czwartek
| 12 grudnia 2019
Marek Miśko | 01 lutego 2019

Emme itse tiedä mitä haluamme!

Emme itse tiedä mitä haluamme!

Pseudoekolodzy zaskoczyli fińskie społeczeństwo swoim sprytem i przedsiębiorczością. Miesiącami nawoływali do zmian prawnych, a gdy już przekabacili wszystkich, których mieli przekabacić, rozpoczęli protest przeciwko efektom własnych działań. Nie ma co się śmiać, to bardzo wygodna sytuacja. Jeżeli działalność, z której żyjesz, nie jest nikomu do niczego potrzebna, to nie zwijaj interesu, ale udowodnij swoją przydatność – ergo – jak zarabiasz na gaszeniu pożarów, podpal las, który później będziesz mógł sam bohatersko ugasić.

Robię w futrach, wiem co mówię

Aktywiści prozwierzęcy w Finlandii lobbowali na rzecz umieszczenia zwierząt futerkowych na liście IAS (Invasive Alien Species), stworzonej przez Komisję Europejską, co oznaczało likwidację hodowli. Teraz protestują przeciwko efektom własnych działań. Choć sytuacja wydaje się skrajnie kuriozalna, to niezrażeni nią aktywiści obalają argumenty, których sami przed chwilą używali. Rozporządzenie fińskiego Ministerstwa Rolnictwa i Leśnictwa, wymuszone przepisami Komisji Europejskiej wchodzi w życie, a jednym z punktów jest zapis o likwidacji ferm jenota. W trakcie prac nad ostatecznym kształtem listy IAS, aktywiści przekonywali, że jenot jest ogromnym zagrożeniem dla bioróżnorodności i że nie można go hodować, bo jak się wymknie przez dziurę w siatce, to wtranżoli wszystko, co się rusza. Kampania zielonych była głośna. Rząd zgiął kolana mówiąc "dobra niszczymy ludziom życie i zakazujemy ich biznesu, tylko spadajcie na bambus (o który w Finlandii z resztą nie łatwo)".

Sami nie wiemy, o co nam chodzi

Gdy przepisy przeforsowane przez pseudoekologów weszły w życie, okazało się, że przed drzwiami tamtejszego ministerstwa znów ustawiła się kolejka. Podobno szef resortu do dziś przeciera oczy ze zdumienia. Dlaczego? Otóż – ci sami ekolodzy, którzy doprowadzili do wpisania jenota na listę gatunków inwazyjnych, znów zaczęli protestować – tym razem przeciwko temu, co sami proponowali. Skoro jenot został uznany za inwazyjnego, bo zagraża bioróżnorodności, to rząd wydał dyspozycję, żeby każdego wolno żyjącego jenota w Finlandii odstrzelić, bo takie jest prawo unijne.

 

 

Czego znów chcecie – pyta minister? Chcieliście, żebyśmy wpisali, to wpisaliśmy. No właśnie chodzi o to, że jednak nie chcemy... Później było już tylko lepiej. Nie dość, że zaczęli używać argumentów swoich przeciwników – czyli hodowców prowadzących fermy jenota – to w dodatku byli zaskoczeni, że ich kraj negocjuje pozwolenie na hodowlę szopa pracza, co do którego zapis również znalazł się w rozporządzeniu, które sami nazwali "sukcesem".

Skoro jenot i szop pracz okazały się "w porządku", nie zagrażają bioróżnorodności, a ich populacja podlega ścisłej kontroli, to o co w takim razie chodziło aktywistom? No jak to o co? O pieniądze. O fermy zwierząt na futra i przedsiębiorców rolnych. Nie od dziś wiadomo, że złapanie króliczka nie daje takiej frajdy jak jego gonienie. Pseudoekologom do funkcjonowania potrzebny jest wróg i hojni sponsorzy. Pomyślcie – za co będą żyli, gdy zlikwidują globalne ocieplenie, namówią wszystkich do niejedzenia mięsa i uwolnią wszystkie zwierzęta – włącznie z nadaniem im prawa wybierania polityków? Oni muszą protestować, bo z tego mają kasę.

Podobne zakusy zielonych co do ferm, prowadzone są w wielu innych państwach Europy. Finowie dali się nabrać, natomiast w Polsce szaleństwo ekologów udało się zatrzymać. Pytanie, na jak długo? Najważniejsze, żebyśmy jednak wyciągnęli lekcję z "fińskiej przygody", chyba że wszyscy zgadzamy się z hasłem, że w Polsce musi żyć grupa protestująca, która zawsze do końca, w swych protestach jest nie ustająca, a jej skrót to PPP – czyli Polska Partia Protestująca.

Fot. Agnieszka Radzik

Opublikował:
Marek Miśko
Author: Marek Miśko
O Autorze
Redaktor Naczelny wSensie.pl. Dziennikarz i scenarzysta radiowy. Pracował między innymi w RDC, Programie Pierwszym oraz Teatrze Polskiego Radia gdzie zajmował się postprodukcją radiową. Ojciec trzech synów, mąż jednej żony, kibol jednej drużyny (L).
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.