wtorek
| 07 lipca 2020
Tomasz Cukiernik | 25 lutego 2020

ZUS walczy z tysiącami młodych matek

ZUS walczy z tysiącami młodych matek

Kobiety z całej Polski czują się pokrzywdzone. Nie są to bynajmniej jednostkowe przypadki. Facebookowe grupy na ten temat liczą po kilka tysięcy gnębionych przez ZUS kobiet. Kiedy dałem ogłoszenie, że szukam matek prowadzących działalność gospodarczą, które mają problemy z Zakładem, w krótkim czasie zgłosiło się kilkadziesiąt kobiet, chętnych opowiedzieć swoją historię! Czują się nękane i szykanowane przez ZUS.

Pani Hanna z Raciborza swoją firmę prowadzi od 2012 roku. Najpierw miała żłobek, a teraz sprzedaje korki do czyszczenia rur. W maju 2017 roku urodziła dziecko i do maja 2018 roku była na zasiłku macierzyńskim. W sierpniu 2018 roku ZUS wszczął kontrolę i zażądał zwrotu świadczeń, uzasadniając to fikcyjną firmą, bo przez dwa miesiące pani Hannie nie udało się sprzedać korków i nie miała zarobku. Od tego czasu sprawa cały czas trwa. Kobieta nie ma prawa do zasiłku na siebie i dziecko, ale składkę płacić musi. Jak maleństwo zachoruje, jednocześnie prowadzi firmę i w domu zajmuje się dzieckiem.

– Ciężko to wszystko pogodzić. Od dwóch miesięcy leczę się z depresji

– mówi pani Hanna.

ZUS uczy… moralności!

Również Milenie Dobroszek z Łodzi, która szyje zabawki dla zwierząt i dzieci, ZUS sprawdzał kontynuowanie prowadzenia działalności. Mimo tłumaczeń o rzeczywistej pracy w październiku 2018 roku kobieta otrzymała decyzję, że nie podlega ubezpieczeniom społecznym od 24 września 2016 roku do… bez terminu!

– W uzasadnieniu przytoczono moje cytaty z oświadczenia po przesłuchaniu, przeinaczając sens, sugerując, że w ogóle nie pracowałam, czyli nie prowadziłam działalności. ZUS nie chciał widzieć żadnych innych dowodów pracy, jak tylko faktury i reklamy. Ja jestem producentem, więc w głównej mierze moja praca polega na szyciu, a dopiero potem na sprzedaży. Oczywistym jest więc brak faktur czasem przez dłuższy czas. Zakładowi wystarczył brak faktur w weekend, żeby wyrzucić mnie z ubezpieczeń kilka lat wstecz

– tłumaczy Dobroszek.

– Zakład nie tylko zażądał zwrotu ode mnie wszystkich należnych świadczeń – ponad 150 tys. zł, ale robi ze mnie oszusta, odebrał mi też prawo do macierzyńskiego. Urodziłam troje dzieci, pracuję, staram się, jak mogę, pogodzić macierzyństwo z pracą, to w "nagrodę" jestem traktowana gorzej niż osoba niepracująca. Na odczytaniu wyroku usłyszałam słowa sędzi, że zamiast normalnie pracować, rodziłam dzieci i korzystałam ze świadczeń. Jest to tak absurdalne i nielogiczne, że aż wstyd komentować. Nadal tli się we mnie nadzieja, że w sądzie apelacyjnym trafię na rozsądnie i logicznie myślących oraz sprawiedliwych sędziów

– dodaje.

Działającą od 2013 roku firmę pani Magdy, fizjoterapeutki spod Lublina, początkowo ZUS sprawdzał pod kątem jej fikcyjności. Kiedy nie znaleziono nieprawidłowości przy okazji kolejnego zwolnienia na syna, ZUS zażądał przesłania dokumentacji z przedszkola, czy wtedy, kiedy kobieta była na L4, jej dziecka rzeczywiście nie było w przedszkolu. Jak i to nic nie dało, 30 grudnia 2019 roku kobieta otrzymała decyzję, że ZUS cofa jej świadczenie. W piśmie zarzucono, że w 2015 roku jej działalność gospodarcza nie miała środków na to, żeby opłaciła sobie wyższe składki.

