poniedziałek
| 17 grudnia 2018

Pożegnaliśmy mistrza wśród trenerów. Człowieka, bez którego nie można sobie wyobrazić polskiego boksu ostatnich trzydziestu lat – Andrzeja Gmitruka. W jego ostatniej drodze na kwaterę Cmentarza Bródnowskiego towarzyszyła mu: rodzina, przyjaciele, bokserscy podopieczni i setki wiernych kibiców pięściarstwa.  

W czwartek 29 listopada w Warszawie na Cmentarzu Bródnowskim odbył się pogrzeb tragicznie zmarłego w swoim domu w Hipolitowie, w nocy 20 listopada, Andrzeja Gmitruka, wybitnego bokserskiego szkoleniowca, trenera bokserów Legii Warszawa, polskiej kadry olimpijskiej, a także wieloletniego szkoleniowca drużyny narodowej Norwegii. Na Mszy św. w kościele pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej parafii św. Wincentego a Paulo zgromadziły się tłumy, żeby pożegnać byłego szkoleniowca większości polskich bokserów, w tym: Andrzeja Gołoty, Tomasza Adamka, Artura Szpilki, Mateusza Masternaka, Izu Ugonoha i Mariusza Wacha. Większość z nich pożegnała go na Bródnowskim Cmentarzu. 

Jego droga do zostania najlepszym obok Feliksa "Papy" Sztamma polskim trenerem bokserskim zaczęła się w wieku 24 lat. Andrzej Gmitruk miał za sobą krótką karierę bokserską, ponieważ był zawodnikiem Polonii Warszawa. Jednak kariera ta nie trwała długo. Szybko zajął się szkoleniami. Już w 1975 roku na zlecenie katowickiej AWF na Mistrzostwach Europy w Katowicach prowadził statystyki wyprowadzanych ciosów. Następnie trafił do sztabu kadry Polski i współpracował m.in. ze złotym medalistą Igrzysk Olimpijskich w Montrealu Jerzym Rybickim, a także z mistrzem świata z 1978 roku Henrykiem Średnickim. 

W 1978 roku związał się z warszawską "Legią". To z nią aż pięciokrotnie świętował tytuł drużynowego mistrza Polski. W 1983 roku dokonał niepowtórzonego do dzisiaj wyczynu. Wprowadził aż 10 zawodników Legii do finałów indywidualnych mistrzostw Polski, z czego czterech zostało mistrzami. Zdobył także drużynowe mistrzostwo naszego kraju, nie przegrywając żadnego meczu, za co został trenerem roku w miesięczniku BOKS. W tym samym roku – mając zaledwie 32 lata – został najmłodszym w historii szkoleniowcem reprezentacji Polski. W 1980 roku, gdy na Igrzyskach Olimpijskich w Moskwie medale zdobywali jego podopieczni z Legii: Kazimierz Szczerba i Krzysztof Kosedowski, Gmitruk pełnił podczas igrzysk funkcję asystenta ówczesnego szkoleniowca reprezentacji Czesława Ptaka. Na Igrzyskach Olimpijskich w Seulu w 1988 roku jego podopieczni przywieźli 4 brązowe medale. Byli to: Jan Dydak, Henryk Petrich, Andrzej Gołota i Janusz Zarenkiewicz.

W latach 1988–1998 Gmitruk pracował w Norwegii, gdzie był trenerem kadry bokserskiej oraz konsultantem Norweskiego Komitetu Olimpijskiego ds. sportów letnich, walnie przyczyniając się do rozwoju boksu amatorskiego w Norwegii. Wdzięczni Norwedzy pamiętali – na pogrzebie był oficjalny przedstawiciel Norweskiego Związku Bokserskiego. 

W 1998 roku Andrzej Gmitruk zajął się pracą nad pierwszymi, polskimi bokserami zawodowymi. Był trenerem m.in. Tomasza Adamka, którego doprowadził do największych sukcesów – dwóch pasów zawodowego mistrza świata najpierw w wadze półciężkiej, a potem junior ciężkiej. Współpraca zakończyła się w 2010 roku, kiedy trener ze względu na chore serce, nie mógł lecieć na walkę Adamka z Jasonem Estradą. 

