środa
| 03 czerwca 2020
Razprozak | 13 marca 2020

Nie ma nic bardziej wrażliwego, niż dzieciństwo. I nigdy nie było tak atakowane

Nie ma nic bardziej wrażliwego, niż dzieciństwo. I nigdy nie było tak atakowane

Kiedy słyszymy o lewackich pomysłach dotyczących seksualnej edukacji dzieci, i kiedy docierają do nas informacje o krajach, gdzie małych dzieci uczy się o korzyściach płynących z masturbacji, gdzie zaprasza się małe dzieci na pokaz sztuki, w czasie której nadzy aktorzy imitują na scenie seks, gdzie kilkuletnim dzieciom w reklamie kampanii społecznej daje się do ręki wibratory (a ta lista się nie kończy), to rodzi się w nas instynktowny bunt i oburzamy się na to bazując głównie na intuicji. Lewicowi zboczeńcy wykorzystują to przeciw nam i oskarżają o brak rzeczowych argumentów. Postanowiłem więc poszukać trochę konkretów. Poniższy tekst będzie wprowadzeniem do dłuższego cyklu, którego nowe odsłony będą publikowane co jakiś czas.

"Seksualizowanie dzieci to między innymi narzucanie dzieciom i młodzieży w przedwczesnych etapach ich rozwoju, modeli zachowań seksualnych właściwych dla osób dorosłych. W tym zawiera się uprzedmiotowienie seksualne i przedstawianie dzieci w seksualnych sytuacjach typowych dla dorosłych i w sytuacjach, które implikują, że wartość dziecka jest zależna od dostosowania się do konkretnych postaw, wyglądu, manifestowania seksualności i erotycznych zachowań. Pojawia się coraz więcej dowodów na to, że przedwczesne narażanie dzieci na obserwowanie dorosłych zachowań seksualnych i promowanie takich wartości, MA NEGATYWNY WPŁYW NA ROZWÓJ PSYCHOLOGICZNY DZIECKA, szczególnie w dziedzinie poczucia własnej wartości, pewności siebie, wyobrażeń na temat własnego ciała i zrozumienia seksualności oraz relacji z innymi ludźmi".

To fragment referatu pani profesor Louise Newman z Królewskiego Kolegium Psychiatrii w Australii.

Dalej profesor Newman stwierdza:  

"Na przykład w przypadku dziewczynek, wystawianie ich na działanie seksualnych komunikatów powoduje, że zaczynają one definiować poczucie swojej własnej wartości na bazie atrakcyjności seksualnej, co ma negatywny wpływ na ich pewność siebie. Przesadne koncentrowanie się na wyglądzie i bardzo zawężone pojęcie atrakcyjności jest, jak wynika z badań, przyczyną rozwoju zaburzeń żywieniowych i braku akceptacji własnego ciała. Negatywny obraz samego siebie wiąże się z depresją i nieprawidłowym rozwojem seksualności"

Profesor Louise Newman uważa, że rozwiązaniem tego zwiększającego się problemu jest większa kontrola nad treściami prezentowanymi przez media i uwrażliwienie społeczeństwa na ten niewygodny temat, od lat zamiatany pod dywan. Pora na opinię kolejnego specjalisty.

"Nie ma nic bardziej wrażliwego niż dzieciństwo, i nigdy nie było ono pod większym obstrzałem niż obecnie. Obecna tendencja w społeczeństwie polega na tym, że doświadczenia, które kształtują człowieka i stopniowo czynią z dziecka osobę dorosłą, w naszych czasach są skompresowane i ściskane w coraz mniejszym przedziale czasowym, a dzieciństwo jest dewaluowane już do tego stopnia, że nawet wielu rodziców zdaje się zależeć na tym, by skrócić dzieciństwo swoich dzieci do minimum i jak najszybciej wrzucić je w świat dorosłości. Psychiatrzy definiują seksualizowanie dzieci jako narzucanie im modeli zachowań seksualnych typowych dla dorosłych, i kategorycznie stwierdzają, że działa to na nie destrukcyjnie. Rodzice, media, presja rówieśników i wychowanie bez ojca lub matki wpychają dziecko w świat przedwczesnego dojrzewania - zupełnie tak jakby niewinność, baśniowe postrzeganie otaczającej rzeczywistości i wiara w cuda było czymś szkodliwym i czymś, co koniecznie musi być zastąpione "prozą życia" najszybciej jak to tylko możliwe"

–  pisze psychoterapeuta Richard Boyd.

Nasuwa się analogia, że przedstawiony przez niego mechanizm przypomina sztuczne karmienie gęsi przez wlewanie im na siłę pokarmu do gardła, by jak najszybciej je utuczyć. Jeśli więc szkoda nam traktowanych w ten sposób gęsi - jak to możliwe, że nie ronimy łez nad losem własnych dzieci, poddawanym dziś (w wymiarze psychologicznym) dokładnie tej samej procedurze?