– Moje zarobki wynosiły 7-10 tys. zł, a ZUS zarzuca mi, że nie było mnie stać na zapłacenie składki w wysokości 3100 zł (wcześniej płaciłam ok. 450 zł) i że jest to społecznie amoralne, że moja postawa była naganna i że jest to nie fair wobec innych ubezpieczonych w ZUS

– opowiada pani Magda.

Teraz Zakład domaga się zwrotu 40 tys. zł.

– W rzeczywistości na konto wypłacili mi 35 tys. zł, ale liczą z podatkiem, który poszedł do urzędu skarbowego. W decyzji nie odliczają wartości składek, które wpłacałam. Cofnęli mnie do składki preferencyjnej, mimo że od 2015 roku płacę już składkę normalną, czyli teraz 1416 zł. I obecnie wypłacają mi świadczenie liczone od składki preferencyjnej!

– mówi pani Magda.

Jeszcze ciekawsze uzasadnienie zwrotu świadczeń przedstawił w lutym br. sąd I instancji w Katowicach. Sędzia powołał się już nawet nie na moralność ani sprawiedliwość społeczną, a na… "względy polityczne". A przecież niepracujące, studentki i te na umowach "śmieciowych" dostają "kosiniakowe", podczas gdy przedsiębiorczym kobietom wstrzymuje się wszystko i jeszcze muszą płacić składki zdrowotne.

Akcja matka

W przestrzeni publicznej zaczęło się mówić o akcji "matka" jako dowodzie na to, co się dzieje.

– Nie wiem, kto wymyślił to sformułowanie; ZUS, dziennikarze, prawnicy czy same pokrzywdzone. Na pewno pod stwierdzeniem "akcja matka" kryją się wszystkie poszkodowane przez ZUS. Czy to te na działalności gospodarczej czy też dziewczyny będące na etacie

– mówi Beata Musińska, kosmetolog z Puław, od której Zakład zażądał zwrotu 131 tys. zł, zarzucając jej bezprawne podniesienie swoich składek.

– Urzędnicy nie przestrzegają kpa. Starają się wstrzymywać jak najwięcej zasiłków i żądają zwrotu już wypłaconych świadczeń. Nie rozumiem tylko tego, że niektóre oddziały są spokojne, a w niektórych jest pogrom

– dodaje Katarzyna Nabożna-Motała, adwokat z Zielonej Góry, której ZUS wydał decyzję wyłączającą z ubezpieczenia chorobowego od listopada 2017 roku z powodu… złego formularza.

Sprawę ostatnio wygrała, gdyż sąd przyznał jej rację. Gdyby przegrała, jej budżet domowy musiałby się uszczuplić o około 45 tys. zł.

Jednak ZUS zaprzecza, że akcja "matka" ma miejsce.

– Zakład podejmuje działania wobec wszystkich osób zgłoszonych do ubezpieczeń, w tym osób prowadzących działalność, kierując się zasadą równego traktowania kobiet i mężczyzn wyrażoną w art. 2a ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych. Działania ZUS nie są wymierzone w jakąkolwiek z grup społecznych – czy to ze względu na wiek, wykonywany zawód, czy też ze względu na to, czy ktoś jest przedsiębiorcą bądź nie

– zaznacza Paweł Żebrowski, rzecznik prasowy Centrali ZUS.

Na potwierdzenie swojej tezy Żebrowski przytacza też statystyki, z których wynika, że w 2019 roku ZUS wydał łącznie 9,4 tys. decyzji o niepodleganiu ubezpieczeniom społecznym, a niewiele ponad 1,2 tys. spraw dotyczyło osób prowadzących działalność gospodarczą.

