sobota
| 15 sierpnia 2020
Tomasz Cukiernik | 11 lutego 2020

Dotacje lub… upadek?

Dotacje lub… upadek?

Niektórym politykom wydaje się, że rozwój jest możliwy nie poprzez oszczędności i inwestycje, a tylko dzięki mannie z nieba w postaci unijnych dotacji.

– Prawdopodobnie w czasie prezydencji niemieckiej, w drugiej połowie roku zapadną ostateczne decyzje, jaki będzie budżet na wspólną politykę rolną. Decyzje, czy te kilkadziesiąt miliardów euro więcej czy mniej w Europie i czy kilka miliardów euro więcej czy mniej w Polsce na najbliższe 7 lat, to będą decyzje, które zaważą o tym, czy polska wieś i polskie rolnictwo razem z rolnictwem europejskim będzie się rozwijać czy grozi mu kryzys i być może upadek

– bredził w styczniu br. Janusz Wojciechowski, nowy unijny komisarz ds. rolnictwa.

Każdy musi jeść!

Czyli że co? Rolnictwo może się rozwijać tylko dzięki dotacjom? Albo dotacje, albo kryzys? Prawda jest taka, że rolnictwo to wielka branża, która by się świetnie rozwijała, gdyby nie ingerencja państwa i Unii Europejskiej. To przez te ingerencje ma problemy. Przecież każdy musi jeść. Rolnictwo ma potężne perspektywy, jeśli tylko państwo i Unia się od niego odczepi swoimi regulacjami, zakazami i dotacjami. W Nowej Zelandii udało się wycofać interwencjonizm i dotacje z rolnictwa, a w UE się nie da? Jak może upaść branża, od której zależy życie wszystkich ludzi?! Rolnictwo nie potrzebuje dotacji, a deregulacji i wolnej konkurencji na rynku. W tej chwili jest to branża totalnie przeregulowana. Rolnikowi nie wolno nic bez zgody i decyzji urzędnika! Jak w takich warunkach ma się rozwijać?

Czy chociaż dobrze działa biurokracja rolna, która zajmuje się "wdrażaniem i stosowaniem krajowych oraz unijnych instrumentów wsparcia, aktywną polityką rolną oraz rozwojem obszarów wiejskich"? Z opublikowanych w styczniu br. wyników kontroli NIK można się dowiedzieć, że "wprowadzanie reformy administracji rolnej bez przeprowadzenia rzetelnych analiz wskazujących na brak efektywności działania likwidowanych Agencji Rynku Rolnego i Agencji Nieruchomości Rolnych, skutkowało niewystarczającym przygotowaniem organizacyjnym Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa do wykonywania zadań przejętych od zniesionych agencji". A słyszał pan komisarz o tym, jak na Sycylii policja zatrzymała 94 członków mafii, którzy udając rolników, wyłudzili grube miliony euro w ramach unijnych dopłat dla rolnictwa?

Dotacje zmienią klimat?

Niestety, dotacyjna mentalność charakteryzuje nie tylko komisarza Wojciechowskiego. To samo dotyczy krajowych ministrów.

– Polska zyskuje najwięcej. KE przedstawiła mechanizm sprawiedliwej transformacji energetycznej, który opiera się na propozycjach Polski z 2019 roku, 27 proc. całego Funduszu Sprawiedliwej Transformacji trafi do Polski

– cieszy się Jadwiga Emilewicz, minister rozwoju.

No więc policzmy. Budżet unijnego Funduszu Sprawiedliwej Transformacji na lata 2021-2027 wynosi 7,5 mld euro, z czego Polska ma otrzymać 2 mld euro. Tak, to rzeczywiście prawie 27 proc. Problem jednak w tym, że jak twierdzą inni rządowi oficjele, ta wymuszona przez Brukselę transformacja energetyczna do 2050 roku ma kosztować Polskę od 400 mld euro (według Ministerstwa Klimatu) do nawet 500 mld euro (według Małgorzaty Jarosińskiej-Jedynak, minister funduszy i polityki regionalnej oraz podobnie według Pawła Sałka, doradcy prezydenta ds. ochrony środowiska i polityki klimatycznej)! Czy więc jeśli otrzymamy 0,4-0,5 proc. poniesionych kosztów, to znaczy, że cokolwiek zyskujemy, jak próbuje zaczarować rzeczywistość minister Emilewicz? Nawet jeśli byłoby to 100 mld złotych w ramach Mechanizmu Sprawiedliwej Transformacji (poza Funduszem Sprawiedliwej Transformacji miałyby do tego dojść jeszcze m.in. kredyty z programu Invest EU i Europejskiego Banku Inwestycyjnego), jak twierdzi Michał Kurtyka, minister klimatu, to jest to i tak niewiele w morzu kosztów, bo 23,5 mld euro to zaledwie ok. 5 proc. potrzebnej sumy.

