piątek
| 28 lutego 2020
Daniel Pawłowiec | 31 stycznia 2020

Dominikanina Gużyńskiego snów spełnienie

Dominikanina Gużyńskiego snów spełnienie

Jest coś symbolicznego w fakcie, że dominikanin Paweł Gużyński wyjeżdża z Polski właśnie do Holandii. Jest też wyjątkowo niebezpieczną informacją, że będzie tam odpowiedzialny za formowanie młodych zakonników (niech czuwa nam nimi Maryja, pogromczyni herezji!). Jest w końcu czymś normalnym, że zakonnik ogłosił to w "Newsweeku", która to gazeta gorliwie wspierała wszelaką jego publiczną aktywność.

Holandia jest jednym z najgłośniejszych przykładów kryzysu posoborowego kościoła, jest też prekursorem wszystkich modernistycznych eksperymentów i przeto beneficjentem wszystkich "korzyści" z modernizmu na pełną skalę. Od czasów Soboru Watykańskiego II w Holandii zamknięto setki kościołów, przerabiając je na budynki prywatne lub komercyjne. Jeszcze w 1971 r. było 37 proc. katolików, w 2017 r. – zaledwie 16 proc. W zeszłym roku, w Utrechcie czynnych było 280 kościołów (80 proc. z dużymi problemami w utrzymaniu), podczas gdy za dziesięć lat ma ich w tym mieście zostać tylko dziesięć. Holendrzy generalnie nie wierzą w Boga, a religię uznają za przyczynę zła na świecie.

Paweł Gużyński ze swoją "dobroludzką" religią znakomicie tam będzie pasował i należy mu bezgranicznie zaufać, kiedy zwierza się, że mentalnie już jest w Holandii. Faktycznie, życie zakonnika w Polsce nie było jednym pasmem sukcesów, o nie! Dominikanin najwyraźniej źle się czuł w atmosferze polskiego Kościoła katolickiego, który to raz po raz śmiał wyrażać inne zdanie niż Gużyński. Nie można zaprzeczyć, że się starał, ale… jakby tu powiedzieć… nawyki zawodowe nie były najmocniejszą stroną dominikanina. Kiedy zgodnie z własnym doświadczeniem wyniesionym ze współpracy z Amnesty International animował akcję pisania listów, w których domagał się dymisji katolickiego biskupa Jędraszewskiego okazało się, że Kościół zgodnie ze swoim doświadczeniem kazał mu wyjechać na rekolekcje. Gużyński wielkim teologiem też nie był, ale udało mu się swego czasu wygłosić pisemny postulat o zakazie spowiadania w czasie Mszy świętej, co niestety dla niego kolejny raz okazało się stanowiskiem przeciwnym do oficjalnego nauczaniu Kościoła. Lepiej za to dominikaninowi szło w przestrzeni medialnej, w której wielokrotnie upominał polskich hierarchów, co do tego, jakie stanowisko polityczne czy teologiczne powinni zająć, ale ci niestety (znowu!) nie chcieli go słuchać. Udało mu się za to wygłaszać od czasu do czasu błyskotliwe-inaczej intelektualnie tezy typu: "uroczystości urodzinowe Radia Maryja, mają prawdopodobnie tę samą siłę obrzydzania Kościoła ludziom, jak wszystkie razem wzięte seanse filmu "Kler" czy "uchwały nawiązujące do objawień fatimskich to jawne, prymitywne krzywdzenie Kościoła i wierzących
ludzi". Gużyński, który był celebrytą mediów liberalnych nie zdobył też większego posłuchu wśród wiernych, do których został posłany. Katolicy (niewątpliwie fundamentaliści!) nawet tysiącami podpisywali publiczne listy krytykujące światłe i postępowe uwagi Gużyńskiego nt. aborcji czy religii w szkole. Nawet teraz, tuż przed wyjazdem do upadłej Holandii jeszcze raz przestrzegł zacofany katolicki ciemnogród z "tego kraju", że "Jeśli w najbliższych latach nie zwycięży potrzeba prawdziwej reformy Kościoła, to polski katolicyzm przestanie być większością". Niestety… Gużyński jadąc akurat do Holandii, która przerobiła już wszystkie "dobroludzkie" reformy, zdaje się nie dostrzegać ironii w swoim
stwierdzeniu…

Doskonały plan dominikanina może zostać pokrzyżowany przez niejakiego Willema Jacobus Eijka, prymasa Holandii. Jego Eminencja dopuścił się już w przeszłości "zbrodni" publicznego krytykowania obecnego papieża za jego niejasną naukę dotyczącą interkomunii, dostrzega związek między reformami SW II a upadkiem katolicyzmu w Holandii oraz wypowiada się w katolickim duchu na temat homoseksualizmu czy możliwości udzielania komunii dla osób rozwiedzionych. Niewątpliwie JE kardynałowi Eijkowi bliżej jest do abp. Jędraszewskiego niż do Gużyńskiego Pawła czy nie przymierzając takiego Oszajcy Wacława. W tym spotkaniu, ze względu na dobro duszy ojca Gużyńskiego, oczywiście stoję po stronie Kardynała Eijka!

Opublikował:
Daniel Pawłowiec
Author: Daniel Pawłowiec
O Autorze
politolog, dziennikarz, mąż, tata, pracuje w instytucjach unijnych, z zamiłowania Polak-Katolik
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.