poniedziałek
| 17 grudnia 2018

Doktora Pawła Kowala z Zakładu Europy Środkowo-Wschodniej i Badań Postsowieckich Polskiej Akademii Nauk nie trzeba nikomu specjalnie przedstawiać. Dotyczy to zarówno jego osoby, jak i poglądów. Szczególnie tych na temat jego ukochanej, rodzimej Ukrainy. Tak więc wywiad, którego udzielił portalowi "gazeta.pl" na temat konfliktu w Cieśninie Kerczeńskiej raczej nie zaskoczy nas niczym nowym.

"Ukraina będzie starała się doprowadzić do tego, żeby świat zachodni nie zasnął. Kijów będzie dążył do tego, by Zachód zauważył, że Rosja próbuje wprowadzić ograniczenie swobody żeglugi i siłą narzucić Ukrainie rozwiązania, które poważnie osłabiają ekonomicznie porty na Morzu Azowskim. Także w wymiarze symbolicznym Kijów będzie udowadniał, że Kreml stosuje przemoc, której wynikiem ma być przejęcie kontroli nad Morzem Azowskim. W rzeczywistości korzystając z okupacji Krymu i budowy mostu nad Cieśniną Kerczeńską Rosja próbuje przejąć kontrole nad Morzem Azowskim"

– opowiada Paweł Kowal.

Cóż, pomija jeden z ważniejszych aspektów – to Ukraina od kilku tygodni demonstracyjnie próbowała operować swoją słabą, wręcz kabaretową marynarką wojenną, na terytorium Morza Azowskiego, licząc na jakąś reakcję Rosji, której flota czarnomorska jest jakieś dwadzieścia razy silniejsza. Nie mówiąc już o rosyjskim lotnictwie morskim i siłach powietrznych, rozlokowanych w regionie. Działania ukraińskich okrętów w rejonie Cieśniny Kerczeńskiej nie miały żadnego logicznego uzasadnienia – poza jednym – sprowokowaniem rosyjskiej reakcji. Co pozwoliłoby Ukrainie znów być ofiarami rosyjskiej agresji, a Poroszence wprowadzić stan wojenny, żeby nie zostać wykopanym przez Ukraińców w najbliższych wyborach parlamentarnych, które teraz zawiesił.

"Chodzi o to, żeby osłabić Ukrainę, żeby osłabić morale mieszkańców wschodniej części Ukrainy. Rosja chce zademonstrować wobec mieszkańców Donbasu, że władze w Kijowie nie są w stanie ich wystarczająco bronić"

– twierdzi Paweł Kowal.

Panie Kowal, mieszkańcy Donbasu są akurat pomiędzy ukraińską dżumą, a rosyjską cholerą. I jedyne co pamiętają władzom w Kijowie, to zawieszenie wypłacania wszelkich świadczeń typu renty i emerytury przez centralne władze Ukrainy, co jest niezgodne z jakimkolwiek prawem krajowym i międzynarodowym. Pamiętają też taktykę spalonej ziemi poprzez używanie artylerii przez armię rządową wobec celów cywilnych na tym terenie. Kijów nie ma czego szukać ani w Donbasie, ani w Ługańsku, ani na Krymie, który nigdy nie był ukraiński. Choć Paweł Kowal twierdzi, że Krym nie był nigdy rosyjski, bo co to jest te dwieście lat od przejęcia przez Katarzynę Wielką do dzisiaj. Cóż, jego punkt widzenia jego sprawa.

"To może mieć także znaczenie dla polityki wewnętrznej w Rosji. Poparcie dla Władimira Putina spada i jednym z takich mechanizmów, który może to poparcie wzmocnić, jest oczywiście wywołanie jakiegoś konfliktu. Kreml na bazie sporu o Morze Azowskie będzie próbował wywołać w Rosji wrażenie, że tylko ekipa Putina jest w stanie skutecznie bronić interesów kraju"

– opowiada dalej nasz ekspert.

Putin dalej ma poparcie na poziomie 80 procent, czyli tyle ile "demokratyczni" politycy w całej Unii, Polsce, czy na Ukrainie mogą sobie pomarzyć. On po prostu nie może sobie pozwolić na taką drugą kompromitację, jaką była operacja Zachodu pod nazwą Majdan. I po kijowskiej "rewolucji godności" jednej rzeczy możemy być pewni – następnego majdanu nie będzie. Zostanie on stłumiony we wstępnej fazie, a nie niańczony, jak przez byłego prezydenta Ukrainy na wygnaniu.

"Zachód nie ma związanych rąk. To jest normalny tryb polityczny. Po kilku latach spadło zainteresowanie wojną na Ukrainie i Rosjanie z tego korzystają. De facto samo postawienie mostu przez cieśninę, który ograniczył żeglugę dla ukraińskich statków, było już aktem wrogim"

– twierdzi Kowal.

A pytanie, co Rosjanie mieli zrobić? Po odcięciu dostępu promowego przez Ukrainę, a także odcięciu Krymu od wodociągów i linii elektrycznych przez władze w Kijowie. Żegluga ukraińskiej, pożal się Boże floty, jest akurat bardzo nisko na liście priorytetów Kremla. I trudno mu się dziwić. To tylko Polska przekłada interes Ukrainy nad własny i własnych obywateli. Za co Ukraina nam się codziennie odwdzięcza, tak jak potrafi najgorzej.

Na koniec "ekspert" postanowił jeszcze zaszaleć:

– jednym z pozytywnych skutków ubocznych, albo szczęściem w nieszczęściu całej tej sytuacji jest to, że cała ukraińska armia została zmodernizowana, jeśli chodzi o technologię, sprzęt i amunicję i sposób zarządzania. Oczywiście dzisiaj Ukraina nie posiada floty, która może stawić czoła flocie rosyjskiej, ale to jest już zupełnie inna sytuacja niż kilka lat temu. Pierwszy raz w historii mamy do czynienia z dobrze dowodzoną i poukładaną, jeśli chodzi o relację z cywilami ukraińską armią.

Ciekawi mnie to ostatnie zdanie. Przestali strzelać do wszystkiego, co żyje na wschodniej Ukrainie? Szczególnie do miejscowych cywili? Niech się ukraińska armia cieszy, że to jest konflikt o niskim natężeniu walk, bo w ciągu dwóch dni nie byłoby co z tej armii zbierać. Bez względu na ilość "kontraktorów" z całego świata, w tym także z Polski w jej szeregach. A jak siły rebeliantów wsparte rosyjską artylerią i artylerią rakietową ją przycisną, to zdobędą nie tylko Mariupol, ale i Odessę. I faktycznie odetną Ukrainę od Morza Czarnego, co będzie jeszcze większą tragedią dla tego państwa. A co do marynarki wojennej – mamy proamerykańskie dwie fregaty rakietowe, które i tak stoją w porcie, psują się, a ich eksploatacja to większość wydatków marynarki wojennej (jeszcze przed pensjami admirałów, których mamy więcej, niż okrętów). Więc może im je sprzedajmy? Tylko nie oddajmy za darmo, tak, jak do tej pory żeśmy ze wszystkim dla "bratniej", coraz bardziej banderowskiej Ukrainy robili, tylko sprzedajmy za gotówkę.

Fot. Wikimedia Commons 

Opublikował:
Michał Miłosz
Author: Michał Miłosz
O Autorze
Absolwent historii i filologii polskiej na UŁ, podyplomowych studiów ekonomicznych dla dziennikarzy na INE PAN oraz kursu MON dla korespondentów w rejonach działania Polskich Kontyngentów Wojskowych.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.