W lutym tego roku pożegnał się z anteną Polsat Sport.

"Moja wieloletnia współpraca z TV Polsat Sport dobiega końca, atmosfera, z którą ostatnimi czasy przyszło mi się zmierzyć. Brak poszanowania mojej pracy, osiągnięć zawodowych oraz nagminne wykorzystywanie wpływów telewizyjnych do osiągnięcia swoich prywatnych celów biznesowych przez pracownika stacji, będącego jednocześnie promotorem boksu zawodowego [najprawdopodobniej chodzi o Mateusza Borka – przyp. red.], czyli sugestie, wpływanie na zawodników czy trenerów itp. działania, co według mojej oceny jest niedopuszczalne oraz bardzo szkodliwe dla polskiego boksu zawodowego. Całość musiała spowodować reakcję zgodną z moim poczuciem odpowiedzialności zawodowej, honorem oraz godnością osobistą"

– napisał Andrzej Gmitruk.

Bronił dostępu do swojego życia prywatnego. Mieszkał z ciężko chorą żoną i pięcioletnią córką. Wiadomo też, że miał syna, który zmarł tragicznie.

"Była rocznica śmierci syna śp. Andrzeja Gmitruka. Trener zapalił świeczkę ku jego pamięci na tarasie w swoim domu. Przez tę świeczkę ogień zajął cały stolik na tarasie, cała sytuacja miała miejsce w nocy. Trener Gmitruk obudził się, biegł na taras, aby ugasić pożar, w trakcie gaszenia pożaru poniósł śmierć"

– napisał właściciel kanału Gmitruk TV w serwisie YouTube Adam Krzysztof.

 Zgon Andrzeja Gmitruka był wynikiem ostrej niewydolności krążeniowo-oddechowej. Na jego ciele były powierzchowne obrażenia, które mogły powstać, kiedy się przewrócił bądź oparzył, ale nie były one przyczyną zgonu

 powiedziała mediom Barbara Sobotka z prokuratury w Mińsku Mazowieckim.

Polska, polskie pięściarstwo i my kibice straciliśmy jednego z najlepszych trenerów boksu w historii. Całe życie robił to, co kochał. Jednak pomimo bycia najlepszym polskim trenerem pięściarskim, kokosów nie zarobił. Teraz, gdy pozostawił ciężko chorą żonę i małą córkę, przyjaciele i kibice samorzutnie zorganizowali akcję pomocy.

"W dniu wczorajszym tj 20 listopada odszedł od nas nasz wspaniały, nieodżałowany trener Andrzej Gmitruk. Osierocił 5 letnią córeczkę Emmę i zostawił żonę Agnieszkę. Andrzej był nie tylko wybitnym trenerem, ale wspaniałym ojcem i kochającym mężem. Agnieszka ma bardzo poważne problemy zdrowotne, dopadł ją kilka lat temu paskudny wirus w konsekwencji czego straciła wzrok. Przez ostatnie lata przeszła kilkanaście bardzo kosztownych zabiegów. Większość pieniędzy, które Andrzej w ostatnich latach zarabiał, przeznaczali na operacje Agnieszki (były bardzo kosztowne). Niestety Andrzej nie zabezpieczył rodziny na przyszłość i na dzień dzisiejszy nie mają praktycznie środków do życia, na tzw. działalność bieżąca. Agnieszka nie może pracować, sama wymaga opieki podobnie jak malutka córeczka"

 możemy przeczytać na pomagam.pl, gdzie jest prowadzona akcja wsparcia najbliższych Andrzeja Gmitruka. Do dziś z zaplanowanych 60 tys. udało się uzbierać aż 91 tys. złotych, co pokazuje, że Polacy mają naprawdę wielkie serca w potrzebie.

Fot. Michał Miłosz

Opublikował:
Michał Miłosz
Author: Michał Miłosz
O Autorze
Absolwent historii i filologii polskiej na UŁ, podyplomowych studiów ekonomicznych dla dziennikarzy na INE PAN oraz kursu MON dla korespondentów w rejonach działania Polskich Kontyngentów Wojskowych.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.