– Te statystyki wyraźnie przeczą tezie, że Zakład ukierunkował swoje działania na ściśle zdefiniowaną grupę

– uważa Żebrowski.

Jednak pojawiają się jeszcze inne oskarżenia wobec działań ZUS – plotki, że kontrolerzy dostają premie za znalezienie uchybień u świadczeniobiorców. Na ten zarzut rzecznik Żebrowski odpisał, że "pracownicy Zakładu nie są nagradzani za wydawanie odpowiednich decyzji, ale za swoją pracę". Ale pokrzywdzone matki zarzucają ZUS kłamstwa.

– Na ostatnim spotkaniu matek, polityków i przedstawicieli Centrali ZUS w Sejmie padły słowa z ust pracownika ZUS, że w 2019 roku zakład wydał tylko 50 decyzji obniżających podstawę w całym kraju. A tylko w grupie dziewczyn z woj. lubelskiego jest już ponad 50 kobiet z obniżoną podstawą i codziennie dołączają nowe. A to tylko Lublin i okolice

– mówi Beata Musińska.

8 stycznia 2020 roku poszkodowane przez ZUS matki wzięły udział w niemym proteście przed siedzibami Zakładu w kilkudziesięciu miastach w Polsce. Polegał on na wywieszaniu banerów z hasłami przeciw represyjnym i bezprawnym działaniom ZUS. 5 lutego w Sejmie zorganizowano debatę pt. "Prawa matek i kobiet w ciąży a zaostrzające się praktyki kontrolne ZUS-u". 10 lutego kobiety zorganizowały protest informacyjny polegający na rozdawaniu ulotek pod oddziałami ZUS, innymi urzędami, w przedszkolach, żłobkach, przychodniach i sklepach. Postulaty sprowadzają się do tego, by ZUS przestał nękać młode matki i działał zgodnie z prawem. 27 lutego ma się odbyć druga debata w Sejmie, a na 8 marca zapowiedziano protest na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Represjonowanym przez ZUS matkom pomaga też Rzecznik MŚP, który popiera ich odwołania do sądu.

– W głównej mierze najbardziej poszkodowane są osoby, którym najtrudniej się bronić: matki, ciężarne kobiety, osoby chore lub opiekujące się chorymi dziećmi. Dodatkowo ZUS kontroluje najchętniej mikro i małych przedsiębiorców oraz pracowników zatrudnianych w małych przedsiębiorstwach. Im trudniej jest walczyć z urzędem, państwem – bez zaplecza prawników dużych korporacji, bez środków na drogich prawników, kiedy wstrzymywane są im należne świadczenia, bez zdrowia i sił do walki

– mówi Milena Dobroszek.

Będą kazali oddawać 500 Plus?

Wydaje się, że w sądach jest loteria, która nie zależy od sprawy, tylko od nastawienia (wytycznych?) sądu do ZUS i kobiet.

– W sądach na zachodzie Polski jest różnie – kobiety i wygrywają z ZUS i przerywają, ale na wschodzie Polski, np. w woj. lubelskim, wydano ok. 200-300 decyzji obniżających podstawę wymiaru składek z datą wsteczną i jak na razie te kobiety przegrywają w sądzie. Boimy się, że to będzie musiało trafić do ETPC

– mówi Nabożna-Motała.

Niejednokrotnie sądy stoją po stronie ZUS, bo ważniejsza jest dla nich wyimaginowana sprawiedliwość społeczna niż prawo i sprawiedliwość.

– Na terenie krośnieńskim jest bardzo dużo osób poszkodowanych i nikt nie wygrywa w sądzie. Sąd w Krośnie nie patrzy na to, jakie za tym idą niesamowite konsekwencje. Ma taką linię orzecznictwa, że nawet jak by się ktoś rozebrał przed sądem, to oni i tak powiedzą, że jest w ubraniu

– ocenia pani Ola z woj. podkarpackiego, od której Zakład żąda zwrotu 160 tys. zł i kobieta czeka na apelację po przegraniu sprawy w I instancji.

