wtorek
| 13 listopada 2018

Pitu Pitu

Legendarne Pitu Pitu w klasycznej i niezmienionej formie powraca, aby cieszyć oczy i uszy szerokiej publiczności, tylko na wSensie.pl.

Coś zupełnie z innej beczki

W podwójnym NELSONIE

Cotygodniowy komentarz do spraw bardziej i mniej bieżących. Duet, którego nikomu nie trzeba przedstawiać – Stanisław Michalkiewicz w towarzystwie Rafała Otoki-Frąckiewicza. Wszystkie chwyty dozwolone!

Magazyn historyczny Leszka Żebrowskiego

Bezkompromisowo, szczerze i bez owijania w bawełnę. Wszystko to czego nie powiedzieli Wam w szkole nadrobi –znany z demaskowania historycznych kłamstw, wybitny publicysta – Leszek Żebrowski.

Nocna wymiana myśli

Rozmowy o tym, o czym nie chcą zazwyczaj rozmawiać dziennikarze mediów głównego nurtu; rządowych czy prywatnych, to pierwsze i jedyne imię bytu jakim jest „Nocna Wymiana Myśli”.

Robert Wyrostkiewicz do studia zapraszać będzie osoby, które mają coś do powiedzenia albo do ukrycia. Obojętnie. Byle bliżej prawdy.

Zapraszamy do śledzenia programu w każdy piątek o 21.00. Zespół „Nocnej Wymiany Myśli”

Safety check

SafetyCheck magazyn o broni i bezpieczeństwie.

Jedyny taki magazyn w Polsce, w którym o sprawach związanych z bronią palną będą wypowiadali się prawdziwi fachowcy. Tam gdzie jest broń, nie ma miejsca dla amatorów!

Rozmowa ze mną

To program satyryczny poświęcony najwybitniejszemu politykowi i prezydentowi. W każdym odcinku ikona walki z "komunom" będzie komentowała bieżące sprawy polityczne, niepolityczne, naukowe, być może nienaukowe, społeczne, medialne i niemedialne. Najwybitniejszy syn ziemi polskiej, który miał taką prezydenturę, jakiej nie będzie przez najbliższe 500 lat. Swoimi „radami” będzie uczył, doradzał a przede wszystkim bawił.

Powrót żywego esbeka

Pułkownik Wroński powraca ze zdwojoną siłą. W każdy piątek po 19:00 tylko na wSensie.pl znajdziecie nowy odcinek cyklu audycji, który poprowadzi dla Was łowca rosyjskich szpiegów.Grillowani będą wszyscy. Bez wyjątku od lewa do prawa, tak żeby dobrze się przypiekło. Kolejne odcinki programu Pana pułkownika znajdziecie w każdy piątek po 21:00 na www.wsensie.pl oraz naszym kanale YouTube

Polska na serio

Redakcja | 11 października 2018

UJAWNIAMY: Cezary Wyszyński prezes jednej z największych organizacji zajmujących się walką o "prawa" zwierząt ogłasza upadłość konsumencką

Cezary Wyszyński na co dzień jest zatrudniony w Fundacji VIVA i pełni w niej funkcję prezesa zarządu. Dziś przedstawia się jako pierwszy Animals Rzeczpospolitej, chociaż jeszcze kilka lat temu zasiadał w zarządzie firmy Chemiskór S.A. zajmującej się…  garbowaniem skór – takich naturalnych. Prowadzona przez niego fundacja posługuje się znacznie dłuższą nazwą, w której słowo "Międzynarodowy" odgrywa istotną rolę. W skrócie – Fundacja VIVA wykazuje wielomilionowe wpływy na swoje konta (dziesięć milionów – 10 009 570,93 – za rok 2017), a mimo to cały czas informuje, że nie może spłacić swoich zobowiązań wobec np. weterynarzy. Natomiast  jej prezes, zgodnie z obowiązującą najwyraźniej w tej organizacji tradycją, nie spłaca długów i ogłosił upadłość konsumencką. Wszystko to dlatego, że… nie znalazł zatrudnienia zgodnego ze swoim światopoglądem.  