Dalej Boyd pisze:

"Badania nad dziećmi wykazały, że wiele z nich czuje presję, by za szybko dorosnąć, by ubierać się i zachowywać jak mini-dorośli - często po to, żeby zaimponować rodzicom, a często po to, żeby rodzice mogli zaimponować swoim znajomym i popisywać się przed nimi. Komentatorzy mówią już o powstaniu "kultury bezwstydności", która wywiera na dziewczynkach presję, by rozpoczęły inicjację seksualną wcześnie i wbrew ich woli. Badania wykonane przez naukowców między innymi z prestiżowego Uniwersytetu La Trobe, ujawniają, że seksualizujące sceny i motywy w mediach, muzyce i popkulturze zbierają swoje w przypadku młodych ludzi. Kobiety są na siłe wpychane w świat seksu w coraz młodszym wieku, a o seksie oralnym mówi się dzisiaj z taką lekkością, z jaką 20 lat temu mówiło się o całowaniu. Pojęcie seksu analnego również podawane jest jako zupełnie standardowa praktyka. Z kolei chłopcy i mężczyźni są przez te same obrazki i sceny w mediach wpychani w rolę agresorów w seksualnych kontaktach z kobietami, są uczeni braku szacunku do nich i uprzedmiotawiania ich".

"Telewizja i inne media obecnie bardzo precyzyjnie kształtują dziecięcą rzeczywistość przez programy dla dzieci i młodzieży, w których główni bohaterowie to mali dorośli, którzy pokazują widzom jak należy się ubierać, zachowywać, myśleć i mówić. A na rynku pojawiają się seksualizujące gadżety, takie jak wypchane biustonosze dla dziewczynek, stringi z wąskim paskiem, buty na wysokich obcasach, zestaw do tańca na rurze, czy "zabawne" dziecięce koszulki z erotycznymi napisami. Atak na dzieciństwo nigdy nie był bardziej skoncentrowany, bardziej dążący do przekraczania kolejnych granic, niż obecnie. Nastolatkom za wzory kobiecości stawia się tak ociekające seksem i erotyką modele, jak Lady Gaga, Kim Kardashian, Beyonce czy Katy Perry. Pod presją rówieśników czują się one zmuszone by przyjąć te wzorce, aby uzyskać akceptację ze strony chłopców, którzy czerpią wiedzę o tym, czym jest modelowa kobiecość dokładnie z tych samych źródeł, co dziewczynki. W filmach i programach telewizyjnych życie nie jest przedstawiane jako stabilne, bezpieczne i pełne pasji, lecz jako skomplikowane, pełne dramatów, w konsekwencji czego dzieci zaczynają martwić się problemami dorosłych (patrz: Greta Thunberg - dop. RP). Niestety powoduje to, że podczas terapii widzimy coraz więcej młodych ludzi, którzy bardzo szybko utracili niewinność, czerpią mądrość życiową z ulicy, w wieku 18 lat próbowali już wszystkiego i są wypaleni, toksyczni, w stanie depresji, pozbawieni marzeń i celów, zagubieni - i nie mają pojęcia co jest tego przyczyną"

– konstatuje gorzko Richard Boyd.

Do podobnych wniosków dochodzą autorzy raportu: "Systemowa pedofilia - seksualizowanie dzieci w Australii". Autorki tej pracy badawczej, Emma Rush i Andrea La Nauze, stwierdzają:

"Obrazki przedstawiające dzieci poddane procesowi seksualizacji są coraz częstszym i coraz bardziej zwyczajnym zjawiskiem w branży reklamowej i marketingowej. Dzieci w wieku 12 lat i poniżej, głównie dziewczynki, są ubierane i ustawiane w pozach naśladujących seksowne modelki ze świata dorosłych. To urąga zarówno godności tych dzieci, jak i moralności społecznej. Do tej pory seksualizowanie dzieci odbywało się w sposób pośredni, poprzez narażanie ich na kontakt z obrazkami i scenkami ze świata seksualności dorosłych, na przykład w reklamach i popkulturze. Ale od jakiegoś czasu mamy do czynienia również z seksualizowaniem bezpośrednim - gdzie same dzieci są wykorzystywane do naśladowania seksualnych zachowań charakterystycznych dla osób dorosłych. Kiedy dzieci bardziej skupiają się na swojej seksualności niż na pozostałych aspektach swojego dzieciństwa, to wszystkie etapy ich rozwoju mogą zostać z tego powodu zainfekowane".

Autorki raportu podają jako przykład magazyn dla dzieci "Barbie Girl", gdzie chłopcy i mężczyźni przedstawiani są jako obiekty seksualne i potencjalni partnerzy. W jednym z wydań magazyn opublikował na całej stronie zdjęcia przystojnych chłopców i mężczyzn w wieku do 30 lat, z podpisami takimi jak "słodkie chłopaki", "naszych top-5 obiektów zauroczenia" i "o randce z którym celebrytą marzysz?". Autorki słusznie zauważają:

"Istnieje duże ryzyko, że jeśli dziewczynki w wieku od 5 do 12 lat będą aktywnie zachęcane do fantazjowania na temat randek z dorosłymi mężczyznami, to będą bardziej skłonne do traktowania zalotów ze strony dorosłych mężczyzn jako "pochlebiających" i "pożądanych"".