– Biorąc pod uwagę ogromne potrzeby inwestycyjne w Polsce zarówno w sektorze energetycznym, jak i w poszczególnych sektorach przemysłu zaproponowany budżet [Funduszu Sprawiedliwej Transformacji – TC] jest stanowczo za niski. Dla przykładu – koszty transformacji samego ciepłownictwa wynoszą 110 mld euro do 2030 roku (297 mld euro do 2050 roku)

– ocenia Dorota Zawadzka-Stępniak, dyrektor Departamentu Energii i Zmian Klimatu Konfederacji Lewiatan.

Dotacyjne szaleństwo

Mentalność dotacyjna króluje w polskiej polityce i gospodarce. I – niestety – dotyczy nie tylko rolnictwa i szkodliwej unijnej polityki energetyczno-klimatycznej. Warto sięgnąć do raportów Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Wynika z nich, że w 2018 roku pomoc publiczna (dotacje, refundacje, preferencyjne pożyczki, rekompensaty, poręczenia, gwarancje czy zwolnienia podatkowe) wyniosła 26,21 mld złotych, a skorzystało z niej prawie 44 tys. przedsiębiorców. Jak informuje UOKiK, "największymi beneficjentami pomocy w 2018 r. były: Spółka Restrukturyzacji Kopalń (1,52 mld zł) – na likwidację kopalń, rekultywację i naprawę szkód górniczych. Następnie – PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna (1,18 mld zł) – na podstawie ustawy o systemie handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych, FIBEE IV (607,5 mln zł) – na podstawie programu Polska Cyfrowa na budowę sieci szerokopasmowego Internetu". Do tego dochodzi jeszcze pomoc de minimis, która trafia przede wszystkim do mikro-, małych i średnich firm i nie wymaga notyfikacji Komisji Europejskiej. Jak wyjaśnia Marek Niechciał, prezes UOKiK, są to pieniądze "na badania, inwestycje, szkolenia albo jako umorzenie podatku od nieruchomości czy składek ZUS". Z tego tytułu w 2018 roku kwotę 5,85 mld zł otrzymało aż 253 tys. podmiotów w Polsce.

Nie. Dotacjami nie zbudujemy dobrobytu. Ciekawe przykłady na ten temat podaje Jarosław Mariusz Kujawski, wiceprezes stowarzyszenia Zjednoczeni dla Polski z Koszalina. W mieście "na potęgę buduje się ścieżki rowerowe... buduje się, ponieważ są na to pieniądze z Unii Europejskiej. Czy ktoś się zastanowił nad faktem, że miasto na te inwestycje musi wykładać własne pieniądze pochodzące z kredytów? Nie trzeba chyba przypominać, że miasto własnych pieniędzy nie ma, więc ten kredyt jest nasz – mieszkańców". Drugi przykład: rewitalizacja rynku w Koszalinie kosztowała 17 mln złotych, z czego miejscowego podatnika wyniosła 7 mln złotych. W ramach rewitalizacji wybudowano budynek z przeznaczeniem na restaurację, którego jednak nikt nie chce dzierżawić, a ponieważ powstał z dotacji, nie można zmienić jego przeznaczenia.

– Dotacje unijne powodują brak logicznego, gospodarnego podejścia do inwestycji, a takich przykładów w Koszalinie jest mnóstwo

– konkluduje Kujawski.

– Dla polskiej gospodarki byłoby bardziej korzystne, gdyby polskie przedsiębiorstwa i urzędy nie mogły starać się o dotacje z UE. Dlaczego? Jest wiele powodów, które skutkują tym, że istnienie różnorakich funduszy unijnych jest nieopłacalne z ekonomicznego punktu widzenia zarówno dla polskiej gospodarki jako całości, jak i dla Polaków jako podatników i konsumentów. Ponadto są niebezpieczne politycznie tzn. wykorzystuje się je do pokazywania, że coś się robi, co nie ma nic wspólnego z umiejętnością gospodarowania

– dodaje.

Jednym słowem, Polska dotacjami stoi. To jak założono tygodnik "Najwyższy CZAS!"? Jak rozwija się branża wydawnicza? Jak funkcjonuje handel zabawkami i ubraniami? Jak rozwinęło się bez niczyjej pomocy właśnie zlikwidowane decyzją UE wędkarstwo morskie? Jak wzrosły farmy zwierząt futerkowych, salony kosmetyczne i sklepy zielarskie? Bez dotacji? To tak się da? Dla komisarza Wojciechowskiego to jest nie do pojęcia. A to właśnie z podatków tych branż dotuje się m.in. politykę klimatyczną i rolnictwo, które właśnie z tego powodu ma problemy! Jedne firmy są tłamszone fiskalnie przez skarbówkę, by inne dostały dotację. Kiedy w końcu i unijni komisarze, i polscy politycy odczepią się od gospodarki?

Fot. kjpargeter - www.freepik.com/wSensie

Opublikował:
Tomasz Cukiernik
Author: Tomasz Cukiernik
O Autorze
Z wykształcenia prawnik i ekonomista, z wykonywanego zawodu – publicysta i komentator gospodarczy, a z zamiłowania – podróżnik. Autor czterech książek (m.in. „Dziesięć lat w Unii” i „Socjalizm według Unii”) oraz około tysiąca artykułów opublikowanych w polskiej prasie i Internecie.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.