodówce, na której widnieje postać... Mao Zedonga. A ten sam Biedroń mówił o polskim podziemiu niepodległościowym: "Trzeba jednak pamiętać, że nie było czegoś takiego jak formacja »Żołnierzy Wyklętych«. To były luźne grupy partyzantów. Trzeba być bardzo ostrożnym w tej sprawie. Nie powinniśmy dać się wciągnąć w grę polityczną, a to właśnie taka gra. Przecież trzeba pamiętać, że do tego pojemnego wora »Żołnierzy Wyklętych« wrzucano także zbrodniarzy wojennych, którzy dokonywali zbrodni. I dzisiaj wychodzą na jaw te życiorysy, te historie, które gdzieś próbowano stawiać na piedestale. Najpierw powinniśmy dokonać debaty na temat tego kim byli »Żołnierze Wyklęci« i kogo nazywamy »Żołnierzami Wyklętymi«".

Czyli w sprawie polskich żołnierzy walczących z komuną "trzeba być bardzo ostrożnym", bo byli wśród nich również źli ludzie i "w ogóle". Najpierw powinniśmy dokonać debaty. Ale w sprawie Mao nie trzeba dokonywać debaty, możemy go z miejsca gloryfikować i nie trzeba "być ostrożnym", bo może i za jego dyktaturą szły niezliczone morderstwa, tortury i nieludzkie zbrodnie, ale miał fajne lewicowe ideały, więc "oj tam, oj tam". Żałosna lewicowa obłuda w pełnym wydaniu.

Fot. Agnieszka Radzik

Opublikował:
Razprozak
Author: Razprozak
O Autorze
Z wykształcenia dziennikarz, z zamiłowania badacz historii. W wolnych chwilach lubi "troszkę podekomunizować Polskę". Któregoś dnia przestało mu się nie chcieć i zaczął działać. Jego Facebookowy profil (Raz prozą, raz rymem — walczymy z propagandowym reżimem) jest odkryciem roku konserwatywnego Internetu.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.