Jak podaje sam ZUS, w sprawach z zakresu ubezpieczeń i realizacji dochodów Zakład wygrywa przed sądem około 83 proc. spraw.

"Siedem lat temu jakiś urzędnik ZUS wydał mi administracyjną decyzję odnośnie wypłaty zasiłku i teraz została ona podważona. Prawo w ZUS działa wstecz? Czy owi urzędnicy, którzy lata temu wydali i podpisali się pod moimi decyzjami odnośnie wypłaty świadczeń, nie kwestionując mojej podstawy wymiaru składek, poniosą teraz konsekwencje? Czy można rujnować całe rodziny, bo ZUS nagle stwierdza, że decyzje wydane zgodnie z prawem, lata temu były błędne? Czy każde dziecko w tym kraju musi oglądać przygnębioną, zestresowaną mamę?"

– pisze w liście do Ewy Kosowskiej, dyrektor Departamentu Ubezpieczeń i Składek ZUS, Aleksandra Groń z Imielina, prowadząca firmę zajmującą się sprzedażą usług multimedialnych, której ZUS nakazał zwrot 174 tys. zł.

Działania ZUS polegające na żądaniu oddawania świadczeń wypłaconych przed kilkoma latami mogą mieć daleko idące konsekwencje.

– Zastanawiam się, czy za kilka lat nie będą ludziom kazali oddawać 500 Plus, bo będzie to niesprawiedliwe społecznie albo trzynaste emerytury. To tak, jakby trzy lata temu jechać drogą 90 km/h, a dzisiaj przychodzą mandaty, bo zmienili limit prędkości na 70 km/h. To jest jakaś matnia bez wyjścia

– komentuje pani Magda spod Lublina.

Działania ZUS nie pozostają bez pływu na zdrowie matek. Były przypadki poronień ze stresu związanego z kontrolą ZUS.

– Jak taka kobieta dostaje decyzję zwrotową w wysokości 150 tys. zł, to wpada w panikę i jest na psychotropach. Jedna z kobiet usłyszała w ZUS, że wszystkie matki, które podwyższały swoje składki, będą musiały zwracać świadczenia. Urzędniczka spytała, czy ma kogoś, kto będzie mógł to spłacić, bo inaczej zabiorą jej dom

– opowiada Nabożna-Motała.

– Najgorszą rzeczą w tym wszystkim nie są te pieniądze, tylko to, że przestało mi zależeć na życiu. Nie w tym sensie, że zaraz się powieszę, ale idę do pracy i jedyną rzeczą, o której myślę jest ten piep… ZUS. Nie jestem w stanie skupić się na pacjentach, których mam. Cały czas z tego ZUS wychodzą nowe kwiatki, nowe absurdy. Nie jestem w stanie cieszyć się nowym słowem, które wypowiedziało dziecko, wyjściem na spacer z nim. Wracam z pracy i siedzę w tych papierach. Człowiek jest nerwowy, nie cieszy się z życia. Bardzo chętnie zadałabym tym dyrektorom ZUS pytanie, gdyby trafiło na lekarza, jego matkę, dziewczynę, siostrę, czy chciałbyś, żeby ktoś w ten sposób podchodził do życia? Nie jestem w stanie normalnie funkcjonować

– żali się pani Magda spod Lublina.

Fot. freepik.com /A. Radzik 

Opublikował:
Tomasz Cukiernik
Author: Tomasz Cukiernik
O Autorze
Z wykształcenia prawnik i ekonomista, z wykonywanego zawodu – publicysta i komentator gospodarczy, a z zamiłowania – podróżnik. Autor czterech książek (m.in. „Dziesięć lat w Unii” i „Socjalizm według Unii”) oraz około tysiąca artykułów opublikowanych w polskiej prasie i Internecie.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.