Ekspertki zwracają też uwagę na program "Big Brother", gdzie sceny seksu i erotyki były wprawdzie emitowane wyłącznie w internecie albo w programach emitowanych w późnych porach, ale same rozmowy o tym kto z kim i gdzie co robił, był emitowane w normalnych programach w ciągu dnia, a ze statystyk wynika, że te programy oglądało średnio od 8 do 15% dzieci w wieku od 5 do 12 roku życia. To przekłada się na setki tysięcy małych dzieci - w samej Australii.

Elisabeth McDade-Montez z Uniwersytetu w Stanford to wprawdzie feministka, ale i feministkom czasem zdarza się napisać kilka słów prawdy.

"Telewizja nie jest już tym, do czego się przyzwyczailiśmy. Na przestrzeni ostatnich lat zaoferowano nam cały wachlarz nowych możliwości, takich jak Netflix, doszły nowe opcje na YouTube, ale niestety - po analizie programów dla dzieci pod kątem stopnia seksualizacji, doszłam do przerażających wniosków. Wzięłam pod uwagę po 3 odcinki z 10 różnych programów dla dzieci w wieku od 6 do 11 roku życia. Zaobserwowałam ponad 60 różnych elementów wyczerpujących znamiona seksualizacji dzieci".

Autorka dodaje, że było ich średnio 24 na każdy odcinek i wylicza, że chodzi między innymi o ubieranie dzieci w stroje odsłaniające części ciała, które u dzieci bezwzględnie powinny być zakryte zwłaszcza w programach telewizyjnych. Zwracanie szczególnej uwagi na to, jak ważny jest wygląd, zachowania oswajające z traktowaniem innych ludzi bardziej jako przedmioty niż osoby, promowanie agresywnych zachowań seksualnych itp.. Oczywiście autorka, jak na feministkę przystało, nie byłaby sobą, gdyby nie zwróciła uwagi, że dziewczęce charaktery w programach telewizyjnych są poddawane seksualizacji o wiele częściej niż chłopięce, ale tu akurat nie ma sensu chyba się kłócić, proporcje faktycznie nie są równe.

Trzeba jednak pamiętać, że jeśli media manipulują ludzkimi umysłami i promują model uprzedmiotawiający kobiety i stawiający je w roli chodzących obiektów seksualnych - to ofiarami takiego chorego igrania z ludzkim postrzeganiem rzeczywistości są nie tylko dziewczynki, ale i chłopcy! Nie tylko kobiety, ale i mężczyźni. Zamiast licytować się kto bardziej a kto mniej, powinniśmy skupić się na źródle problemu. Oczywiście, można rozmywać sedno sprawy tekstami w stylu: "no tak, ale przecież nikt facetom nie każe ulegać mediom i traktować kobiety wyłącznie jako zabawki erotyczne". To prawda, ale to można z takim samym zachowaniem logiki odwrócić o 180 stopni. "No tak, ale przecież nikt kobietom nie każe ulegać mediom i wcielać się w rolę napisaną im przez środki masowego przekazu". Sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana i przerzucanie całej winy z mediów promujących te zachowania na dzieci, które je przyswajają, byłoby błazenadą. A cenę za to płacimy wszyscy, jako społeczeństwo - im bardziej nowoczesne i postępowe, tym bardziej zagubione i tym częściej zadające sobie pytania typu "jak mogło do tego dojść, że 12-letnia dziewczynka zaszła w ciążę". Sorry, najwyższa pora to zauważyć, głośno i wyraźnie - mamy wspólnego wroga. Albo otworzymy oczy, zjednoczymy się i pokonamy go - albo zniszczy nas wszystkich, nawet nie zauważymy jak i kiedy. Wróg jest skoncentrowany na swoim celu, bardzo zdeterminowany i dysponuje ogromnymi środkami na forsowanie swoich celów. My - dokładnie przeciwnie, jesteśmy rozproszeni, pełni podziałów, kompletnie nieświadomi z której strony spodziewać się kolejnego ciosu, niezorganizowani i totalnie bezbronni. Dopóki nie uświadomimy sobie, że problem istnieje i jest bardzo realny - nie znajdziemy sposobu na rozwiązanie go. Nie spodziewam się, żeby mój tekst wzniecił jakąś wielką ogólnokrajową rewolucję - ale jeśli skłoni część czytelników do większej refleksji na ten temat i pomoże otworzyć oczy, to już w pewnym stopniu osiągnie swój cel.

  1. Wzywam do refleksji!
  2. Ofiarami lewackiej edukacji seksualnej są dzieci
  3. Lewacka edukacja seksualna niszczy społeczeństwo

 

Fot. A. Radzik 

Opublikował:
Razprozak
Author: Razprozak
O Autorze
Z wykształcenia dziennikarz, z zamiłowania badacz historii. W wolnych chwilach lubi "troszkę podekomunizować Polskę". Któregoś dnia przestało mu się nie chcieć i zaczął działać. Jego Facebookowy profil (Raz prozą, raz rymem — walczymy z propagandowym reżimem) jest odkryciem roku konserwatywnego Internetu.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.