"Nie spłacę długów, bo nie ma dla mnie odpowiedniej pracy"

Podczas jednej z rozpraw sądowych, związanych z ogłoszeniem upadłości, Cezary Wyszyński w sposób zdumiewający odpowiadał na pytania zadawane przez sędziego. Stojąc przed wymiarem sprawiedliwości w nienagannie czystej, czarnej koszulce polo, z lekko nieświeżym zarostem oraz wystraszoną miną, unikanie spłaty ponad półmilionowego długu motywował między innymi tym, że nie znalazł pracy, która byłaby zgodna z jego światopoglądem.  

–  Czy nie wzbudził Pan w sobie refleksji, że długi trzeba oddawać?

– zapytał w pewnym momencie wyraźnie już poirytowany sąd Cezarego Wyszyńskiego. 

– Nie widziałem możliwości, żeby móc spłacić taki dług

– odpowiedział pan Cezary.  

Sąd nie dając za wygraną, starał się dociekać dalej:

– Jednak mając świadomość, jaki dług na panu ciąży, zgodził się pan i godzi nadal na zatrudnienie za minimalne wynagrodzenie… 

– Szukałem dodatkowego zatrudnienia, ale w miejscach, w których… nie byłoby ono sprzeczne z moim światopoglądem

– odpowiedział Wyszyński.

– A na przykład sprzątanie… To jest czynność neutralna światopoglądowo

– sąd nie dawał za wygraną, a wierzyciel siedzący pod oknem przecierał oczy ze zdumienia.

– Tak, ale wtedy nie miałbym czasu, żeby zrobić coś dobrego dla zwierząt

– tłumaczył.

– Czyli lepiej było zrezygnować w ogóle ze spłaty długów? Żył pan w świecie przedsiębiorców

– kontynuowała sędzia.

– Zaciągnął pan zobowiązania finansowe i chyba zdawał sobie sprawę z tego, że długi trzeba spłacać? Czyli należy przyjąć, że nie był pan w stanie podjąć dodatkowego zatrudnienia, które byłoby zgodne z pańskim światopoglądem i spowodowało podwyższenie pańskich zarobków…?

– dopytywał sąd.

– Tak

– odparł z rozbrajającą szczerością Cezary Wyszyński.

Panie Wyszyński witamy w dorosłym życiu.

Należy więc przyjąć, że pasja – pójdźmy nawet o krok dalej – misja, jaką jest dbałość o zwierzęta, sprawia, że pan Wyszyński do spłaty zaciągniętych i zasądzonych długów nie podchodzi z przesadną starannością. Cóż, jak widać, każdy człowiek ma swoje priorytety.

Zróbmy więc mały eksperyment z logiki. Dla jednych misją jest praca ze zwierzętami, dla innych z kolei zbieranie znaczków.

Ciężko jest wyobrazić sobie sytuację, w której ktokolwiek staje przed sądem i mówi: wysoki sądzie nie oddam, bo musiałem kupić nowy klaser ze znaczkami. Gdybym go nie kupił, zostałby on zniszczony, na czym niewątpliwie ucierpiałaby kultura. Nie podejmę też innego zatrudnienia, by móc oddać to, co nie moje, bo nie mógłbym tego pogodzić ze swoimi prywatnymi pasjami. Przecież to jest obłęd! Panie Wyszyński witamy w dorosłym życiu, gdzie pacta sunt servanda, a długi trzeba spłacać. Szczególnie wtedy, gdy jako prezes fundacji pobierającej pieniądze od obywateli jest pan osobą publiczną i w sprawach finansowych powinien być pan kryształowo czysty.        

Zarządza milionami – zarabia 1500 zł?

W składzie zarządu Fundacji VIVA zasiadają dwie osoby. Łączne miesięczne zarobki członków zarządu opiewają – jak ustalił sąd – na 10 000 złotych. Z tym, że jak przyznał Cezary Wyszyński jego pensja, jako prezesa całej organizacji wynosi zaledwie 1500 zł i jest to jego jedyne źródło utrzymania. Skąd aż taka dysproporcja? Podczas rozprawy Wyszyński z rozbrajającą szczerością przyznał, że w fundacji robi na tyle mniej, żeby uzyskiwać 1/3 wynagrodzenia wiceprezesa.

Organizacja corocznie obraca wielomilionowymi kwotami, które najczęściej pozyskuje z darowizn od obywateli. Jednak w sprawozdaniach finansowych VIVY  znajdujemy również wsparcie ze strony samorządów, które, co ciekawe, uznawane są za bastiony Platformy Obywatelskiej, między innymi z Trójmiasta i Warszawy. 

