poniedziałek
| 27 stycznia 2020
Michał Budzyński | 14 stycznia 2020

Nie znam się, to się wypowiem, czyli łowiectwo okiem Adriana Zandberga

Nie znam się, to się wypowiem, czyli łowiectwo okiem Adriana Zandberga

Tak jak w każdej rodzinie znajdzie się "wujek", który zna się na wszystkim, tak wśród naszych parlamentarzystów nie brakuje tych, którzy są ekspertami od wszystkiego. O ile audytorium wszechwiedzącego wujka zamyka się zazwyczaj w jednej rodzinie, to już słuchaczy posła mogą być setki tysięcy. Wraz z przegłosowaniem w Sejmie specustawy dotyczącej zwalczania ASF poseł Adrian Zandberg na swoim profilu społecznościowym na Facebooku postanowił tak oto w skrócie odnieść się do nowelizacji przepisów:

"Przed świętami myśliwskie lobby odniosło sukces. Pod pretekstem walki z afrykańskim pomorem świń Sejm przyjął przepisy, które w praktyce oddają lasy we władanie myśliwych. Ten, kto pojawi się na terenie objętym polowaniem, może trafić na rok do więzienia. Dotąd to myśliwi musieli uważać na spacerowiczów. Teraz role się odwracają. Zanim wybierzemy się na spacer, powinniśmy sprawdzić biuletyn informacji publicznej. Inaczej możemy wrócić w kajdankach"

– czytamy na profilu polityka.

Abstrahując od intencji autorów przedmiotowych zmian odnoszę wrażenie, że poseł Zandberg najprawdopodobniej nie zapoznał się z projektem ustawy, lub czytał go mało uważnie. Nowelizacja prawa łowieckiego penalizuje wyłącznie celowe utrudnianie lub uniemożliwianie wykonywania polowania, tak więc nie odnosi się ona do spacerowiczów lub zwykłych użytkowników lasu. Być może poseł Zandberg nie wyobraża sobie innego spaceru w lesie, aniżeli w odblaskowej kamizelce w miejscach organizacji polowań, stając przed lufami myśliwych i rzucając w ich stronę najgorsze wyzwiska. Zapewniam jednak, że większość normalnych ludzi traktuje spacer jako przechadzkę dla przyjemności, bez większego celu i te osoby nigdy nie miały większych problemów z obecnością polujących myśliwych, jak również spacerowicze samym myśliwym nie przeszkadzają w lesie.

Niestety poseł Adrian Zandberg nie poprzestał na jednej sensacji i tym razem postanowił zostać specjalistą w zakresie Ustawy o Broni i Amunicji:

"Podczas ostatniego posiedzenia Sejmu posłanka Daria Gosek-Popiołek usiłowała się dowiedzieć, po co wprowadza się prawo do polowania z tłumikiem(!). Nikt z PiS nie umiał odpowiedzieć na to pytanie. Wygląda na to, że łowieckie lobby wykorzystało pretekst pomoru, żeby zapewnić sobie niespotykane w Europie przywileje. Mądrzy będziemy po szkodzie, kiedy media napiszą o pierwszych postrzelonych pod rządami nowej ustawy".

Po przeczytaniu tej sentencji nie mam żadnych wątpliwości, że autor nie dość, że niespecjalnie orientuje się w tej tematyce, to na dodatek sieje niepotrzebny defetyzm. Po wpisie posła Zandberga można by przypuszczać, iż myśliwi staną się posiadaczami straszliwie śmiercionośnej broni, którą mają być… tłumiki. W rzeczywistości tłumik to urządzenie wylotowe, które można zainstalować na niektórych typach broni, mających za zadanie ograniczyć hałas wystrzału (ok. 35 proc.), stąd też w wielu krajach bardziej poprawną nazwą jest modulator dźwięku. W polskich realiach łowieckich wytłumienie całkowite huku wystrzału jest praktycznie niemożliwe, ponieważ prędkości osiągane przez pociski myśliwskie są znacząco wyższe, niż prędkość dźwięku. Tak więc w praktyce strzał z tłumikiem podczas polowania zamiast z kilku kilometrów, będzie słychać z kilkuset metrów i korzyści z ich stosowania są dwie. W pierwszej kolejności skorzystają sami myśliwi, którzy dzięki zmianie charakterystyki huku wystrzału przez tłumik będą mniej narażeni na trwałą utratę słuchu. Kolejnym beneficjentem używania tłumików będzie społeczeństwo, szczególnie mieszkańcy wsi, których latem nie będą budzić nocne strzały na polach uprawnych. Najśmieszniejsze jest jednak to, że aktualne przepisy prawa nie zakazują wprost używania tłumików i można je legalnie, bez pozwolenia kupić w Polsce. Być może wizja potencjalnych ofiar tłumików wzięła się u pana posła z filmów sensacyjnych, jednak nie jest to chyba najwłaściwsze źródło wiedzy dla urzędnika państwowego.

Nikt nie oczekuje od polityków wiedzy specjalistycznej w każdej dziedzinie, nie mniej odrobina roztropności i znajomości procedowanych projektów zmian prawa niektórym by nie zaszkodziła. Szkoda, że pan poseł zanim wskazał winnych nie sprawdził, czy przedstawiciele Polskiego Związku Łowieckiego w ogóle zostali zaproszeni do prac przy wspomnianej specustawie. Tymczasem nieodpowiedzialne podsycanie nienawiści do myśliwych przez osoby publiczne zbiera żniwo nie tylko w wirtualnym hejcie, ale także może prowadzić pośrednio do zagrożenia życia w postaci podcinania ambon czy używania materiałów wybuchowych, jak w przypadku powieszenia niewybuchu na ambonie w okolicach Aleksandrowa Kujawskiego.

Fot. Agnieszka Radzik

Opublikował:
Michał Budzyński
Author: Michał Budzyński
O Autorze
Michał Budzyński- dziennikarz, członek Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Siedlcach oraz myśliwy. Autor ponad 120 publikacji w prasie łowieckiej i strzeleckiej.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.