sobota
| 17 listopada 2018

Łudzimy się, że młodzież zmienia świat, a siwizna przekazuje mądrość. Młodość jest masą indywidualnych podmiotów, z których "każdy walczy jedynie ze swym własnym istnieniem", a starość zastanawia się "jak to się stało, że się stało?" i szuka akceptacji, a czasem estymy w rzeczonych młodych. I nic więcej. Nic! W tendencji, bo casus indywidualnych przypadków zaskakuje, de temps en temps, nie częściej.

Tylko wojny i kataklizmy powodują, że stajemy się narodem; że stajemy się chrześcijanami i ludźmi. "Teologia wojny", będąca jej apologią pióra dr. Mozgola wcale nie była tak przewrotna i bezduszna, chociaż te same wojny powodują, że stajemy się również kanibalami w sensie przenośnym i dosłownym.

Jaki więc jest sens istnienia człowieka w dobie pokoju? Miłość – rzekłby wioskowy głupek wykarmiony na patosie odpustowych kazań. I miałby rację, żeby było śmieszniej. Ktoś widział kiedyś Ową? Dla ludzi wierzących jest nią Droga Chrystusowa (katolicka forma vivendi) i sam Jezus, Bóg i człowiek (transcendencja).

Ale czy mamy prawo wątpić? Czy zostaniemy za to potępieni? Czy cokolwiek, co robimy, wypływa z nas, jest aktem wolitywnym czy może źródło znajduje w behawioralnych doświadczeniach; sumie tychże zbieranych nolens volens od dzieciństwa (a może i od życia prenatalnego)?

W końcu, czy jesteśmy nieustannym ssaniem pragnącym pić u źródeł wody żywej, czy zjadaczami chleba, którzy już nie czytają Norwida? I dlaczego mielibyśmy wierzyć, że jutro powstaniemy z kolan beznamiętnego lotu w przepaść? Tymczasem, biskup mówi coś w radio o "czynach głęboko  nieuporządkowanych w obszarze etyczno-moralnym". Że co? Nauczycielu, i tak nie jest nam łatwo, więc milcz, błaźnie lub słowa Twoje niech będą tak tak, nie nie, bez światło-cienia homiletycznej paplaniny.

Jak żyć, Drodzy Przyjaciele?

W święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, czyli w Święto Matki Boskiej Zielnej proszę o światło dla nas samych, żebyśmy zza kebabów mogli na chwilę dojrzeć Gwiazdy.

Kiedy ostatni raz się zatrzymaliśmy? Przecież nawet, jeśli spadamy, leżymy, nie liczy się ilość upadków, ale długość leżenia, a brak sensu…. nie wyklucza sensu poszukiwania. Bo co innego mamy tu do roboty…? Kebaby?

Fot. Agnieszka Radzik

Opublikował:
Robert Wyrostkiewicz
Author: Robert Wyrostkiewicz
O Autorze
Robert Wyrostkiewicz - publicysta wSensie.pl i redaktor naczelny "Warszawskiego Wieczoru", "Białostockiego Wieczoru" i "Sokólskiego Wieczoru", wcześniej dziennikarz śledczy, informacyjny, reporter m.in. w "Warszawskiej Gazecie", Polskim Radiu Radio dla Ciebie, "Niedzieli", "Naszej Polsce", Fronda.pl czy Prawy.pl; redaktor Naczelny serwisu Archeolog.pl i publicysta pism archeologiczno-historycznych (m.in. "Odkrywca", "Zakazana Historia"). Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i były wiceprezes Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. Muzealnik, nieskończony archeolog i poszukiwacz skarbów...
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.