Zagraniczne wpływy organizacji "prozwierzęcych"

Głośnym echem przeszła niedawno przez Polskę informacja na temat działającej w naszym kraju filii organizacji Greenpeace, protestującej w sprawie sanitarnej wycinki lasów okalających Puszczę Białowieską. Dziennikarskie śledztwo (prowadzone w ramach białego wywiadu) wykazało, że we władzach polskiej filii tej organizacji nie zasiada ani jeden Polak. Jest za to liczna reprezentacja… Niemców.

Okazuje się, że podobnie jest z polskim oddziałem Fundacji VIVA, na którego czele stoi Cezary Wyszyński. W dokumentach Krajowego Rejestru Sądowego w skład rady fundacji wpisani są z kolei obywatele brytyjscy.  

Redaktor Marek Siudaj z portalu wGospodarce.pl jeszcze niedawno pisał tak: "Od dawna mam wrażenie, że organizacje ekologiczne, będące franczyzami zachodnich «koncernów» ekologicznych, decydują się na aktywność w Polsce tylko wtedy, kiedy to jest dobrze widziane przez ich centrale" i rzeczywiście coś w tym jest. Dobrze zorganizowane i drogie kampanie prowadzone przez rozmaite organizacje ekologiczne na terenie naszego kraju, organizowane są wszędzie tam, gdzie chodzi o osłabienie pozycji Polski. Stąd – ekolodzy chcą blokować rozwój transportu rzecznego i budowę wodnych dróg śródlądowych – oczywiście u nas. Organizacje ekologiczne zapowiadają protesty w sprawie przekopu Mierzei Wiślanej, co pozwoliłoby nam uniezależnić się od Rosji. Walczą z polskim rolnictwem, próbując przeforsować zakaz chowu klatkowego, produkcji futer i hodowli zwierząt na futra, czy uboju rytualnego, w którym jesteśmy – podobnie jak w futrach i drobiu – światowymi liderami.   

Nieustanny brak pieniędzy

Wracając do VIVY. Mimo ogromnych przychodów, którymi niechętnie, ale jednak w formie sprawozdań musi dzielić się z opinią publiczną organizacja prowadzona przez Cezarego Wyszyńskiego, na jej profilach społecznościowych co jakiś czas pojawiają się komunikaty o konieczności finansowego wsparcia. Prośby te bardzo często są nacechowane "błaganiami, ogromnymi prośbami, ostatnimi deskami ratunku etc…". Trzeba przyznać, że aktywiści wiedzą, jak wycisnąć łzę z oka i ostatni grosz z portfela, a strumienie tych grosików spływają z różnych stron: składki członków, dotacje z miast i gmin, granty, jeden procent podatku, darowizny, a nawet prośby o uwzględnianie ich potrzeb w testamentach. Na taki sposób pozyskiwania pieniędzy wpadła właśnie VIVA: "Jeśli tak jak i my pragniesz, aby poprawił się los zwierząt w Polsce, uwzględnij naszą Fundację w testamencie" (sic!).    

Sprawozdania finansowe większości fundacji ekologicznych działających w Polsce pisane są nienagannie. Postanowiliśmy jednak przyjrzeć się im bliżej. Jako redakcja jesteśmy w trakcie ustalania, w jaki sposób samorządy dotujące organizacje ekologiczne, rozliczają je z realnie podjętych działań. Wysłaliśmy kilkanaście próśb do części samorządów o przedstawienie konkretów. Na przykład jedna z fundacji posiadająca status organizacji pożytku publicznego otrzymała wsparcie finansowe od miasta Gdyni na przeprowadzenie kastracji kotów. No dobrze – pieniądze zostały przelane, ale chcieliśmy zobaczyć faktury, rachunki za zakupione medykamenty, czy w ogóle sterylizację. Niestety, mimo prawa dostępu do informacji publicznej, samorząd nabrał wody w usta. Nic dziwnego, bo niby jak sprawdzić, czy aktywiści wysterylizowali na terenie gminy 500 czy 1000 kotów? Nawet jeżeli gmina przedstawi faktury za leki, to skąd pewność, że zostały one podane zwierzętom? No nic, pozostaje czekać na odpowiedź.

Fot. wSensie.pl


wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.