piątek
| 19 października 2018
Michał Miłosz | 25 września 2018

Dziennikarze Gazety NiePolskiej – głodni Codziennie

gazeta

Tomasz S. i Wojciech M. dwaj znani dziennikarze "Gazety NiePolskiej (już) NieCodziennie" zostali schwytani przez dwie czujne ekspedientki, po tym, jak w osiedlowej "Żabce" przy ulicy Filtrowej próbowali ukraść cztery kajzerki, pasztet drobiowy, paprykarz szczeciński oraz butelkę najtańszej wódki. Pracująca w sklepie ekspedientka Donatella Boczek dodaje, że jeden z podejrzanych chciał także zwinąć puszkę koszernej mielonki, ale potoczyła się mu ona pod regał.

Za ten czyn grozi im do pięciu lat pozbawienia wolności. "Byliśmy głodni" – powiedział na swoje usprawiedliwienie pierwszy z podejrzanych, łysiejący mężczyzna po pięćdziesiątym roku życia, eksponując swoją pokaźną tuszę i nalaną twarz, a la Lew Rywin jeszcze przed odsiadką, albo Aleksander "Mem" Kwaśniewski przed wyznaniem u redaktora Mazurka, że nie pije.

– Ten gruby leciał do mnie z łapami, jednocześnie chowając za pazuchę butelkę wódki

– powiedziała ajentka "Żabki" Janina Grzyb.

– Od momentu, kiedy weszli, wydali mi się podejrzani. Tacy zarośnięci, nieświeży, cuchnący papierosami z przemytu i wyglądający jak Ukraińcy przed wypłatą, której nie dostali od co najmniej od trzech miesięcy.

– dodaje ze smutkiem ekspedientka.

– To spisek rosyjskich służb, które postanowiły za pomocą tych taśm kłamstwa i pomówień odwrócić uwagę od zaboru Krymu i ludobójstwa na biednych Czeczenach w Syrii, walczących z sowiecko-assadowskim reżimem w formacjach demokratycznej opozycji syryjskiej

– powiedział drugi z podejrzanych Wojciech M. Po czym zamknął się w sobie, rozważając, czy kamerę w "Żabce" obsługiwało KGB, czy GRU. Jak również, czy Władimir Władimirowicz P. w swoim gabinecie na Kremlu robił z tego nagrania screeny. Słowa kolegi rozwinął w kolejną, genialną myśl geopolityczną dr Jerzy T. z Akademii Sztuki Wojennej.

– Wszyscy wiemy, że to są działania wojny hybrydowej wymierzone bezpośrednio w kwiat polskiego i ukraińskiego dziennikarstwa. Ten bezprecedensowy atak spożywczo-finansowy jest wynikiem obaw Kremla przed sojuszem polsko-kozackim, w wyniku którego sojusznicy mogliby po raz kolejny zdobyć Moskwę. Dlatego rosyjskie służby zaatakowały w najczulszym punkcie

– waląc na żołądek.

–  Pierwszy raz widziałem, żeby ktoś był tak głodny. Jak ci ludzie byli odprowadzani do policyjnej furgonetki, to podchodzili okoliczni bezdomni, żeby podzielić się z nimi kromką chleba i naparstkiem denaturu

– mówił, ocierając łzy wyraźnie wzruszony aspirant Janusz Pała z Komendy Stołecznej Policji. I dodaje: "Jak trafili do aresztu to miejscowe kaczki i gołębie, a nawet wróble podlatywały pod więzienną kratę i rzucały im kawałki chleba, gdacząc i śpiewając "Konstytucja". A może to było "Sława Ukrainie Gierojom Sława".

Co więcej, pod aresztem śledczym stał się prawdziwy cud wzajemnej życzliwości i bezinteresowności – stanęły tam dwie Cyganki, które wróżyły za darmo i jedna obywatelka Ukrainy, o imieniu Ludmiła, która na swoje usługi w branży rozrywkowej wprowadziła pięćdziesięcioprocentowy rabat. Wspierał ją w tym odruchu serca także jej personal financial manager o prasłowiańskim imieniu Bartosz.

Z kolei strażnik więzienny Adrian Głąb opowiada, jak osadzeni skonsumowali pierwszy, ciepły posiłek w tym roku, choć to już prawie październik.

– Myślałem, że z wdzięczności się zadławią więzienną zupą i kromką czerstwego chleba. Ich oblicza rozjaśnił rumieniec i poczucie szczęścia. Ponieważ osadzeni to także przede wszystkim ludzie, więc wszyscy pozostali więźniowie i strażnicy zrobili zrzutkę, za którą wykupili wszystkie artykuły w więziennym sklepiku, żeby przekazać je w czynie społecznym i międzynarodowej akcji humanitarnej do celi, gdzie przebywali wyżej wymienieni osadzeni

– opowiadał strażnik.

– Gdybym wiedział, że mają tak ciężką sytuację, to bym ich wsparł ostatnim Jewro, żeby nie chodzili po jadłodajniach dla bezdomnych. Sam nie mam, ale oddałbym ze swojego niedostatku – podzielił się refleksją współpracujący z nimi znany polityk, dziennikarz i członek rozlicznych partii, stowarzyszeń i rad nadzorczych, a od kilku kadencji jewroparlamentarzysta Ryszard Che.

Tekst ma wyłącznie cel satyryczny i jakiekolwiek podobieństwo do jakichkolwiek sytuacji, czy postaci, a w szczególności dziennikarzy i wydawców jest absolutnie przypadkowe i niezamierzone. Tym bardziej wiązanie tego z rzekomym niepłaceniem młodym dziennikarzom kasy w redakcji pewnej "Gazety UPA-ińskiej", które to zarzuty postawiła im inna "Gazeta Żydowska dla Polaków". Jakby sama mlekiem i miodem traktowała swoich ledwie piśmiennych stażystów...

Fot. Aleksandra Kasperska

Opublikował:
Michał Miłosz
Author: Michał Miłosz
O Autorze
Absolwent historii i filologii polskiej na UŁ, podyplomowych studiów ekonomicznych dla dziennikarzy na INE PAN oraz kursu MON dla korespondentów w rejonach działania Polskich Kontyngentów Wojskowych.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.